We wtorek przed siedzibą Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi rolnicy odbył się protest rolników. Jego uczestnicy alarmowali, że ceny wieprzowiny, zbóż i innych produktów spadły do poziomu sprzed 20 lat, podczas gdy koszty paliwa, nawozów, gazu i prowadzenia gospodarstw są współczesne. Sytuację pogarszają susza, przymrozki oraz napływ zagranicznej żywności wypierającej polskie produkty. Organizacje rolnicze domagają się wypłaty rekompensat i interwencji rządu.
„W Polsce dzisiaj gospodarstwa rodzinne są na skraju bankructwa. Ta sytuacja jest spowodowana m.in. brakiem odpowiedniej pomocy finansowej ze strony ministerstwa rolnictwa i rządu. Niestety widzimy, że rolnicy nadal nie otrzymali tej pomocy, która była zapowiadana. Do tej pory nic takiego nie miało miejsca” — powiedział rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak.
Przedstawiciel organizacji przypomniał, że na początku kwietnia władze zapowiadały uruchomienie w ciągu dwóch tygodni pomocy związanej między innymi z cenami nawozów i wysokimi kosztami paliwa.
Może Cię zainteresować:
Ziemniaki z Zachodu zalewają polski rynek. Rolnicy zmagają się z nadpodażą
Wieprzowina i zboża w cenach sprzed 20 lat
Jednym z najpoważniejszych problemów jest spadek cen produktów rolnych poniżej poziomu zapewniającego opłacalność produkcji.
„Mamy dramatycznie niski poziom cen – od około 3,50 do 4 zł za kilogram żywca. To są ceny, które można śmiało porównać do tych sprzed 20 lat. To tak jakby ktoś dzisiaj otrzymywał za swoją pracę wypłatę sprzed dwóch dekad, ale ponosił współczesne koszty życia i funkcjonowania” — powiedział przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników Damian Murawiec.
Podobna sytuacja występuje na rynku zbóż. Ceny pszenicy pozostają na poziomie notowanym nawet 20 lat wcześniej, podczas gdy koszty prowadzenia produkcji wyraźnie wzrosły.
Niskie ceny skupu prowadzą do ograniczania inwestycji w gospodarstwach. Rolnicy odkładają zakup maszyn i rozwój produkcji, ponieważ nie mają pewności, czy poniesione wydatki będą mogły się zwrócić.
Susza i kwietniowe przymrozki
Sytuację gospodarstw pogorszyły niekorzystne warunki pogodowe. Rolnicy wskazują na suszę utrzymującą się od początku roku oraz straty spowodowane kwietniowymi przymrozkami.
Według przedstawicieli organizacji rolniczych ostatnie opady nie wystarczyły do uzupełnienia niedoboru wody. Rolnicy kwestionują również zgodność systemu monitoringu suszy prowadzonego przez Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa z rzeczywistą sytuacją na polach.
„Od początku roku mamy w Polsce ogromną suszę, której nie są w stanie zrekompensować ostatnie opady deszczu. Rolnicy widzą ogromne rozbieżności pomiędzy systemem monitoringu suszy IUNG […], a realnymi stratami w polach. Również kwietniowe przymrozki zredukowały plon o przynajmniej 50 proc. w rzepakach i 30 proc. w zbożach” — powiedział Wawrzyniak.
Straty w plonach zbiegły się z niskimi cenami skupu, przez co mniejsza produkcja nie przekłada się na wzrost dochodów gospodarstw.
Zagraniczne warzywa wypierają polską produkcję
Rolnicy krytykują także napływ warzyw z Niemiec i Holandii. Zagraniczne produkty mają trafiać do polskich paczkowni, gdzie są przepakowywane, a następnie sprzedawane przez duże sieci handlowe.
W tym samym czasie polscy producenci mają problemy ze sprzedażą świeżo zebranych ziemniaków, cebuli i innych warzyw. Nadmierna podaż produktów z zagranicy prowadzi do spadku cen poniżej kosztów produkcji i pozostawania towaru w gospodarstwach.
„Polska staje się pewnego rodzaju «śmietnikiem Europy» dla produktów, które za granicą powinny być wycofywane lub utylizowane. Te warzywa trafiają do Polski, są przepakowywane w paczkowniach, a następnie sprzedawane w dużych sieciach handlowych. W tym samym czasie polski ziemniak i polskie warzywa, świeżo zebrane z pól naszych rolników, nie mają zbytu. Ceny spadają poniżej kosztów produkcji, a rolnicy zostają z niesprzedanym towarem” — powiedział rzecznik rolniczej „Solidarności”.
Murawiec ocenił, że napływ zagranicznych warzyw rozregulowuje krajowe rynki produktów rolnych. Jego zdaniem konsumenci otrzymują przy tym żywność niskiej jakości, nie mając świadomości jej pochodzenia i wcześniejszego sposobu przechowywania.
Paliwo, nawozy i gaz podnoszą koszty
Spadkowi cen produktów towarzyszą wysokie koszty prowadzenia gospodarstw. Rolnicy wskazują przede wszystkim na drogie nawozy, których ceny od kilku lat utrzymują się na podwyższonym poziomie.
Znacznym obciążeniem pozostaje również olej napędowy kosztujący około 7 zł za litr. Paliwo jest podstawowym wydatkiem zarówno w produkcji roślinnej, jak i zwierzęcej.
Koszty podnosi także gaz wykorzystywany do suszenia roślin i ogrzewania budynków gospodarczych.
„Kolejnym elementem jest drogi gaz, o którym często się nie mówi. Gaz wykorzystujemy m.in. do suszenia roślin oraz ogrzewania budynków gospodarczych, a jego wysoka cena również podnosi koszty produkcji” — powiedział Murawiec.
Przedstawiciele rolników wskazują również na sytuację geopolityczną, która powoduje dalszy wzrost cen energii i środków potrzebnych do prowadzenia produkcji.
Setki godzin na dokumentację
Kolejnym obciążeniem jest rozbudowany system norm, obowiązków, terminów i dokumentów. Większe gospodarstwa zatrudniają pracowników zajmujących się wyłącznie prowadzeniem rejestrów i pilnowaniem terminów.
W gospodarstwach rodzinnych obowiązki administracyjne spoczywają zazwyczaj na samych rolnikach. W ciągu roku poświęcają oni na dokumentację setki godzin, aby uniknąć kar, mandatów i zmniejszenia dopłat bezpośrednich.
„Chodzi o liczbę norm, obowiązków, terminów i dokumentów, które rolnicy muszą spełniać i prowadzić – dochodzi do sytuacji, w której większe gospodarstwa zatrudniają osoby odpowiedzialne wyłącznie za prowadzenie dokumentacji, rejestrów i pilnowanie terminów. Natomiast w gospodarstwie rodzinnym często rolnik musi robić to samodzielnie. Rocznie zajmuje to setki godzin, tylko po to, aby wszystkie dokumenty były prawidłowo wypełnione i aby uniknąć kar, mandatów czy zmniejszenia dopłat bezpośrednich” — powiedział przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
Kumulacja problemów doprowadziła do ograniczenia inwestycji. Zastój odczuwają także przedsiębiorstwa produkujące i sprzedające maszyny rolnicze.
Rolnicy wstrzymują zakup nowego i używanego sprzętu, czekając na poprawę cen skupu i większą przewidywalność rynku.
Rolnicy domagają się rekompensat
Organizacje rolnicze żądają natychmiastowej wypłaty rekompensat za dochody utracone w 2025 roku z powodu niskich cen skupu. Domagają się także wsparcia związanego z wysokimi kosztami paliwa i nawozów oraz interwencji ograniczającej napływ zagranicznych produktów.
Rolnicy krytykują Polskie Stronnictwo Ludowe, które przedstawia się jako ugrupowanie reprezentujące interesy mieszkańców wsi, lecz ich zdaniem nie zapewniło gospodarstwom zapowiadanej pomocy.
„Sytuacja w polskim rolnictwie jest bardzo trudna i wygląda na to, że rolnicy zostali pozostawieni sami sobie. Nie rozumiemy tej sytuacji, szczególnie że Polskie Stronnictwo Ludowe od lat przedstawia się jako partia polskiej wsi. Mamy jednak wrażenie, że ten czas się skończył” — powiedział Wawrzyniak.
Problemy gospodarstw wpływają także na przedsiębiorstwa świadczące usługi dla rolnictwa, producentów maszyn, dostawców środków produkcji i lokalne rynki pracy. Kapitał, który mógłby zostać przeznaczony na inwestycje, jest wykorzystywany przede wszystkim do obsługi zadłużenia.
„Ta interwencja jest potrzebna przede wszystkim po to, aby ograniczyć napływ produktów z zagranicy i zabezpieczyć polskich producentów” — podkreślił rzecznik rolniczej „Solidarności”.





























