Lider Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki, uważa, że Republika Litewska podejmuje kroki mogące w przyszłości doprowadzić do dezintegracji jej terytorium. Poseł proponuje również rozwiązanie umożliwiające zapobieżenie temu scenariuszowi.

W komentarzu dla Kresów.pl poseł Robert Winnicki wyjaśnił motywy stojące za złożoną 18 grudnia interpelacją zaadresowaną do premier Beaty Szydło, która dotyczy konsekwencji wyciąganych przez rząd wobec Republiki Litewskiej za dyskryminowanie Polaków Wileńszczyzny:

– Złożyłem kolejną interpelację w sprawie Polaków na Litwie, gdyż rząd ustami wiceministra Dziedziczaka z MSZ sam przyznał się do klęski i pełnego fiaska dotychczasowej polityki wobec Republiki Litewskiej. W związku z tym na porządku dziennym staje pytanie – co dalej? Jakie konsekwencje wyciągnie premier Szydło?– mówi lider Ruchu Narodowego.

Przeczytaj: Winnicki: Litwa dąży do wynarodowienia Polaków – czas na twardą grę

Jak zaznacza parlamentarzysta, rząd PiS wciąż jest bardziej zainteresowany reintegracją Krymu z Ukrainą, niż egzekwowaniem praw ludności polskiej w Kraju Wileńskim.

Bilans stosunków z Republiką Litewską jest fatalny, uwłaczający majestatowi Rzeczypospolitej i poniżający nas na arenie międzynarodowej. Rząd PiS roi o ukraińskim Krymie, gdzie konfrontacja z Rosją byłaby nieunikniona, tymczasem nie potrafi nawet załatwić sprawy własnych rodaków, gdzie wszystkie instrumenty są po stronie polskiej– uważa Winnicki.

Poseł Ruchu Narodowego twierdzi również, że sami rodacy na Wileńszczyźnie nie kryją, iż czują się rozgoryczeni i zdradzeni przez establishment III RP:
Doszło już do tego, że nawet liderzy mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie nie są w stanie powstrzymywać się od krytyki obecnego rządu polskiego, mając dość traktowania ich jak przeszkodę w nawiązaniu „dobrych” relacji międzypaństwowych. Jestem więc zobowiązany do występowania w ich interesie, tym bardziej, że ów interes jest właśnie w taki sposób artykułowany.
Winnicki uważa ponadto, że nikt w Polsce nie ma prawa mówić liderom Polaków na Litwie, jakie sojusze polityczne zawierać i z kim powinni się układać. Parlamentarzysta twierdzi, że Polakom Wileńszczyzny należy się przede wszystkim partnerskie traktowanie ze strony Rzeczypospolitej, a nie pouczenia:
Jest to, póki co, wszystko, co mogę zrobić na tę chwilę, co może robić Ruch Narodowy – nieustannie podnosić ten temat w debacie publicznej. Natomiast absolutnie nie mam zamiaru doradzać liderom Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, z kim mają się układać, bo to nie moja rola. Jeśli widzą sojusznika w pozostałych mniejszościach narodowych, w tym rosyjskiej, to mają do tego pełne prawo.

ZOBACZ:Winnicki o zablokowaniu konferencji o historycznej autonomii Wileńszczyzny: to skandal! [+VIDEO]

Lider Ruchu Narodowego przypomina także, że Wileńszczyzna zachowała do dziś polski charakter etniczny, zaś jej obecność w składzie Republiki Litewskiej to skutek paktu Ribbentrop-Mołotow:

Przypomnę, że nie tylko Rosjanie, ale i Litwini są na Wileńszczyźnie ludnością napływową, ale nasi północno-wschodni sąsiedzi jakoś nie chcą o tym pamiętać. Nie chcą pamiętać, że Litwa wyszła ze składu ZSRR większa, niż była w momencie zawierania paktu Ribbentrop-Mołotow. Od 1939 roku nasi bracia i siostry na Wileńszczyźnie cierpią prześladowania za wierność polskości, ale na rządzących republiką bananową o nazwie „III RP” nie robi to wrażenia. Dlatego zadaniem Ruchu Narodowego jest wykazanie, że inna polityka na tym odcinku jest nie tylko możliwa, ale konieczna. Niezbędna jest postulowana przez nas radykalna zmiana. Straciliśmy już nie tylko złudzenia, ale i cierpliwość.

Parlamentarzysta zaznacza, że tożsamość litewska w obecnej postaci istnieje dopiero od XIX wieku, a jej rdzeniem jest radykalna kontestacja wielowiekowych wpływów polskich na ziemiach dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego.
– Co do samej Litwy – osobiście nie dziwię się władzom tego państwa, że dążą do systematycznego rugowania Polaków. W końcu tożsamość litewska powstała dopiero w XIX wieku i jej podstawowym założeniem jest walka z kulturowymi wpływami polskimi, zaś z dawnym Wielkim Księstwem Litewskim ma ona związek jedynie deklaratywny. Litewski ruch narodowy – wbrew marzeniom naszych romantyków i mesjanistów – za większego wroga zawsze uważał nie Rosję, ale właśnie Polaków– mówi Robert Winnicki.

Polityk podkreśla, że dotychczasowe działania Republiki Litewskiej wyczerpują znamiona łamania polsko-litewskiego traktatu dwustronnego z 1994, który przesądził o obecnej przynależności Wilna do Republiki Litewskiej, co z kolei może rodzić poważne konsekwencje:

Bracia Litwini nie zauważają jednej prostej rzeczy – dyskryminując Polaków na Wileńszczyźnie, łamią postanowienia traktatu z 1994 roku, a to właśnie ten traktat stanowi o aktualnym przebiegu granicy polsko-litewskiej. Swoimi działaniami czynią więc z niego bezwartościowy świstek papieru, podważając zarazem przynależność Wilna do własnego państwa.

Parlamentarzysta uważa, że jedynie sama Republika Litewska może naprawić obecny stan rzeczy, by uniknąć potencjalnych niebezpieczeństw wynikających z utrzymującej się sytuacji w stosunkach z Polską.

My nie chcemy konfrontacji z Republiką Litewską, zawsze będziemy gotowi, by w imię pokoju między naszymi narodami tolerować powojenne zmiany terytorialne dotyczące Wileńszczyzny. Podkreślam jednak, że to Litwini dążą do konfrontacji i biorą odpowiedzialność za skutki swoich nieprzemyślanych działań–podsumowuje Robert Winnicki, który dodaje, że optymalnym rozwiązaniem byłby „okrągły stół polsko-litewski z udziałem przedstawicieli mniejszości polskiej, podczas którego przedyskutowano by status Wileńszczyzny w granicach Republiki Litewskiej jako samorządnego, narodowego regionu polskiego z uwzględnieniem praw tamtejszych Rosjan i Litwinów oraz oficjalną litewsko-polsko-rosyjską trójjęzyczność miasta Wilna, gwarantowane całkowicie nowym traktatem polsko-litewskim”.Jak podkreśla Winnicki, „takie rozwiązanie pozwoli uniknąć w przyszłości także wysoce niepożądanych konfliktów na tle etnicznym”.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Po co nam Litwa?

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

10 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    cyna :

    Z tą trójjęzycznością to faktycznie popłynał, skoro jest to teren Polski to dlaczego ta trójjęzyczność a skoro tak to dlaczego nie na terenie całego kraju? Po drugie jakie to środki Winnicki chciałby przedsięwziąć przeciw sąsiedniemu państwu które jest w strukturach nato? Imperialista z tego Winnickiego, gdyby tacy rządzili krajem to znów stracilibyśmy swoje Panstwo na rzecz sąsiadów. Na Polityke imperialna to jeszcze o dziesiątki lat i wiele pracy nad wzmocnieniem gospodarczym i militarnym kraju za wcześnie.