Nieodpowiedzialne decyzje przedstawicieli polskich instytucji utrudniają nam w utrzymaniu polskości na Wileńszczyźnie. Nie rozumiemy dlaczego krajowe fundacje wspierają na Litwie ugodowe, pro michnikowskie środowiska, które nie wspierają rozwoju polskości. Tych, którzy polskość wspierają krytykuje się i piętnuje – mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl szef AWPL-ZChR, polskiej partii na Litwie, Waldemar Tomaszewski.

W rozmowie z portalem wPolityce.pl, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, europoseł Waldemar Tomaszewski zaznaczył, że „pozycja Polaków na Litwie jest silna” i w ciągu ostatnich kilkunastu lat udało ją się znacząco wzmocnić . Polacy z Litwy wciąż jednak mają o czynienia z wieloma problemami:

– Przede wszystkim zwrot ziemi zagrabionej przez Sowietów w ramach reprywatyzacji. Dotychczas tylko połowa Polaków w Wilnie odzyskała ziemię. Dodatkowo Ustawa „o przenoszeniu ziemi” przyczyniła się do dużych nieprawidłowości na Wileńszczyźnie. Polacy bardzo często nie otrzymywali ziemi w swoich miejscowościach. Ziemię kiedyś należącą do Polaków otrzymywali przybysze. Niektórzy otrzymali więcej niż mieli. To wszystko osłabiło stan polskiego posiadania i prowadziło do zmian narodowościowych w dużych skupiskach Polaków.

Przeczytaj: Waldemar Tomaszewski dla Kresy.pl: Polacy na Wileńszczyźnie pokazali swoją jedność

Tomaszewski zwrócił uwagę, że działania władz litewskich są sprzeczne z traktatem polsko-litewskim z 1994 roku, zakładającym m.in. powstrzymywania się obu stron od działań administracyjnych zmierzających do zmian narodowościowych na terenach zwartych skupisk mniejszości. – Władza litewska nie dotrzymała tego traktatu – powiedział polityk. – Na Litwie niestety były ingerencje administracyjne, które uderzały w skład narodowościowy polskiego zwartego skupiska na Wileńszczyźnie i osłabiały naszą pozycję ekonomiczną.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Lider AWPL-ZChR przypomniał, że przybysze w Republice Litewskiej mogą przejmować ziemię dzięki ustawie z 1991 roku, podpisanej przez ówczesnego prezydenta Vytautasa Landsbergisa, do której mimo protestów powrócono w 1997 roku. Zaznaczył, że dwa lata później w RL weszła w życie ustawa dająca możliwość przekazywania prawa do ziemi innym, nie tylko krewnym. – Nowe przepisy sprawiły, że tak zwane przenosiny wzrosły tysięcy razy, a otrzymywały je głównie osoby związane z rządem. Działo się tak, ponieważ o przekazywaniu ziemi decydowały rządowe służby rolne niepodlegające samorządom – powiedział Tomaszewski. Przypomniał, że decyzje ws. reprywatyzacji podejmowano z pominięciem Polaków i polskich władz samorządowych, a beneficjentem tego jest sam Landsbergis, który przeniósł ziemię zarówno swojej rodziny jak i żony, które otrzymały grunty pod Wilnem w Bezdanach i Awiżeniach. – Litewskie elity bardzo wzbogaciły się na tym procederze niemającym analogii prawnych w świecie.

Tomaszewski był też pytany o to, dlaczego w wyborach polska partia startuje wspólnie z Rosjanami. Wyjaśniał, że „sytuacja polityczna na Litwie wygląda całkiem inaczej niż w Macierzy” i „nie można przenosić kalek podziałów politycznych z Polski na to, co się dzieje u nas”. Zaznaczył, ze z list AWPL-ZChR startują także przedstawiciele mniejszości tatarskiej, ukraińskiej czy białoruskiej, jak również Litwini. Zaznaczył, że ci ostatni coraz częściej głosują na AWPL-ZChR, postrzegając ją jako uczciwą siłę polityczną.

– Jesteśmy postrzegani także jako siła łącząca ludzi, która dba o wszystkich obywateli bez względu na ich pochodzenie czy religię – mówił Tomaszewski. Dodał, że w porównaniu z większością krajów sąsiadujących z Republiką Litewską, mniejszość rosyjska jest tam relatywnie nieliczna, stanowią niewiele ponad 4 proc. mieszkańców. Zaznaczył, że choć jego partia współpracuje z regionalnym Aliansem Rosjan z Kłajpedy, to już Związek Rosjan jest konkurencją polityczną.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

– Nasze działanie nie mają nic wspólnego z aspektem narodowościowym czy z wielką polityką. Po prostu to łączenie ludzi do wspólnej pracy. Dobrze, że to właśnie nam, Polakom udaje się przekonać Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Tatarów i innych do wspólnego startu. (…) Natomiast w Macierzy próbuje się te oczywiste nasze sukcesy dlaczegoś przedstawiać w kontekście geopolitycznym. To jest niedorzecznością tłumaczył polityk, zaznaczając, że dzięki temu jego partia odnosi sukcesy.

– Nie boimy się zarzutów wobec nas, bo nie boimy się mówić prawdy. Nie baliśmy się jej mówić za Sowietów. (…) Naszym prześladowcom nie udało się jednak wykorzenić z nas polskości. Nie uda się to i teraz. Nawet, jeżeli będą na nas ataki ze strony poprawnych politycznie polityków i tak damy radę – uważa lider polskiej partii na Litwie.

Pytany o to, czy Polacy powinni zostawać na Litwie czy przenosić się do Polski Tomaszewski odpowiedział, że „polskość należy wzmacniać na miejscu” i że są do tego sprzyjające warunki:

– W interesie Polski jest wzmacnianie polskiej społeczności na całym świecie. Polacy na Litwie nie są emigrantami. Mieszkamy tu od zawsze. Nigdy nie opuszczaliśmy Polski. To Polska od nas wyjechała po zdradzie jałtańskiej. Ale nic to w nas nie zmieniło. Polskość jest dla nas wielką wartością, większą niż dla Polaków w Polsce, ponieważ musimy tu zabiegać o wszystko, o polską szkołę, polską kulturę i polskie słowo. W Macierzy na szczęście nie ma takich problemów. Gdyby Polacy zaczęli masowo wyjeżdżać z Litwy byłoby to dla polskości zgubne. Wszyscy nigdy nie wyjadą. Wyemigrują najbardziej aktywni i społeczność będzie coraz bardziej osamotniona i gorzej zorganizowana. Tzw. repatriacja gomułkowska źle przysłużyła się Polakom na Wileńszczyźnie. W latach 1958-1959 wyjechały tysiące Polaków. Stanowiliśmy wtedy kilkanaście procent składu narodowościowego państwa litewskiego. Mieliśmy 300 polskich szkół. Obecnie Polacy stanowią 7 proc. w skali kraju, ale nadal większość aż w 40 gminach na Wileńszczyźnie. Mamy 36 polskich szkół dwunastoletnich. Wszystkich polskich szkół jest 60. Na Litwie w polskich szkołach uczy się 12 tysięcy dzieci. Dzięki wielkiej determinacji udało nam się ochronić polskie szkolnictwo. Z sukcesem przeprowadziliśmy reformę oświatową. W polskich szkołach język polski jest powszechny. Prawie wszystkie przedmioty są wykładane w języku ojczystym. To jest wielka siła i wielka wartość.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Tomaszewski przyznał, że polska edukacja na Litwie otrzymuję „dosyć duże” wsparcie od rządu w Warszawie, ale zaznaczył, że „na wsparcie 20 milionów Polaków na świecie przekazywane jest 75 milionów złotych rocznie”, a w tym roku wyjątkowo 100 mln, z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości przez Polskę.

– (…) nie są to wielkie pieniądze. Bo na przykład TV Bielsat otrzymuje od państwa polskiego 25 milionów złotych rocznie. A przecież TV Bielsat w języku białoruskim też rusyfikuje tamtejszych Polaków – powiedział szef AWPL-ZChR.

PRZECZYTAJ: Tomaszewski: dlaczego TV Biełsat dostaje 25 mln zł na rusyfikację Polaków, a na Litwie nie ma polskiej telewizji?

Dodał też, że na Litwie nauczyciele nauczający w języku polskim są również „krzewicielami polskości i patriotyzmu”. Przypomniał, że mimo deklaracji obecnych władz, znacząco zmniejszono kwotę wyprawek dla dzieci uczących się w polskich szkołach, z 1000 zł do 440 zł i nie przyznano ich dwunastoklasistom. Tomaszewski zaznaczył jednak, że „pieniądze ważne, ale nie najważniejsze”:

– Wsparcie polityczne jest zasadnicze. Natomiast szczególnie zależy nam na przestrzeganiu przez Litwę wspomnianego art. 15 traktatu o zapobieganiu sztucznym zmianom narodowościowym. (…) Okazuje się, że my bardziej dbamy o ten traktat niż państwo polskie. (…) Wielka krzywda Polaków polega na tym, że nie oddano im ziemi to jeszcze w zwartych polskich skupiskach rozdano ziemie przybyszom.

Polski polityk, a zarazem europoseł przyznał, że deputowani z Polski „niezbyt często” biorą udział w pracach intergrupy PE dotyczącej rdzennych mniejszości i nie rozumie powodów, dla których tak to wygląda.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

– Była w Parlamencie Europejskim debata na temat języków regionalnych. Udało mi się namówić kilku polskich posłów, żeby uczestniczyli. Węgrzy mają 20 posłów. Na debatę przyszło ich aż kilkunastu. Wszyscy zabierali głos, aktywnie bronili swojej mniejszości – relacjonował.

Tomaszewski odniósł się także do sprawy nacisków polskiej ambasador na Litwie na szefa Związku Polaków na Litwie, Michała Mackiewicza:

– Skandalem jest, że w przededniu zjazdu Związku Polaków szefowa polskiej placówki dyplomatycznej w Wilnie pani Urszula Doroszewska wywołuje prezesa i oświadcza, że nie może kandydować. Równocześnie jeden z liberalnych portali zw.lt jest o tym informowany i nagrywa przed budynkiem ambasady materiał, że w Związku są rzekome nieprawidłowości. To nie mieści się w głowie. Trzeba wyjaśnić tę sytuację. Ma ona związek ze stronniczą działalnością instytucji odpowiedzialnych za polskie sprawy.

Przeczytaj: Fundacja PPnW ujawnia dokumenty ws. nieprawidłowości przy rozliczeniach dotacji dla ZPL [+VIDEO]

Czytaj także: Szef Związku Polaków na Litwie odpiera zarzuty. „Nie mam absolutnie nic na sumieniu”

Szef AWPL-ZChR zaznaczył, że „Polaków bulwersuje fakt, że prywatny portal zw.lt otrzymuje nieporównywalne wsparcie niż jakiekolwiek inne społeczne reprezentatywne polskie środowisko”, a za rządów PiS medium to dostaje z Warszawy więcej funduszy, niż za czasów PO.

PRZECZYTAJ: Urszula Doroszewska – polska czy litewska ambasador w Wilnie?

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Zaznaczył, że właściciel zw.lt i Radia Znad Wilii, Czesław Okińczyc „ultymatywnie” domagał się od koncernu Orlenu, żeby to największe na Litwie przedsiębiorstwo obsługiwała jego prywatna kancelaria prawna. Przypomniał też, że medium to powstało jako filia liberalnego, polskiego Radia Zet, związanego ze środowiskami liberalnymi i Gazetą Wybroczą.

– Polacy na Litwie to obserwują i zastanawiają się czemu ma to służyć? Działamy często w nieprzychylnych warunkach. Nieodpowiedzialne decyzje przedstawicieli polskich instytucji utrudniają nam w utrzymaniu polskości na Wileńszczyźnie. Nie rozumiemy dlaczego krajowe fundacje wspierają na Litwie ugodowe, pro michnikowskie środowiska, które nie wspierają rozwoju polskości. Tych, którzy polskość wspierają krytykuje się i piętnuje – podkreślił Tomaszewski.

PRZECZYTAJ: Jak państwo polskie „pomaga” Polakom na Wschodzie

Polityk odniósł się też do opublikowanych na Litwie informacji, według których Okińczyc miał był w przeszłości współpracownikiem KGB. Zaznaczył, że żadna z osób, która znalazła się na liście takich współpracowników nie zaprzeczył jej wiarygodności.

– Wymienione osoby należą do tych, którzy przyznali się do współpracy z KGB i zostali przez służby utajnieni – mówił Tomaszewski. – O tych dziś podwójnych agentach oraz Cz. Okińczycu niejednokrotnie pisały też polskie portale kresowe. Na razie temat jest przemilczany w naszych litewskich mediach.

Polityk przypomniał, że posłowie AWPL-ZChR złożyli w Sejmie RL projekt ustawy o powszechnej lustracji, zakładający ujawnienie nazwisk tajnych współpracowników KGB. W czerwcu, gdy po miesiącach zaczęto go procedować, został poparty w I czytaniu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Przypomnijmy, że nazwisko Czesława Okińczyca, hojnie finansowanego przez władze III RP honorowego ambasador państwa litewskiego, właściciela polskojęzycznego Radia Znad Wilii oraz zwolennika ugodowej postawy wileńskich Polaków względem państwa litewskiego, figuruje na liście osób, które miały współpracować z KGB. Zdaniem polskiego posła z Litwy, Zbigniewa Jedzińskiego (AWPL-ZChR), autentyczność tej listy jest bardzo prawdopodobna, podobnie jak kwestia współpracy Okińczyca z sowieckim służbami. Przeciwko projektowi AWPL-ZChR szczególnie mocno oponowali znani z antypolskiego nastawienia konserwatyści ze Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów.

Dla konserwatystów nasza ustawa o powszechnej lustracji jest najbardziej bolesna, ponieważ rujnuje cały fundament ich polityki. Bo jeżeli wyjdzie na jaw, że większość polityków z partii konserwatywnej to byli KGBiści, to będzie to cios dla ich wizerunku – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl Zbigniew Jedziński.

Przeczytaj także: Jedziński (AWPL-ZChR) dla Kresy.pl: podejrzewamy, że większość liderów i polityków konserwatystów było powiązanych z KGB

wpolityce.pl / Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

13 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    arczi :

    Brawo Tomaszewski, brawo Wilnianie! Jesteście polskimi patriotami, mężnymi dziedzicami polskiej spuścizny Kresów Wileńskich. Mam przekonanie, że obronicie polskość i przeniesiecie ją w następne pokolenia. Na nic brudne knowania giedroyciowców, agentury różnej maści, użytecznych idiotów i innych burzycieli. Alleluja i do przodu!

  2. Avatar
    Gaetano :

    Pytanie: „wracać czy zostawać” może zadać tylko tuman z tego pro-nierządowego portalu lub pokrewnych. Nie potrafi zrozumieć, że ci ludzie tam nigdy nie wyjechali; są tam na swoim, z dziada pradziada.
    Bardzo przykre i dołujące, a zarazem wzbudzające zdrowy gniew jest to, że najbardziej prężna i zwarta organizacja Polaków na Kresach musi borykać się z uderzającymi w nią antypolskimi kanaliami z paru fundacji, gdzie „pomoc, wsparcie” jest tylko w nazwie. Te wymierzone w polskość środowiska są wspierane najmocniej przez GW szechtera oraz Gazetę Polin sakiewycza. Oba te ścierwa mogą sobie podać ręce; ramię w ramię zwalczają zawzięcie to, co nazywamy polskością.

    • Avatar
      jwu :

      @dls Maverick Wrocław nigdy ukraiński nie był,a pan D.wzmacnia tam ukraińskość ,i to za polskie pieniądze.A poza tym, nikt Cię nie naciska ,żebyś ze swoich dokładał.Zachowaj milczenie ,i to będzie Twoim wkładem w pielęgnowanie polskości na Litwie.

  3. Avatar
    anka :

    Tomaszewski powiedział: „Osobiście poruszyłem sprawę mordu katyńskiego w polskiej szkole w roku 1980. Byłem przesłuchiwany i prześladowany. Naszym prześladowcom nie udało się jednak wykorzenić z nas polskości. Nie uda się to i teraz. Nawet, jeżeli będą na nas ataki ze strony poprawnych politycznie polityków i tak damy radę.” – Zarzucanie Wilnianom jakiejś rzekomej pro rosyjskości to absurd. Oni myślą po polsku, a to nie wszystkim się podoba.

  4. Avatar
    mariusz67 :

    Polacy na Litwie mają dobrą reprezentację, AWPL jest doskonale zarządzane. Świadczy o tym drugi z rzędu udział w pracach Seimasu (po przekroczeniu progu 5 proc.) oraz zaproszenia do koalicji rządowej, współrządzenie w stolicy Wilnie i kilku innych samorządach oraz samodzielne rządzenie na Wileńszczyźnie. Coraz więcej głosów oddają na partię Litwini, bo ta nigdy nie była zamieszana w żaden skandal. W dodatku prowadzona polityka prorodzinna jest doskonale odbierana wśród ludzi. Wiele jest też osiągnięć na niwie polskiej – obronione wszystkie szkoły, przywrócona szkoła na Antokol, przyznane akredytacje, nazwa ulicy Lecha Kaczyńskiego, polskie kanały telewizyjne, uratowany kierunek polonistyki, przedszkola i żłobki są bardzo cenione za najwyższą jakość, doskonała organizacja czasu wolnego w polskich szkołach itd.

  5. Avatar
    gutek :

    jeżeli na tej Litwie jest tak źle (a dobrze nie jest, Litwinim również – wystarczy popatrzeć ilu wyjechało), a z każdym dniem coraz gorzej, to niech ktoś inny wam kochani „patrijoci” pilnuje waszych korzeni. W doopie się urodzić nie oznacza że w tej doopie trza żyć.