Ukraińskie siły specjalne przyznały, że prowadzą działania na terytorium Rosji

Ukraińskie siły specjalne po raz pierwszy przyznały, że faktycznie prowadzą działania na terytorium Rosji. Dwóch członków batalionu Szaman udzieliło wywiadu dziennikowi „The Times”. Wśród opisanych przez nich działań jest m.in. wysadzanie rafinerii, składów broni czy innej krytycznej dla wojny infrastruktury.

Brytyjski tytuł rozmawiał z dwoma członkami batalionu Szaman – taką nazwę nadano 10. oddziałowi ukraińskich sił specjalnych, którzy wypełniają tego typu zadania.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3816.49 PLN    (17.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Sierżanci „Przystojny” i „Dwadzieścia Dwa”, obaj w wieku 25 lat, walczą z Rosjanami od 2014 roku. Po kilku latach służby w regularnych jednostkach zostali zrekrutowani do sił specjalnych.

„Najciekawsze misje to praca za linią wroga; podkładanie materiałów wybuchowych za linią frontu, za granicą” – powiedział jeden z sierżantów. Żołnierze opisują, że dostają się na terytorium Rosji za pomocą śmigłowców poruszających nisko nad ziemią. W rozmowie z gazetą opisali szczegółowo te działania, ale prosili o ich niepublikowanie.

Jak poinformowano, batalion Szaman to szturmowo-rozpoznawcze ramię wywiadu wojskowego, do którego prowadzona jest rygorystyczna selekcja. Jednostka ma doświadczenie z Afganistanie u boku wojsk specjalnych z Wielkiej Brytanii i USA, gdzie miała uzyskać reputację „creme de la creme ukraińskich sił specjalnych”.

„Wysyłamy ich do najtrudniejszych zadań, ponieważ są najlepsi i najodważniejsi. Są niezwykle ważni dla działań wojennych” – powiedział wysoki rangą oficer ukraińskiego wywiadu.

Rozmówcy „The Times” więcej opowiedzieli o działaniach prowadzonych na terytorium Ukrainy po inwazji Rosji w lutym. Najpierw walczyli ze swoimi odpowiednikami z rosyjskiego specnazu na lotnisku w Hostomlu

„Zajęliśmy pozycje w hangarach i koszarach, prowadząc czterogodzinną walkę ogniową do czasu, gdy musieliśmy zmienić się z jednostkami Gwardii Narodowej” – mówi „Przystojny”. Opisał pierwszą godzinę bitwy jako chaos, kiedy ukraińskie wojsko próbowało skoordynować obronę. Ostatecznie ich wysiłki uniemożliwiły Rosji zdobycie ważnego przyczółku pod Kijowem w pierwszym etapie inwazji.

Żołnierze opowiedzieli także jak zostali skierowani do wsi Moszczun, aby uniemożliwić przeciwnikowi przekroczenie rzeki Irpień. Opisali, że „jak zawsze” poczekali na momenty, kiedy rosyjskie oddziały znajdą się w centrum wioski, aby zaatakować je z ukrycia, wdając się także w walkę wręcz. Sami ukryli się najpierw we wnętrzu domów w centrum miejscowości. Rosjanie ostrzeliwani byli z odległości 5-10 m.

Jak pisze „The Times”, batalion Szaman brał udział w każdej większej bitwie o Kijów i nękał potem siły inwazyjne, gdy te uciekały przez czarnobylską strefę zamkniętą z powrotem przez granicę białoruską. Siły specjalne miały stanowić trzon obrony Ukrainy, często organizując świeżo zmobilizowane oddziały.

„W tej chwili nie mamy wystarczających zasobów, aby wykonać wszystkie potrzebne nam zadania. Mamy ludzi, ale nie mamy wystarczających środków, aby dać wszystkim odpowiednią broń. To jest wojna artylerii i lotnictwa, potrzebujemy więcej obu tych rodzajów broni” – powiedział „Dwadzieścia Dwa”.

Żołnierz dodał, że w ostatnich tygodniach zginęła połowa ich kolegów, ponieważ Rosjanie koncentrują swoje siły powietrzne i artylerię na niewielkim odcinku frontu w Donbasie. Informacje te potwierdził anonimowo oficer wywiadu, mówiąc, że wskaźnik ofiar wśród oddziałów ukraińskich, w pierwszych tygodniach wojny znacznie niższy niż wśród rosyjskich, teraz się wyrównuje.

Rozmówcy „The Times” opisali również w jaki sposób walczą. Jak powiedział „Dwudziesty drugi”: „Udaje nam się do nich dotrzeć z  zaskoczenia.

Ale udaje nam się do nich dotrzeć z zaskoczenia. Pierwszy Rosjanin, kiedy mnie zobaczył, był tak zdezorientowany, że nie mógł sobie wyobrazić, że to prawda. Kiedy stał zdezorientowany, strzeliłem do niego, być może z odległości 7 metrów pod jego kamizelkę kuloodporną. Zawsze staram się strzelać im w jądra, bo nie są one chronione. To na 100% gwarantuje śmierć wroga: rozrywa mu tętnice i niszczy miednicę. Nie może się czołgać, nie może biegać, nie może nic zrobić. Niemożliwe jest zapewnienie domowej opieki mężczyźnie z taką kontuzją. Nie możesz założyć stazy ani bandaża”.

CZYTAJ TAKŻE: Atak dronów na rosyjską rafinerię położoną przy granicy z Ukrainą [+WIDEO]

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W poniedziałek sekretarz prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow przekazał, że antyterrorystyczne środki bezpieczeństwa w Rosji zostały maksymalnie wzmocnione.

Na początku maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski stwierdził, że nie posiada wiedzy na temat ewentualnego atakowania przez ukraińskie siły zbrojne celów na terytorium Rosji.

W ostatnich tygodniach w mediach regularnie pojawiają się kolejne informacje o eksplozjach i pożarach rosyjskich obiektów o znaczeniu militarnym, a także o ostrzałach terenów Rosji graniczących z Ukrainą. Część z tych incydentów rosyjskie władze przypisują działaniom Ukraińców. Ukraińskie władze oficjalnie nie brały odpowiedzialności za te wydarzenia.

Na początku maja informowano o pożarze obiektu wojskowego w obwodzie biełgorodzkim oraz uszkodzeniu w wyniku sabotażu mostu kolejowego w obwodzie kurskim. W niedzielę doszło do wielkiego pożaru zakładów produkujących amunicję w Permie pod Uralem.

W tym czasie w ciągu paru dni miała miejsce także seria pożarów, m.in. na terenie magazynów pod Moskwą i zakładów przemysłowych pod Niżnym Nowogrodem.

W kwietniu doszło do pożaru w wojskowym instytucie badawczym rosyjskiego ministerstwa obrony w Twerze, około 160 km na północ od Moskwy. Kilkadziesiąt osób zostało rannych, kilka zginęło. Część z nich uciekając przed pożarem wyskakiwała z okien. Do pożaru doszło także w zakładzie chemicznym w Kiniszmie (obwód iwanowski w Rosji). Duży pożar wybuchł również w magazynie ropy naftowej w rosyjskim mieście Briańsk.

Pod koniec kwietnia br. w Moskwie, niedaleko Kremla, pożar miał zniszczyć centrum medyczne, którego budowa jeszcze nie została zakończona.

W czerwcu w zajętym przez Rosjan mieście portowym Berdiańsk miało dojść do wybuchu bądź wybuchów i pożaru stacji transformatorowej.

Komandosi z Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady i Litwy pomagają na Ukrainie w koordynacji dostaw broni i szkolą ukraińskich wojskowych – napisał New York Times (NYT) w niedzielę. Na Ukrainie są również agenci CIA, którzy pomagają w przekazywaniu informacji wywiadowczych ukraińskiemu wojsku.

„NYT” zwraca uwagę, że choć USA tuż przed rosyjską inwazją wycofały swoich żołnierzy szkolących Ukraińców, to w kraju nadal działają komandosi z kilku innych krajów NATO, m.in. Wielkiej Brytanii, Kanady, Litwy i Francji.

Zobacz także: Brytyjskie media: byli komandosi SAS zlikwidowali na Ukrainie 20 rosyjskich generałów

Czytaj także: The Times: Brytyjscy komandosi ponownie szkolą Ukraińców w Kijowie

Kresy.pl / thetimes.co.uk / interfax.ru

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz