Jak informowaliśmy, w poniedziałek na Twitterze opublikowano screen przedstawiający listę rekrutacyjną wydziału psychologii na UAM w Poznaniu. Na pierwszych piętnastu miejscach znaleźli się obcokrajowcy. Konfederacja obwinia o sytuację Jarosława Gowina i Przemysława Czarnka.

W ostatnich dniach media obiegła informacja, że 80% studentów w pierwszej pięćdziesiątce kandydatów, którzy zakwalifikowali się do studiowania stosunków międzynarodowych na UAM w Poznaniu, to obcokrajowcy, przede wszystkim z Ukrainy i Białorusi. Sprawę skomentowali politycy Konfederacji.

„Jesteśmy w okresie, w którym w całej Polsce odbywa się rekrutacja studentów na uczelnie. Nie ma tutaj żadnych zasad rynkowych. Są tylko ustalone widełki i kwoty, które budżet państwa przeznacza na danego studenta. I zaznaczamy, że gdyby zasady rynkowe istniały to nie byłoby takiego problemu. Problem polega na tym, że z polskiego budżetu na polskich uczelniach priorytetowo będą kształceni studenci, którzy nie są Polakami. Chyba nie na tym powinna polegać budżetowa opieka nad szkolnictwem wyższym państwa polskiego” – mówił na konferencji poseł Dziambor.

Zobacz też: Rektor UAM odpowiada na zarzuty o faworyzowanie obcokrajowców – przywołuje getta ławkowe

Poseł Krzysztof Tuduj zauważył, że dodatkowo rosną progi punktowe na kierunkach w całej Polsce. „Nie istnieją centralnie ustalane limity przyjęć cudzoziemców oraz sposoby weryfikacji ich kompetencji. Decyzja należy do władz uczelni, co może doprowadzić do faworyzowania studentów zza granicy”. Tuduj zaznaczył: „Nie mamy problemu z tym, że na uniwersytetach są zagraniczni studenci. Piękno kształcenia wyższego to jest właśnie wymiana kulturalna, wymiana międzynarodowa. Ale jest problemem poważnym, jeżeli na polskich uczelniach są faworyzowani studenci zza granicy, a studenci polscy są poszkodowani w wyniku tego procesu”.

„Świat stanął na głowie, kiedy w naszym państwie polski podatnik finansuje działanie naszych uniwersytetów, które kierują się regułami dyskryminującymi polskich obywateli” – skomentował sprawę poseł Krzysztof Bosak. Zdaniem jednego z liderów Konfederacji jest to wypadkowa działań byłego ministra edukacji, Jarosława Gowina i bierności w tej sprawie ze strony obecnego ministra Przemysława Czarnka. To Gowin zdaniem Bosaka rozpoczął trend ściągania na polskie uczelnie masowo studentów zza granicy. „To wynika z międzynarodowego trendu, który minister Gowin nazwał „umiędzynarodowieniem”. Ten trend wynika z przekonania, że im więcej zagranicznych studentów, tym większy poziom. Tak nie jest. Z faktu, że na najlepszych uniwersytetach na świecie kadra jest międzynarodowa, nie wynika w żaden sposób, że jeżeli na kiepskim uniwersytecie zmieszamy ludzi z całego świata, to jego poziom wzrośnie. To jest pomylenie efektów z przyczynami”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji i wiceprezes Ruchu Narodowego podczas środowej debaty ws. wotum nieufności wobec Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka, skrytykował jego resort między innymi za doporowadzenia do umiędzynarodowienia uniwersytetów.

„Studia dla imigrantów. Czy to jest priorytet państwa polskiego? Rozumiem przyjąć kilkudziesięciu, kilkuset najzdolniejszych, ale czy priorytetem ma być umiędzynarodowienie uniwersytetów? Do jakiego poziomu? Zatrzymajcie ten obłęd!” – mówił z mównicy sejmowej.

Portal Kresy.pl zwrócił się do UAM w Poznaniu z pytaniami w związku z zaistniałą sytuacją. „Podstawą ustalenia kolejności kandydatów na listach rankingowych jest więc wynik kwalifikacji ustalany na podstawie wyników egzaminów maturalnych/ ich zagranicznych odpowiedników lub ocen na dyplomach. Sposób obliczenia wyniku kwalifikacji zależy od ustalonych przez jednostkę zasad rekrutacji dla danych studiów, które określają jakie przedmioty z jaką wagą i w jakiej liczbie będą uwzględniane. Na niektórych kierunkach konieczne są również dodatkowe egzaminy. Na pierwszych miejscach list rankingowych znajdują się zatem nazwiska osób, które uzyskały najwyższą liczbę punktów” – poinformowała rzecznik UAM Małgorzata Rybczyńska. Wskazała, że „jeśli chodzi o kandydatów z Ukrainy,  podstawą prawną do uznawania świadectw, dyplomów i tytułów naukowych jest obecnie obowiązująca Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Gabinetem Ministrów Ukrainy o wzajemnym uznawaniu akademickim dokumentów o wykształceniu i równoważności stopni podpisana dn. 11 kwietnia 2005 r. (weszła w życie 20 czerwca 2006 r.) Gwarantuje osobom, które uzyskały wykształcenie w jednym z państw-stron tej umowy, możliwość kontynuacji kształcenia w placówkach drugiego państwa (jest to tzw. uznanie do celów akademickich). Osoby te nie otrzymują żadnego dokumentu stwierdzającego równoważność ich dyplomów z odpowiednimi dyplomami polskimi”. Warto w tym kontekście przywołać skalę korupcji na Ukrainie.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz