W Polsce świadczenie 500+ przysługuje także obcokrajowcom. Najliczniejszą grupę beneficjentów stanowią dzieci z Ukrainy. W 2019 roku w porównaniu z rokiem poprzednim przybyło ich niemal czterokrotnie. W tej chwili 500+ dla niemal 17 tysięcy Ukraińców kosztuje Polskę około stu milionów złotych rocznie. Dane otrzymał od Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analityk Rafał Mundry, który opublikował je na swoim Twitterze.

W 2019 roku do otrzymania 500+ było uprawnionych 25 739 dzieci obcokrajowców – tzn. posiadających obywatelstwo inne niż polskie. Pochodziły one z 117 państw. Najliczniejszą grupę stanowią dzieci Ukraińców, 16 658 uprawnionych jest do otrzymywania świadcznia. Oznacza to niemal czterokrotny wzrost w porównaniu z danymi z początku zeszłego roku. Na drugim miejscu są dzieci z Białorusi – 1689, a na trzecim z Rosji – 1145.

Przeczytaj: Co trzeci migrant z Ukrainy chce zostać w Polsce – opublikowano wyniki badań ukraińskich socjologów

Czytaj także: Polska na czele w UE pod względem wydawania imigrantom zezwoleń na pobyt za 2018 r.

Na początku zeszłego roku informowaliśmy, że według oficjalnych danych, już ponad 4,5 tys. ukraińskich dzieci pobierało w Polsce świadczenie z rządowego programu 500+. Jak wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w 2018 roku świadczenie z programu 500+ było wypłacane na 4562 dzieci z obywatelstwem ukraińskim, co dawało średni miesięczny koszt ponad 2,2 mln zł. Dziennik „Rzeczpospolita” pisał wtedy, że „ukraińskim pracownikom opłaca się sprowadzać do Polski całe rodziny, bo jeśli pracują legalnie, mogą odkładać nie tylko na polskie emerytury i renty, ale także korzystać z programu 500+ na dzieci, które mieszkają z nimi w Polsce”.

W 2018 roku 500+ dla obcokrajowców kosztowało 48,6 mln zł. W tym roku już trzy razy więcej – 154,5 mln zł.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy w marcu 2016 roku, Ukraińcy posiadający w Polsce kartę pobytu czasowego z pozwoleniem na pracę będą mogli ubiegać się o 500 zł na dziecko.

Przypomnijmy, że od początku rząd zakładał, że świadczenie to będzie przysługiwało również cudzoziemcom – zarówno z krajów UE, jak i z tych, z którymi Polska podpisała specjalną umowę o zabezpieczeniu społecznym. Takim krajem jest m.in. Ukraina, a poza nią kilka innych państw, w tym USA, Kanada czy Mołdawia. W założeniu umowy te miały pomóc repatriantom i Polakom chcącym przenieść się do Polski, dając im m.in. możliwość uzyskania polskiej emerytury za lata pracy na Ukrainie. W latach 1997–2004 z Ukrainy do Polski przeniosło się około 1000 osób. repatriowało się do Polski z terenu Ukrainy ok. 1000 osób). Zaznaczmy jednak, że warunki umowy umożliwiają Ukraińcom dopłaty do emerytur z polskiego budżetu za lata pracy na Ukrainie. Warunkiem otrzymania dopłaty do minimalnej polskiej emerytury (1000 zł brutto) jest nawet bardzo krótki (poniżej roku) okres legalnej pracy w Polsce i prawo stałego pobytu w naszym kraju.

Najbardziej skorzystali na tym Ukraińcy, którzy podjęli pracę w Polsce. Umowa ta od 2014 roku „gwarantuje bowiem legalnie pracującym Ukraińcom ubezpieczonych w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie tylko nabycie prawa do emerytury i renty w Polsce praktycznie na takich samych zasadach jak Polaków, ale także pomoc socjalną, w tym od 2017 r. specjalne świadczenia na dzieci – 500+”. Warunkiem uzyskania świadczenia jest też posiadanie przez beneficjenta karty pobytu z adnotacją „dostęp do rynku pracy”.

Czytaj także: Ukraińcy ratują polski system emerytalny? Prezes ZUS: polemizowałabym

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Na koniec grudnia 2019 roku składki społeczne i zdrowotne opłacało w Polsce 479,1 tys. obywateli Ukrainy, którzy stanowią ok. 75 proc. wszystkich obcokrajowców zarejestrowanych w Zakładzie. Jak pisaliśmy wcześniej, w ostatnim kwartale 2019 roku, liczba obywateli Ukrainy zarejestrowanych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zmalała o około dwadzieścia tysięcy.

Rośnie także liczba obywateli Ukrainy, którzy urodzili się w Polsce – wynika z danych ambasady Ukrainy w Polsce. W ubiegłym roku ukraińskie placówki dyplomatyczne w Polsce wydały prawie 3 tys. zaświadczeń o rejestracji nowo narodzonych ukraińskich obywateli.

Jak pisaliśmy, rząd PiS nie kontroluje, ilu migrantów zarobkowych ze Wschodu przebywa obecnie w Polsce.  Według urzędników ambasady Ukrainy w Polsce, od 2014 roku liczba ukraińskich imigrantów zarobkowych w Polsce wzrosła pięciokrotnie i obecnie wynosi 1,5 mln osób.

Przypomnijmy, że z danych firmy Selectivv zajmującej się badaniem zwyczajów i zachowań właścicieli telefonów komórkowych wynika, że w styczniu ub. roku w Polsce mogło być co najmniej 1,3 mln obywateli Ukrainy. Analizy Selectivv dostarczyły również informacji, jak dużo Ukrainek przebywających w Polsce może planować urodzenie dziecka. Jak ustalono, 12 proc. kobiet w wieku rozrodczym uznanych za Ukrainki korzystało w komórce z aplikacji do planowania ciąży. Odsetek ten był prawie 3 razy wyższy niż w 2017 roku.

Business Centre Club, proimigracyjna organizacja pracodawców twierdzi, że do 2025 roku w Polsce będzie brakować 2,5 mln pracowników i tylko imigranci mogą uzupełnić tę lukę. Proponuje w związku z tym uproszczenia procedur dotyczących ściągania i zatrudniania cudzoziemców oraz umożliwienia im łatwiejszego osiedlania się w Polsce.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Ukrainka domagająca się mówienia „w Ukrainie” dostała się do Polski dzięki Karcie Polaka

Na początku roku redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” Bogusław Chrabota, wielki zwolennik sprowadzania imigrantów, szczególnie zarobkowych i osiedlania ich w Polsce, opublikował apel. Wzywał do poprawy sytuacji Ukraińców i innych migrantów zarobkowych w Polsce, którzy jego zdaniem ratują polską gospodarkę i którym „powinniśmy się kłaniać za to, że wybierają Polskę”. Podkreślał, że „musimy zawalczyć o pracowników ze Wschodu, bo są naszą przyszłością”.

Jak pisaliśmy, eksperci z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej i agencji pracy Foreign Personnel Service prognozują, że w 2020 roku, po raz pierwszy od lat, do Polski przyjedzie i podejmie legalne zatrudnienie mniej Ukraińców niż w roku poprzednim. Swoje wnioski , jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, oparli m.in. na analizie przeprowadzonych przez ukraiński portal OLX Praca, która wykazała, że 20 proc. Ukraińców wyjeżdżających dotąd do pracy za granicę nie zamierza tego kontynuować. Na to nakładają się też optymistyczne dla ukraińskiej gospodarki dane, m.in. wzrost gospodarczy, obecnie wynoszący powyżej 4 proc., a także wzrost płac. To oznacza, że potencjał imigracji zarobkowej z Ukrainy, co sygnalizowano już wcześniej, zaczyna się wyczerpywać. Część z ekspertów twierdzi, że Polska powinna zmienić podejście do ukraińskiej imigracji i bardziej dbać o jej trwałość niż o skalę. Z drugiej strony przypomnijmy, że jak informowaliśmy, ukraińskie władze przygotowują liberalizację prawa pracy pogarszającą pozycję pracownika wobec pracodawcy, co zdaniem niektórych ekonomistów i związkowców spowoduje kolejną falę emigracji z Ukrainy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: „Wróćcie i zostańcie” – Zełenski chce zachęcić Ukraińców do powrotu z emigracji

Z kolei z nowego raportu nt. ukraińskich migrantów zarobkowych w Polsce wynika, że zmienia się ich nastawienie do pracy w Polsce. Chętniej przyjeżdżają osoby młodsze. Ukraińcy chcą też lepiej zarabiać i nie zamierzają już pracować za najniższe stawki.

Przeczytaj: Raport: rosną oczekiwania płacowe Ukraińców w Polsce

Zdaniem autorów raportu z jednej z takich firm, Personnel Service, potencjał imigracji ukraińskiej wyczerpuje się i twierdzą oni, że konieczne jest uproszczenie procedur, pozwalających Ukraińcom osiedlać się w Polsce na dłużej, by zmienić charakter imigracji z tymczasowej na stałą. Takie zdanie podziela też część rządu PiS, w tym wicepremier Jarosław Gowin, który uważa, że z tej perspektywy korzystne będzie podnoszenie płacy minimalnej, co miałoby zatrzymać Ukraińców w Polsce.

PRZECZYTAJ: Ukraińskie zagrożenie – źródła i skutki imigracji zarobkowej

Czytaj także: „Tani i wytrzymali”. Jak w Polsce reklamuje się pracowników z Bangladeszu

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz