W poniedziałek na Twitterze opublikowano screen przedstawiający listę rekrutacyjną wydziału psychologii na UAM w Poznaniu. Na pierwszych piętnastu miejscach znaleźli się obcokrajowcy. Zrzut ekranu wywołał burzę w mediach społecznościowych. Do sprawy odnieśli się politycy oraz komentatorzy przestrzeni publicznej. Użytkownicy Twittera zaczęli publikować wpisy, które pokazują skalę zjawiska. Przedstawiono listy, na których nawet kilkadziesiąt pierwszych miejsc zajmują obcokrajowcy. Z rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego wynika, że polskie uczelnie są wynagradzane za przyjmowanie obcokrajowców na prowadzone przez siebie kierunki studiów. UAM odmówił podania informacji nt. liczby osób polskiego pochodzenia, które zakwalifikowały się na studia.

No i jaki tam studenci, dostaliście się na wymarzone studia? Poniżej lista rankingowa psychologii na UAM. Sekret jest taki, że ukraińska matura liczyła się tak samo jak polska. Może trzeba było tam do szkoły jechać? – napisał na Twitterze użytkownik Mać Walczyński. We wpisie załączył zrzut ekranu przedstawiający listę osób, które zakwalifikowały się na studia na wydziale psychologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Sprawa wywołała burzę w przestrzeni publicznej. „Wyborco PiS! Faworyzowanie finansowe imigrantów na polskich uczelniach za Twoje pieniądze to rozwiązanie wprowadzone w okresie rządów Twojej partii. Celem jest by studiowało tam mniej Polaków. Nazywają to „umiędzynarodowieniem”. Biorą ludzi z zagranicy jak leci. Warto wiedzieć” – napisał na Twitterze poseł Ruchu Narodowego i Konfederacji Krzysztof Bosak.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czytaj także: Na Uniwersytecie Gdańskim Ukraińcy mogą studiować bezpłatnie

Odniósł się w ten sposób do wpisu prezesa Młodzieży Wszechpolskiej Ziemowita Przebitkowskiego, który napisał: „Rekrutacja informatyki na  @UAM_Poznan po uznaniu matury ukraińskiej jako równoważnej polskiej. Uczelnia otrzymuje trzykrotnie wyższą dotację za obcokrajowca niż za Polaka, oto efekt. A co na to polscy maturzyści? To są jaja! Podsyłajcie mi więcej takich kwiatków, to jest skandal!”. Przebitkowski opublikował także screeny listy rekrutacyjnej na kierunku informatyka, na którym pierwszych kilkadziesiąt miejsc zajęli obcokrajowcy.

Zobacz także: Kielce: dwukrotnie więcej ukraińskich studentów w porównaniu do zeszłego roku

Opisana sytuacja spotkała się z krytyką wielu użytkowników mediów społecznościowych. Komentatorzy zwracają uwagę na bardzo wysokie wyniki punktowe, które otrzymali obcokrajowcy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czytaj także: Połowa spośród zagranicznych studentów w Polsce to Ukraińcy

Portal Kresy.pl zwrócił się do UAM w Poznaniu z pytaniami w związku z zaistniałą sytuacją. „Podstawą ustalenia kolejności kandydatów na listach rankingowych jest więc wynik kwalifikacji ustalany na podstawie wyników egzaminów maturalnych/ ich zagranicznych odpowiedników lub ocen na dyplomach. Sposób obliczenia wyniku kwalifikacji zależy od ustalonych przez jednostkę zasad rekrutacji dla danych studiów, które określają jakie przedmioty z jaką wagą i w jakiej liczbie będą uwzględniane. Na niektórych kierunkach konieczne są również dodatkowe egzaminy. Na pierwszych miejscach list rankingowych znajdują się zatem nazwiska osób, które uzyskały najwyższą liczbę punktów” – poinformowała rzecznik UAM Małgorzata Rybczyńska. Wskazała, że „jeśli chodzi o kandydatów z Ukrainy,  podstawą prawną do uznawania świadectw, dyplomów i tytułów naukowych jest obecnie obowiązująca Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Gabinetem Ministrów Ukrainy o wzajemnym uznawaniu akademickim dokumentów o wykształceniu i równoważności stopni podpisana dn. 11 kwietnia 2005 r. (weszła w życie 20 czerwca 2006 r.) Gwarantuje osobom, które uzyskały wykształcenie w jednym z państw-stron tej umowy, możliwość kontynuacji kształcenia w placówkach drugiego państwa (jest to tzw. uznanie do celów akademickich). Osoby te nie otrzymują żadnego dokumentu stwierdzającego równoważność ich dyplomów z odpowiednimi dyplomami polskimi”. Warto w tym kontekście przywołać skalę korupcji na Ukrainie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zobacz także: Ukraina: ponad 7 tys. Kart Polaka w 2020 roku

We wspomnianej umowie pomiędzy rządami Polski i Ukrainy zaznaczono, że „’świadectwa dojrzałości' wydane w Rzeczypospolitej Polskiej oraz 'świadectwa o pełnym wykształceniu średnim' wydane na Ukrainie uprawniają do ubiegania się o przyjęcie na studia w szkole wyższej państwa drugiej Strony”.

Niejasna jest odpowiedź uczelni w kwestii funduszy dotyczących kształcenia obcokrajowców. „Cudzoziemcy podejmujący kształcenie na studiach stacjonarnych w języku polskim rozpoczętych w roku akademickim 2021/2022 wnoszą opłatę semestralną w wysokości 3000 zł. Istnieje jednak szereg przypadków, w których nie pobiera się takowych opłat za studia stacjonarne w języku polskim od cudzoziemców – ich szczegółowa lista znajduje się na stronie uczelni” – wskazuje rzeczniczka UAM.

Do wyjątków należy m.in. sytuacja, w której obcokrajowcowi „udzielono zezwolenia na pobyt stały lub rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej i posiadają dokument, który może to potwierdzić – Kartę Pobytu„, posiada status uchodźcy, certyfikat znajomości języka polskiego na poziomie C1 lub dysponuje Kartą Polaka.

Zobacz także: Ukraiński portal: Kartę Polaka otrzymują Ukraińcy bez żadnych związków z Polską. Koszt: 1500 euro

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czytaj także: Współtwórca Karty Polaka przyznaje, że obecnie może ona służyć depolonizacji Kresów, bo „repatriacja nie działa” i „zmieniła się koncepcja”

Zadaliśmy także uczelni pytanie dotyczące porównania dotacji, jakie otrzymuje ona na studenta z Polski i obcokrajowca. Na pytanie: „Czy prawdą jest, że dotacja jaką otrzymuje uczelnia na jednego studenta jest w przypadku obcokrajowców wyższa trzykrotnie? Jeśli nie, to jak wygląda wspomniana proporcja?”, uczelnia odpowiedziała w wymijający sposób: „Nie można tak powiedzieć, nie ma takich bezpośrednich przeliczników. Przy ustalaniu podziału pieniędzy dla uczelni akademickich brane są pod uwagę m.in. wskaźnik dostępności dydaktycznej, poziom umiędzynarodowienia, wysokość nakładów, jakie uczelnia ponosi na działalność badawczo-rozwojową. Szczegóły znajdują się w rozporządzeniu ministerialnym Dz.U. poz. 1838 z dnia 26 września 2019 r. 'w sprawie sposobu podziału środków finansowych na utrzymanie i rozwój potencjału dydaktycznego oraz potencjału badawczego…' z dalszymi zmianami”. Z dokumentu, do którego nas odesłano wynika, że liczba studentów-obcokrajowców na uczelni jest brana pod uwagę przy ustalaniu wysokości dotacji.

Zobacz także: Rząd chce osiedlać Ukraińców i Białorusinów w Polsce pod pretekstem deklarowania związku z polskością

g.ekspert.infor.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz