Ukraińscy imigranci najpewniej nie pojadą do Niemiec po pandemii, zostaną w Polsce – stwierdził Paweł Strzelecki z Departamentu Statystyki NBP w rozmowie z Obserwatorem Finansowym.

Przed pandemią koronawirusa w Polce znajdowało się nawet 2 mln imigrantów, pochodzących głównie z Ukrainy. Strzelecki przekonuje, że „1 mln – 1,3 mln osób to są odpowiedniki Polaków pracujących przez cały rok w Polsce”, a ogółem przez Polskę „przewija się, czy też raczej – przewijało się bardzo dużo imigrantów”, lecz „gdyby ich pracę zsumować, żeby była porównywalna z pełnoetatową pracą wykonywaną przez osobę, która cały rok jest w Polsce” to byłby właśnie ten szacunek.

CZYTAJ TAKŻE: Władze wreszcie podały dane – Polska stała się państwem imigracyjnym – ponad 2 miliony cudzoziemców w kraju

W wyniku pandemii koronawirusa liczba imigrantów Polsce miała zmniejszyć się o ok. 10 proc. – nie dlatego, że tyle osób wróciło na Ukrainę, tylko dlatego, że nie mogły one powrócić do Polski. „Charakterystyczną cechą imigracji Ukraińców w Polsce jest to, że jest ona bardzo krótkookresowa, najczęściej – w zdecydowanej większości przypadków – jeden pobyt w Polsce trwa poniżej roku (…) Badania ankietowe NBP wskazują, że większość firm nie zauważyła tak naprawdę tego, że brakuje im rąk do pracy z tego powodu” – mówi Strzelecki.

Pracownik NBP stwierdził, że na pewno do końca 2019 roku „bardzo szybko wzrastała suma przekazów z Polski na Ukrainę”, co wiązało się z powiększającą się liczbą imigrantów pracujących w Polsce oraz z bardzo dużą częstotliwością przekazywania pieniędzy. Ogółem na Ukrainę wytransferowano w samym 2019 roku ok. 16 mld złotych. „Można powiedzieć, że koniec 2019 roku był takim okresem, w którym po raz pierwszy od dziesięcioleci kwota przekazywana z Polski za granicę w związku z pracą w Polsce była wyższa od kwoty, którą nasi emigranci przekazują do Polski” – stwierdził Strzelecki.

„Przyzwyczailiśmy się, że Polska była zawsze krajem, do którego płynęły pieniądze od emigrantów, a ze szczególnym nasileniem uwidoczniło się to po wejściu Polski do Unii Europejskiej, kiedy nasi obywatele pojechali na Zachód i tam zarabiali pieniądze. Natomiast już od ładnych kilku lat mamy stabilizację napływów pieniędzy z zagranicy, mimo że cały czas więcej naszych obywateli wyjeżdża za granicę niż wraca. Liczba emigrantów z Polski rośnie, natomiast coraz mniej chętnie przekazują oni pieniądze do kraju. Dzieje się tak dlatego, że albo ściągają swoje rodziny, albo sami przyjeżdżają do Polski, albo czują coraz mniejszą więź z rodziną pozostawioną w Polsce” – dodał.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zobacz: Rząd PiS chce ułatwić przyznawanie stałego pobytu imigrantom zarobkowym

Czytaj także: „DGP”: resort zdrowia chce znacznie ułatwić zatrudnianie lekarzy z Ukrainy. Polscy lekarze dyskryminowani?

Przeczytaj: Proimigracyjni eksperci: dzięki pandemii może wzrosnąć liczba Ukraińców chętnych na zezwolenie pobytowe

Ukraińcy natomiast są na „początku tej krzywej wznoszącej”. Większość z nich przyjechała do Polski niedawno z zamiarem przesłania jak największej ilości pieniędzy na Ukrainę.

„Są jednak różnice regionalne związane z tym, że w niektórych miejscach w Polsce imigranci pojawili się wcześniej lub szybciej decydują się osiedlić. W tych regionach Polski widać większą stabilizację imigracji, widać też ściąganie rodzin. Przykładem jest Warszawa lub Wrocław. Przekazy pieniężne płyną już z tych miast trochę rzadziej. Są jednak regiony, gdzie imigracja wciąż jest świeżym zjawiskiem, gdzie  70 a nawet i więcej procent imigrantów przekazuje pieniądze przynajmniej raz w roku. Przykładem tego typu miejscowości w naszych badaniach była Bydgoszcz” – mówi Strzelecki. Przeciętna wartość przekazywanych w ciągu roku pieniedzy to 7-8 tys. złotych.

Zwiększa się odsetek Ukraińców chcących pozostać w Polsce. Zaraz po 2014 roku, ponad 80 proc. Ukraińców przyjeżdżała do naszego kraju, aby zarobić i wrócić do domu. Z prowadzonych obecnie badań ankietowych wynika, że „bardziej niż kilka lat temu imigranci chcieliby zostać na dłużej. Wyraźnej zmianie uległa zwłaszcza struktura odpowiedzi na pytania długookresowe – tzn. co ktoś będzie robił za 3-5 lat w Polsce. I tutaj widzimy, że imigranci z Ukrainy chcieliby zostać w Polsce”. Jednak wciąż większość imigrantów „krąży” między Polską a Ukrainą.

Według Strzeleckiego szanse, że Ukraińcy wyjadą dalej, np. do Niemiec, są niewielkie. „Wydaje się, że w horyzoncie najbliższych miesięcy, czy nawet lat – krótkookresowo, ten temat nie jest już tak gorący . W związku z pandemią są w Unii wciąż pewne ograniczenia w poruszaniu się, trzeba by to śledzić na bieżąco, a z kolei przedsiębiorcy w różnych krajach mogą odczuwać ryzyko związane z zatrudnieniem imigrantów i w końcu spowolnienie gospodarcze w Europie Zachodniej też zdecydowanie mogło ograniczyć popyt na imigrantów. Z drugiej strony imigranci pracujący już w Polsce mogą chcieć ograniczyć skalę ryzyka związanego z przeniesieniem się do innego kraju. To sprawia, że  bardzo trudne jest podjęcie decyzji o wyjeździe do kraju, w którym nie wiadomo, jak obecnie funkcjonuje rynek pracy, czy będzie się miało tam znajomych, czy będzie można wrócić do rodziny. W takich sytuacjach ludzie wolą pozostać przy tym, co mają obecnie i co najmniej poczekać, aby ograniczyć ryzyko” – mówi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Około sto milionów złotych kosztuje 500+ dla Ukraińców. To czterokrotny wzrost w rok

W poprzednich latach wkład ukraińskich imigrantów do dynamiki polskiego PKB sięgał nawet 0,8 pkt. proc. (w roku 2017, w ub. r. ok. 0,5 proc.). NBP w swojej analizie na ten temat zwróciło uwagę na fakt, że Ukraińcy zatrudniani są na niższych stanowiskach niż Polacy, ale z drugiej strony pracują większą liczbę godzin, co „powoduje, że ten wkład pracy Ukraińców jest wysoki”.

„W ubiegłym roku nastąpiło spowolnienie napływu imigrantów do Polski. Potencjał migracyjny Ukrainy już się powoli wyczerpuje. Poza tym do niedawna sytuacja tam się poprawiała, więc potencjalni imigranci zastanawiali się, czy nie lepiej zostać w swoim kraju. Nawet Bank Ukrainy opublikował dane, z których wynikało, że w Polsce można 3 do 5 razy lepiej zarabiać godzinowo. Jednak nie wszyscy chcą migrować, nie wszyscy kierują się tylko optymalizacją wielkości swojego bieżącego dochodu. Co się stanie w związku z pandemią? Można spekulować, natomiast wydaje się , że w bieżącym roku wkład będzie mniejszy, dlatego że dynamika PKB osłabnie, a wzrośnie stopa bezrobocia. Firmy rzadziej poszukują pracowników, także za granicą” – przekonuje Strzelecki.

„Przede wszystkim jestem też demografem. W ostatnich kilku latach nasz rynek pracy nie odczuł za bardzo tego kryzysu demograficznego, który już nas dotyka i który będzie się pogłębiał w przyszłości, dzięki imigrantom, którzy napłynęli z Ukrainy. Ten raport pokazuje, że mieliśmy szczęście, że w okresie bardzo dobrej koniunktury mogliśmy skorzystać z pracy imigrantów z Ukrainy. I wydaje się, że warto pomyśleć o polityce imigracyjnej, która by pozwoliła zostać tym osobom na dłużej w Polsce. To może być duża szansa dla polskiego rynku pracy” – konkluduje pracownik NBP.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że w końcu lipca br. pisaliśmy, że analitycy z agencji Gremi Personal, zajmującej się m.in. ściąganiem ukraińskich gastarbeiterów twierdzili, że przez pandemię status Ukraińców „jako pracowników nie do zastąpienia został ugruntowany” i postulowali wprowadzenie dla nich dodatkowych ułatwień, żeby zatrzymać ich w Polsce i zniechęcić do wyjazdu do Czech czy Niemiec.

Przeczytaj: Nowy raport o migrantach z Ukrainy: chcą więcej zarabiać, dużo pracować, co trzeci chce osiąść w Polsce

Zobacz także: Ukraińcy już nie chcą być w Polsce tanią siłą roboczą [RAPORT]

Przeczytaj: Ukraińskie media: w Polsce zastanawiają się, jak ściągnąć z powrotem pracowników z Ukrainy

Przypomnijmy, że nowy raport NBP nt. imigrantów w polskiej gospodarce wskazuje, że w ub. roku ich przekazy pieniężne za granicę przekroczyły wartość przekazów przesyłanych od polskich emigrantów. Ponad 1/3 imigrantów chce zostać w Polsce na dłużej niż 3 lata (14 proc.) lub na stałe (24 proc.), co wiąże się z częstszym ściąganiem rodzin. Dotyczy to przede wszystkim Ukraińców.

Pisaliśmy też, że jak wynika z raportu „Barometr Polskiego Rynku Pracy”, Coraz więcej polskich pracodawców (prawie 30 proc.) jest skłonnych płacić obywatelowi Ukrainy więcej „na rękę” niż Polakowi na tym samym stanowisku. Zdecydowana większość oczekuje też ułatwień przy zatrudnianiu Ukraińców i znacznego wydłużenia im czasu legalnej pracy w Polsce. 33 proc. badanych Polaków, głównie młodych, uważa, że napływ Ukraińców na polski rynek pracy zahamuje wzrost wynagrodzeń. Ukraińcy w większości pozytywnie oceniają też podniesienie w Polsce płacy minimalnej. 66 proc. uważa, że dzięki temu wzrosła atrakcyjność Polski jako miejsca emigracji zarobkowej.

Przeczytaj: Gowin: podniesienie płacy minimalnej zachęci pracowników z Ukrainy do pozostania w Polsce

W lipcu poseł Konfederacji Robert Winnicki wezwał rząd PiS do debaty nt. polityki migracyjnej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Nie było żadnej poważnej refleksji na temat najważniejszego procesu zmiany populacyjnej, który dzieje się, zwłaszcza od 2014 roku, na terenie naszego kraju – mówił Winnicki. – Skala migracji w ostatnich latach jest bezprecedensowa. I to nie jest, jak się powszechnie uważa, wyłącznie migracja z kierunku ukraińskiego czy białoruskiego, czy też pracowników sezonowych. Mamy do czynienia ze stałym napływem imigrantów z Azji (…).

– Tak się zmienia przestrzeń społeczna, demograficzna Polski. I w tej izbie, przez te wszystkie lata, nie było żadnej debaty. Rząd nie przedstawił żadnej wizji polityki migracyjnej, poza sformułowaniami, które słyszeliśmy od pana premiera Morawieckiego, jeszcze jako wicepremiera, lub od pana wicepremiera Gowina o szybkim rozdawaniu obywatelstwa. Nie ma i nie może być zgody na to, żeby iść drogą Europy Zachodniej i dokonywać takich zmian populacyjnych, nie pytając narodu o zgodę, nie pytając parlamentu, co na ten temat sądzi, nie prowadząc żadnej sensownej polityki, mającej ten problem uregulować – podkreślił Winnicki.

Przeczytaj: Dr Mech dla Kresów.pl: projekt ściągania Ukraińców i nadawania im obywatelstwa jest zabójczy

Czytaj także: Dr Wyszyński dla Kresów.pl: dawanie obywatelstwa imigrantom z Ukrainy to droga do ukraińskiej partii w Sejmie

Kresy.pl / obserwatorfinansowy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz