Ukraińscy historycy przeprowadzili debatę z negacjonistą wołyńskim Wołodymyrem Wjatrowyczem na temat stosunku OUN do Żydów. Zakończyła się ona wielką porażką szefa ukraińskiego IPN. „Przewodniczący UIPN już od dawna jest politykiem” – relacjonuje historyk Jurij Radczenko.

20 maja w Kijowie Wołodymyr Wjatrowycz był jednym z uczestników debaty „Ukraiński nacjonalizm i Żydzi. 1920-1950”. Szef UIPN w 2000 roku napisał apologetyczną książkę o stosunku OUN(B) do Żydów, w której, m.in. przez selektywny dobór dokumentów, zanegował wiele faktów udziału banderowców w prześladowaniu i mordowaniu Żydów. W dyskusji uczestniczyli również: Ołeksandr Zajcew, doktor nauk historycznych, profesor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, Andrij Usacz – kierownik Archiwum Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego i pracownik naukowy Narodowego Muzeum-Memoriału „Więzienie na Łąckiego”, a także Jurij Radczenko, dyrektor Centrum Badań Stosunków Międzyetnicznych w Europie Wschodniej, Yad Hanadiv / Beracha. Moderatorami byli Serhij Hirik – z Narodowego Uniwersytetu Akademii Kijowsko-Mohyleńskiej i Artem Charczenko – z Narodowego Uniwersytetu Technicznego „Katedra Historii Politycznej”.

W swoim wystąpieniu Wjatrowycz wygłosił dawno znane tezy.Radczenko odniósł wrażenie, że szef UIPN wręcz „zaniechał lektury nowej literatury naukowej i zrezygnował z badań nowych źródeł od połowy lat 2000”.Twierdził m.in., że nowe badania zbrodni ukraińskich nacjonalistów, tak jak sowiecka propaganda, mają na celu uznanie ich za „kolaboranckie” i aktywnie współuczestniczące w Holokauście. Cytował też oficjalną i propagandową literatury banderowców, a nawet oświadczał, że „musimy przede wszystkim zwrócić uwagę na oficjalne dokumenty”OUN(B). Usprawiedliwiając antysemityzm banderowców Wjatrowycz stwierdził także, że OUN wzywała do zabijania nie Żydów „w ogóle”, ale wyłącznie „komunistycznych Żydów”.

Prof. Zajcew zawrócił tu uwagę, że „nie można analizować historii OUN bazując na jej dokumentach programowych”,ponieważ „to jest dokładnie to samo, co badanie polityki Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego na podstawie jej dokumentów programowych”.Wytknął też Wjatrowyczowi manipulację, gdy przewodniczący UIPN powiedział, że w 1941 roku OUN rozróżniała Żydów – zwolenników władzy radzieckiej od tych Żydów, którzy byli neutralni oraz wspierali utworzenie państwa ukraińskiego. Prof. Zajcew zapytał go wprost: „Czy jest słowo ‚tych’ w programie OUN z 1941 roku?”Wjatrowycz nie odpowiedział.

Zdaniem Radczenki, wypowiedzi Wjatrowycza pokazały, że ma on bardzo powierzchowną wiedzę o historii Holokaustu:

„Na przykład twierdził, że w 1942 roku, „kiedy rozszerza się Holokaust, OUN odżegnuje się od niemieckiej akcji zagłady Żydów na Ukrainie”. Tymczasem wiadomo, że totalna eksterminacja Żydów na terytorium okupowanej Ukrainy i innych terenach zajętego przez Niemców ZSRR rozpoczęła się już w lecie 1941 roku”.

W tym czasie, głównie w Galicji i na Wołyniu, przeszła silna fala pogromów, a gdzieś pod koniec lata naziści przy pomocy swoich sojuszników i lokalnych kolaborantów przystąpili do całkowitej zagłady Żydów. W tych letnich pogromach z 1941 roku „zasłużyli się” członkowie OUN, zajmujący różne stanowiska w nowo utworzonej administracji i milicji.

Radczenko zdziwiły też wnioski wyciągnięte przez Wjatrowycza z faktu, że o Żydach „nie wspomina się” w programie OUN(B) z 1943 r. Zdaniem szefa UIPN świadczy to o „równości” wszystkich „mniejszości narodowych”. Radczenko zaznaczył, że uchwalanie tego „demokratycznego” programu „odbywało się na tle masowego mordowania Polaków i Żydów, którym często cudem udało się przeżyć prześladowania nazistów i kolaborantów”. Zaznaczył również, że członkowie OUN służący w oddziałach Siczy Karpackiej (SK), byli nastawieni antysemicko i brali udział w przemocy wobec Żydów.

Wjatrowycz błędnie twierdził również, że termin „żydobolszewizm znika z oficjalnej propagandy OUN w lecie 1942 roku i pojawia się ostatni raz w dokumencie z okazji pierwszej rocznicy ‚Aktu 30 czerwca 1941 r.’”Radczenko twierdzi, że w archiwach znajdował pewne materiały propagandowe OUN(B) nawet z końca 1944 roku, w których było to obecne.

„Analizując ogólną zawartość programu i propagandy OUN z 1943 roku widzimy, że rzeczywiście była tendencja do marginalizacji antysemityzmu, ale, oczywiście, głęboko zakorzenione stereotypy antyżydowskie tkwiły we wspólnej świadomości ukraińskiego podziemia jeszcze bardzo długo”– pisze Radczenko. Odniósł się również do rajdu UPA na Słowację w 1945 roku, gdzie Wjatrowycz podkreślał, że według specjalnej instrukcji ubowcom podczas niego zabraniano zabijania Żydów i prowadzenia propagandy antysemickiej. Zdaniem Radczenki takie zakazy mogą świadczyć o tym, że owi członkowie UPA „mogli mieć doświadczenie w zabijaniu Żydów w czasie wojny, i z tego powodu dowództwo obawiało się, że oni, będąc przywiązani do starych stereotypów, (…) mogli zacząć zabijać Żydów w czasie pochodu”.

Dla Radczenki, jednym z największych rozczarowań było to, że do tej pory Wjatrowycz nie dopatrzył się jawnych gróźb ukraińskiego podziemia w stosunku do Żydów w broszurze „Żydzi – obywatele Ukrainy!”. Szef UIPN traktuje to jako „program działania” w teraźniejszości i przyszłości. Padają w niej jednak m.in. „groźby mordowania Żydów [jako grupy narodowej] w przypadku podjęcia „współpracy z bolszewikami” [części Żydów]”.

„Być może Wjatrowycz ma słuszność głosząc tezę, że większość członków OUN w czasie wojny była tak zwanymi bystanders, osobami postronnymi („tymi, którzy stoją z tyłu, obok”). Ale nawet osoby postronne mogą być różne. Biorąc pod uwagę antysemicką propagandę Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich i nazistów, jak widzimy z tego, co napisano powyżej, mogli wypracować trwałe stereotypy antysemickie, uniemożliwiające im okazanie współczucia i udzielenie pomocy Żydom w czasie wojny. Znamienny w tym względzie jest pamiętnik członka OUN (nie wiadomo dokładnie – banderowca czy melnykowca), który był świadkiem zagłady Żydów w Mizoczu (obwód równieński).20 Widząc, jak Niemcy i policjanci tworzą getto, rabują i zabijają Żydów, cieszył się i moralnie wspierał katów, a czasem nawet pomagał zbrodniarzom”– relacjonował Radczenko.

W swoim wystąpieniu prof. Ołeksandr Zajcew zaznaczał, że po 1933 roku w propagandzie OUN nasiliła się retoryka antysemicka. Przypomniał też tezy Mychajły Kołodzinśkiego z pracy „Doktryna wojenna” w której opowiadał się za „powstaniem narodowym”, w trakcie którego miało dokonać się całkowite „oczyszczenie” ziem zachodnioukraińskich z Polaków, częściowo także z innych „wrogich” mniejszości – zwłaszcza Żydów.

Z kolei Andrij Usacz poruszył kwestię antyżydowskiego nastawienia różnych działaczy OUN(B) w przededniu wojny Niemiec z ZSRR w publicystyce i oficjalnych dokumentach partyjnych, a także tego, jak postępowali wybierali podczas pogromów w lecie 1941 roku. Wykazał, że w warunkach wojny różni członkowie OUN, przy ogólnie obowiązującej negatywnej postawie wobec Żydów, wybierali różne strategie postępowania z nimi. Usacz uznał, że „w ideologii OUN był segment antysemicki, ale nie był on w jakiś sposób przeważający”,zaś na początku wojny III Rzeszy z ZSRR propagandowo głoszono „eliminację niepożądanych… działaczy żydowskich”, lecz zarazem istniało negatywne nastawienie do żydowskich pogromów jako zjawiska zainspirowanego z zewnątrz. „To nie oznacza, że członkowie OUN (B) nie byli obecni wśród uczestników, a nawet organizatorów pogromów. Byli, i ja starałem się to wyraźnie wyartykułować”– stwierdził Usacz.

Według przywołanego raportu działaczy OUN nt. wydarzeń we wrześniu 1939 roku na Kresach południowo-wschodnich II RP, część lokalnego aktywu tego ugrupowania, bez konsultacji z zarządem (Prowidem) OUN wszczęła szereg powstań w Galicji i na Wołyniu. Z dokumentu wynika, że „zaraz na początku wojny bojownicy OUN otrzymali „rozkaz” wszcząć powstanie oraz zabijać Polaków i Żydów”.W jednej z miejscowości, w Słowjatynie w byłym woj. tarnopolskim, członkowie OUN zabili wszystkich „dorosłych” Polaków, ale pozostawiono przy życiu Żydów. Miało to być spowodowane tym, że w pobliżu znajdował się oddział Armii Czerwonej.

„Z pierwszą falą mobilizacji ludzie udali się do lasu, aby czekać na dalsze rozkazy… 18. X (powinno być IX – J. R.) przyszedł rozkaz , aby ‚zaczynać wystąpienie’, czyli wyrżnąć Polaków i Żydów. Ze względu na to, że nadchodzili bolszewicy, Żydzi zostali zostawieni w spokoju. Chłopcy wyrżnęli wszystkich mężczyzn od 10 lat w górę i te kobiety, które mogły rodzić. Pozostawiono tylko stare kobiety i dzieci. Wyrżniętych Polaków było 60. Wszystkich ich razem z trupami palili”– głosi fragment dokumentu. Według zeznań Polaków ocalałych z wojny członkowie OUN w Słowiatynie zabili 50 osób.

Radczenko zwraca uwagę, że „rozkaz” o wszczęciu powstania otrzymany przez ounowców był równoznaczny z zabijaniem Żydów i Polaków. Dodaje, że nie jest jasne, skąd i przez kogo został wysłany. Jego zdaniem, prawdopodobnie była to inicjatywa lokalna.

„Choć bojownicy [OUN] niszczyli w 1939 roku „tylko” Polaków w wieku rozrodczym, pozostawiając przy życiu starszych i dzieci, w tych działaniach można prześledzić znaczące elementy tego, co stało się na Wołyniu w 1943 roku”– pisze Radczenko.

Z kolei podczas dyskusji ogólnej Wjatrowycz starał się zminimalizować antysemityzm OUN w latach 1930., powołując się na stosunkowo niewielką liczbę artykułów poświęconych „tematyce żydowskiej” na stronach czasopisma Rozbudowa naciji. Jednak ten periodyk ukazywał się do jesieni 1934 roku, zaś antysemityzm wzrósł wśród upowców w drugiej połowie lat 1930.

Wjatrowycz w dalszym ciągu zaprzeczał też udziałowi UPA w mordowaniu Żydów w 1943 roku i na początku 1944. Przeczą temu jednak dokumenty historyczne, w tym również relacje. Ponadto, ku „zaskoczeniu, a nawet lekkiemu szokowi”Radczenki, Wjatrowycz nadal zaprzecza faktom niszczenia przez banderowców „obozów żydowskich” „pozostających pod ochroną UPA”.Podczas debaty szef UIPN nie poruszył tego problemu, ale przypominanie o tych morderstwach popełnionych przez banderowców spotkało się z jego „protestem” i żądaniem dowodów. Radczenko zalecił mu uważniej przestudiować zbiór wspomnień Żydów ocalałych z Holokaustu zgromadzonych w Archiwum ŻIH. Wynika z nich, że banderowcy atakowali Żydów z tych obozów i mordowali ich.

„W trakcie wymiany poglądów Wjatrowycz wielokrotnie powoływał się na dyskusję o programie OUN toczoną przez Dmytra Doncowa i Josipa Pozyczaniuka. Wjatrowycz dopatrzył się w stanowisku Pozyczaniuka dowodu na rzeczywistą demokratyzację OUN w latach 1943-1944 oraz starał się wykazać, że Doncow w żaden sposób nie był organizacyjnie związany z OUN(B) ani wówczas, ani w okresie powojennym. Dyrektorowi UIPN zaprzeczył profesor Zajcew stwierdzając, że choć Doncow nie był formalnie członkiem OUN(B), to jednak z organizacją łączyły go bardzo ścisłe więzi przed i po 1945 roku.Wiadomo, że „demokratyzacja” w 1943 roku była tylko posunięciem propagandowym. Ale z jakimi trudnościami ten program był przyjmowany przez samych ounowców, szczególnie w kwestii stosunku do „rozwiązania kwestii żydowskiej”, dobrze ilustruje przypomniana również przez Wjatrowycza a wcześniej utrzymywana w tajemnicy dyskusja prowadzona w 1944 roku korespondencyjnie między Doncowem i Pozyczaniukiem. Doncow zawsze był autorytetem dla banderowców”– relacjonuje Radczenko.

Podczas ogólnej dyskusji Wjatrowycz posunął się do pewnych manipulacji.Próbował m.in. przeprowadzić wyraźną granicę między prasą OUN (przypuszczalnie właśnie banderowską) a prasą niemieckiego reżimu okupacyjnego. Dokonywał przy tym pewnych zniekształceń, wykorzystując w tym celu inną sowiecką broszurę propagandową z 1965 roku, poświęconą antysemityzmowi ukraińskich prawicowych radykałów. Szef UIPN twierdził, że ta broszura dla dokonania manipulacji „mieszała” prasę okupacyjną z publikacjami ukraińskich nacjonalistów w celu kryminalizacji OUN i podkreślenia jej antysemityzmu. Jednak Radczenko zaznacza, że był okres, kiedy działacze OUN(B) legalnie publikowali swoje apele w prasie okupacyjnej. M.in. po przybyciu „grup pochodnych” OUN na przykład na Donbas, rozpowszechniali swoje ulotki i apele w legalnych mediach. Miały one silny wydźwięk antyżydowski.Ponadto, w dyskusji Wjatrowycz twierdził, że wyłącznie Rosja instrumentalizowała udział Ukraińców w Holokauście, a według niego obecność antysemitów wśród ukraińskich nacjonalistów – to „moskiewska propaganda”, mająca na celu zniszczenie stosunków między Ukraińcami i Żydami.

„Wjatrowycz podczas dyskusji wzywał do „opracowywania archiwów”, a dopiero potem do „pisania historii”. Według niego „krytyka tego, co dzieje się na Ukrainie, jest uwarunkowana tym, że ujawnione źródła nie potwierdzają, a w dużej mierze odrzucają koncepcje, które zachodni badacze, na przykład John-Paul Himka, sformułowali w ostatnich latach”. Tu znowu pozwolę sobie nie zgodzić się z przewodniczącym UINP. Niestety, dokumenty i dowody, do których otrzymali dostęp historycy w ciągu ostatnich 10-20 lat, zaprzeczają podejściu metodologicznemu wyznawanemu przez Wjatrowycza i jego zwolenników– relacjonuje Radczenko.

W podsumowaniu swojej relacji Radczenko stwierdził, że Wjatrowycz i jego zwolennicy prawdopodobnie nigdy nie zmienią swojego światopoglądu i oceny przeszłości:

„Przewodniczący UINP nie może zmienić swojej retoryki, ponieważ nie pozwoli mu na to radykalna część jego sponsorów i towarzyszy ideowych”.

„Niestety, jak mi się wydaje, Wjatrowycz, pomimo całego swego potencjału, jednak nie stał się naukowcem-historykiem. (…) W tej sytuacji zdobyłem się na odwagę i zarekomendowałem mu zaangażowanie się bezpośrednio w to, co Wjatrowyczowi bardzo dobrze wychodzi – w politykę”– pisze Radczenko. Dodaje, że Wjatrowycz nie potrafił zachować kultury dyskusji: „Kiedy nie podobały mu się jakieś moje wypowiedzi, bez wahania mi przerwał, wstawiając swoje komentarze, na co żaden z pozostałych uczestników okrągłego stołu sobie nie pozwalał”.

„Jest to kolejny dowód, że przewodniczący UIPN już od dawna jest politykiem”– zakończył Radczenko.

Przeczytaj również:

Szef ukraińskiego IPN-u spreparował dowód mający świadczyć o symetryczności zbrodni Polaków i Ukraińców

Wiatrowycz o Wołyniu: zbrodnie były symetryczne

Radykalny historyk przerabia przeszłość Ukrainy – ostra krytyka Wiatrowycza w amerykańskim radiu

Wiatrowycz w „Foreign Policy”: oskarżanie OUN-UPA o „czystki etniczne” to sowiecka propaganda

Szef ukraińskiego IPN-u przeciwko prawdzie o polskim Lwowie. Wiatrowycz straszy Polaków Rosją

Opracowanie na podstawie relacji Jurija Radczenki w tłumaczeniu Wiesława Tokarczuka – Marek Trojan/Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    franciszekk :

    Spoko!…. Rosjanie wkrótce zrobią wielkie POrządki i PO zwyrodniałych NEO-banderowskich bandytach nie zostanie ani śladu! Najpierw tzw. ISIS zostanie zniszczone a potem przyjdzie kolej na drugich wyrafinowanych bandytów – NEO+banderię! Rosjanie jako mocarstwo przy swoich granicach muszą w końcu zrobić POrządek! Mają do tego jako mocarstwo PRAWO, POdobnie jak USA ma prawo i obowiązek zapewnić bezpieczeństwo przy swoich granicach!… PO tzw. Ukrainie – NEO-banderii nie zostanie ani śladu a sprawa tzw. za-kurzenia POwielana będzie w humorystycznych oPOwiadaniach. Państewko POwstałe na bandyckich korzeniach nie ma prawa do istnienia. Póki co banderia jest POtrzebna dla USA, tak jak kiedyś POwstałe na Bliskim Wschodzie tzw. ISIS – bandycki wytwór USA, zorganizowany i finansowany przez USA dla amerykańskich interesów