We wschodnim Kazachstanie nielegalni poszukiwacze skarbów rabują starożytne kurhany związane z ludami Wielkiego Stepu.
Archeolodzy alarmują, że w pogoni za złotem niszczone są nie tylko zabytki, lecz także bezcenny kontekst historyczny. Problem ma charakter masowy i systematyczny.
We wschodnim Kazachstanie narasta problem nielegalnych poszukiwaczy skarbów, którzy plądrują starożytne kurhany i stanowiska archeologiczne. Jak podał portal The Times of Central Asia, szczególnie zagrożone są miejsca związane z kulturą Saków, ludu koczowniczego z wczesnej epoki żelaza.
Region ten ma wyjątkowe znaczenie dla badań nad dziedzictwem Wielkiego Stepu i należy do najważniejszych obszarów archeologicznych Azji Centralnej. Badania prowadzone m.in. w kompleksach Szyłykty, Eleke Sazy i Berel przyniosły odkrycia tysięcy złotych ozdób, elementów stroju, dekoracji ceremonialnych oraz przedmiotów związanych z wyposażeniem koni.
Problem polega jednak na tym, że skala tego dziedzictwa znacznie przekracza możliwości systematycznych badań. Na stepach i u podnóża gór znajdują się setki kurhanów, z których wiele nie zostało jeszcze dokładnie przebadanych. Archeolodzy nie są w stanie dotrzeć do wszystkich stanowisk wystarczająco szybko, a rozgłos wokół spektakularnych odkryć przyciąga rabusiów zabytków. W efekcie część miejsc zostaje zniszczona, zanim naukowcy zdążą je udokumentować.
Ludy Wielkiego Stepu pozostawiły po sobie przede wszystkim rozległe nekropolie kurhanowe. Z zewnątrz takie stanowiska przypominają ziemno-kamienne kopce rozsiane na stepie lub u podnóża gór. W rzeczywistości są to złożone konstrukcje grobowe, pod którymi znajdowały się komory, drewniane trumny, obudowy kamienne, warstwy ziemi oraz wyposażenie zmarłych.
W grobach elit Saków archeolodzy znajdują złote ozdoby stroju, elementy nakryć głowy, bransolety, aplikacje przyszywane do ubrań, broń, naczynia oraz dekoracje końskiej uprzęży. Ważne są jednak nie tylko same przedmioty, ale także ich położenie, układ pochówku, warstwy ziemi, szczątki ludzi i zwierząt oraz relacje między poszczególnymi elementami grobu.
To właśnie ten kontekst niszczą sprawcy rabunkowych wykopalisk. Nielegalni poszukiwacze używają nie tylko łopat i wykrywaczy metali, lecz także ciężkiego sprzętu, w tym koparek i buldożerów. Po ich działalności z kurhanów pozostają rozkopane leje, przemieszane warstwy ziemi, porzucone kości i rozbite naczynia. Dla rabusiów nie mają one wartości handlowej, ale dla nauki są bezcennym źródłem informacji.
Według TCA w ubiegłym roku w rejonie Żarma w obwodzie Abaj nielegalni poszukiwacze naruszyli ponad 200 kurhanów. Dalszej degradacji udało się uniknąć dzięki czujności okolicznych mieszkańców. Do podobnych przypadków dochodziło także w rejonie Kurczum w obwodzie wschodniokazachstańskim.
„Nawet studenci tracą ducha, gdy widzą, że tysiące lat historii zostały zniszczone dla krótkotrwałego zysku” — powiedział The Times of Central Asia prof. Zajnolla Samaszew, główny pracownik naukowy Instytutu Archeologii im. Margułana. „Rabuś nie dba o gliniane naczynie używane tysiące lat temu; chce tylko złota” — dodał.
Archeolodzy wskazują, że zainteresowanie kurhanami wzrosło po nagłośnieniu najważniejszych odkryć i zwiększeniu finansowania badań. Prof. Samaszew zauważył, że publikowanie wyników ekspedycji może niezamierzenie wskazywać rabusiom kolejne cele.
Kazachstan pracuje nad zaostrzeniem przepisów dotyczących nielegalnych wykopalisk. Planowane są wyższe grzywny, a w przypadku recydywy, użycia specjalistycznego sprzętu lub działania zorganizowanych grup — także kary więzienia. Archeolodzy ostrzegają jednak, że część stanowisk może zostać zniszczona, zanim zostanie przebadana.
Czytaj też:
Czy genetyka pomoże odnaleźć grób Czyngis-chana? Nowe odkrycia z Kazachstanu
Kazachstan zaczął sztucznie wywoływać opady. Projekt budzi wątpliwości ekspertów
Kresy.pl / TimesCA






























