NATO jeszcze w tym tygodniu prześle Kremlowi na piśmie propozycje dotyczące rozmów na temat bezpieczeństwa – potwierdził sekretarz generalny Sojuszu, Jens Stoltenberg. Zapewnił, że oddziały natowskie nie zostaną rozlokowane na Ukrainie.

We wtorek sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg, udzielił wywiadu stacji CNN. Zapowiedział w nim, że NATO jeszcze w tym tygodniu prześle Kremlowi na piśmie propozycje dotyczące rozmów na temat bezpieczeństwa. Powiedział, że celem tego jest „próba znalezienia drogi naprzód” w związku z impasem dyplomatycznym i rosnącym napięciem na wschodzie.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8139.32 PLN    (36.99%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Nakreślimy, że jesteśmy gotowi usiąść (…) i rozmawiać o kontroli zbrojeń, rozbrojeniu, transparentności działań militarnych, mechanizmach redukcji ryzyka i innych kwestiach istotnych dla europejskiego bezpieczeństwa. Jak również usiąść i wysłuchać rosyjskich obaw – powiedział Stoltenberg. Dodajmy, że podobną deklarację złożył w ubiegłym tygodniu. Ma to być odpowiedź Sojuszu na żądania Moskwy w zakresie bezpieczeństwa.

Wtorkowa deklaracja ze strony Stoltenberga padła dzień po tym, jak NATO ogłosiło, że sojusznicy stawiają siły w stan gotowości i wysyłają dodatkowe okręty i myśliwce do rozmieszczenia w Europie Wschodniej, wzmacniając obronę sojuszniczą w sytuacji, gdy Rosja kontynuuje swoje militarne działania na Ukrainie i wokół niej.

Czytaj więcej: NATO: Wysyłamy dodatkowe okręty i myśliwce w celu wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu

Sekretarz generalny NATO powiedział, że „wciąż jest dyplomatyczna droga wyjścia” z kryzysu na linii Moskwa-Kijów. Zaznaczył jednak, że wymagałoby to deeskalacji ze strony Rosji, a także gotowości do zaangażowania się „w dobrej wierze” w polityczne rozmowy z NATO i jego sojusznikami.

Jednocześnie, Stoltenberg zapowiedział, że siły natowskie nie zostaną dyslokowane na Ukrainie, ale pod pewnymi warunkami.

– NATO nie rozmieści natowskich oddziałów na Ukrainie, ale musimy mieć pewność, że nie ma żadnych nieporozumień co do naszej gotowości, naszego zaangażowania na rzecz obrony naszych sojuszników, szczególnie z wschodniej części Sojuszu – podkreślił. Dodał, że to właśnie dlatego NATO zwiększyło swoją obecność na tzw. wschodniej flance, w rejonie Bałtyku i Morza Czarnego.

Przypomnijmy, że według komunikatu NATO, Dania wysyła fregatę na Morze Bałtyckie i ma zamiar wysłać cztery myśliwce F-16 na Litwę, by wesprzeć długotrwałą misję NATO w tym regionie. „Hiszpania wysyła okręty, w celu dołączenia do sił morskich NATO i rozważa wysłanie myśliwców do Bułgarii. Francja wyraziła gotowość do wysłania wojsk do Rumunii pod dowództwem NATO. Holandia wysyła od kwietnia dwa myśliwce F-35 do Bułgarii, aby wesprzeć działania NATO w zakresie obrony powietrznej w regionie, stawia również w stan gotowości okręt i jednostki lądowe dla Sił Odpowiedzi NATO. Stany Zjednoczone dały również do zrozumienia, że rozważają zwiększenie swojej obecności wojskowej we wschodniej części Sojuszu” – napisano. W samym komunikacie nie było żadnych sugestii co do tego, by oddziały te miały wspomóc Ukrainę, która nie jest członkiem Sojuszu. Z kolei Czechy rozważą wysłanie swoich żołnierzy na Ukrainę, jeśli zwrócą się do nich o to ukraińskie władze.

Stoltenberg powiedział CNN, że NATO rozważa dalsze zwiększenie swojej pozycji poprzez „wzmocnioną wysuniętą obecność lub grupy bojowe, również na południowym wschodzie sojuszu”.

– Silne odstraszanie jest najlepszym sposobem zapobiegania atakom na dowolnego sojusznika z NATO i najlepszym sposobem zapobiegania konfliktom – dodał.

W grudniu Rosja przedstawiła Waszyngtonowi na piśmie propozycje nowych ram ładu międzynarodowego. Zakładają one traktatowe zobowiązanie NATO, że nie będzie się ono rozszerzać o kolejne  państwa poradzieckie, ani nie będzie na terenie takich państw dyslokować swoich żołnierzy czy zaczepnych rodzajów uzbrojenie. Propozycje te stały się w styczniu przedmiotem rozmów dwustronnych przedstawicieli amerykańskiej i rosyjskiej dyplomacji, rozmów na forum Rady NATO-Rosja oraz na forum Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Rosja i państwa zachodnie nie doszły do żadnego porozumienia w tej sprawie. Rosyjscy żołnierze nadal stacjonują u granic Ukrainy.

Jak podawaliśmy, prezydent Chorwacji Zoran Milanović odpowiadając we wtorek na pytania dziennikarzy powiedział, że dla Ukrainy nie ma miejsca w NATO. Zmianę władzy na Ukrainie w 2014 roku nazwał „przewrotem” dokonanym przez „niedemokratyczny ruch”, podczas którego „zginęło 50 ludzi”. Jego zdaniem Ukraina „jest nadal jednym z najbardziej skorumpowanych krajów”, a UE „nic jej nie dała”. Zapytany o to, jak Chorwacja zareaguje na sytuację wokół Ukrainy, powiedział: „Nie chcemy mieć z tym nic wspólnego i nie będziemy mieć z tym nic wspólnego”. Zapowiedział, że jeśli dojdzie do eskalacji, „wycofa ostatniego chorwackiego żołnierza z regionu”.

Czytaj także: Kijów oburzony słowami prezydenta Chorwacji. „Niewdzięczność jest jego cechą osobistą”

Rosyjskie MSZ poinformowało w piątek, że gwarancje bezpieczeństwa, których Rosja chce od NATO, obejmują postanowienia zobowiązujące siły NATO do opuszczenia Rumunii i Bułgarii.

New York Times podał w niedzielę, że Prezydent USA Joe Biden rozważa wysłanie do krajów wschodniej flanki NATO dodatkowych 1-5 tys. żołnierzy w reakcji na koncentrację rosyjskich sił na Białorusi. W przypadku eskalacji ich liczba miałaby wzrosnąć szybko nawet do 50 tys. Siły USA miałyby zostać zwiększone m.in. w Polsce i Rumunii.

Niemiecka minister obrony udzieliła wywiadu dla Welt am Sonntag. Przyznała w nim, że na razie Berlin wyklucza dostawy broni na Ukrainę. Wywiad został opublikowany w sobotę.

W lutym odbędą się wspólne rosyjsko-białoruskie ćwiczenia wojskowe. Jak powiedział Aleksandr Łukaszenko, Rosja i Białoruś przećwiczą „konfrontację z Polską, krajami bałtyckimi i Ukrainą”.

W połowie stycznia br. rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o rozpoczęciu niezapowiedzianego sprawdzianu gotowości bojowej jednostek wojskowych Wschodniego Okręgu Wojskowego. Odbywa się on w ramach przygotowań do wielkich manewrów strategiczno-dowódczo-sztabowych Wostok 2022. W ramach tych ćwiczeń przewidziano przerzut jednostek na bardzo duże dystanse.

Rosja ogłosiła w czwartek, że marynarka wojenna zorganizuje w tym i kolejnym miesiącu rozległy zestaw manewrów obejmujących wszystkie swoje floty, od Pacyfiku po Atlantyk. Ćwiczenia odbędą się na morzach bezpośrednio sąsiadujących z Rosją, a także będą obejmować manewry na Morzu Śródziemnym, Morzu Północnym, Morzu Ochockim, północno-wschodnim Oceanie Atlantyckim i Pacyfiku.

Manewry na Morzu Śródziemnym zapowiedziało również NATO. Grupy uderzeniowe lotniskowców USA, Francji i Włoch mają przeprowadzić manewry we wschodniej części Morza Śródziemnego. Ćwiczenia mają odbyć się na przełomie lutego i marca bieżącego roku. Manewry w tym regionie zapowiedziała także Rosja.

Zobacz także: Rosyjskie okręty desantowe minęły Wielką Brytanię. Zmierzają na Morze Śródziemne?

CNN / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz