Nas się czepiają, kary nakładają, a jak czeska kopalnia nas zatruwa, to nikt nie widzi problemu – powiedział portalowi Money.pl mieszkaniec miejscowości, w której powoduje szkody czeska kopalnia odkrywkowa Jänschwalde. „Gdyby udało się skierować sprawę do sądu, moglibyśmy odegrać się za Turów – twierdzi jeden z miejscowych samorządowców.

Portal Money.pl opisuje sytuację w gminach Gubin i Brody, które sąsiadują z niemiecką kopalnią odkrywkową Jänschwalde, wykupioną przed kilku laty przez czeski koncern EPH. Odkrywka zajmuje 80 km kw. (3 razy więcej niż polska kopalnia Turów), a rocznie wydobywa się z niej 7,4 mln ton węgla, zasilającego miejscową elektrownię. W 2019 roku wydobycie w kopalni Jänschwalde zawieszono po protestach ekologów, ale od ubiegłego roku kopalnia znów ma zezwolenie na wydobycie. Ma pracować do 2023 roku.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Co jednak ważne, kopalnia powoduje szkody – obniża poziom wód gruntowych, przez co samorządy muszą więcej płacić za uzdatnianie wody. Zakład nie poczuwa się jednak do odpowiedzialności i nie chce płacić polskim gminom.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Serwis zamieszcza m.in. wypowiedzi mieszkanki Późnej, gm. Gubin, która przyznaje, były problemy z wodą w studniach, które rozwiązała dopiero budowa wodociągu przez gminę. Mieszkańcy wsi mówili też, że życie w sąsiedztwie wielkiej kopalni odkrywkowej to też problemy z kurzem, hałasem czy wielkimi chmurami pyłu w czasie upałów.

– Nas się czepiają, kary nakładają, a jak czeska kopalnia nas zatruwa, to nikt nie widzi problemu – powiedział mieszkaniec Późnej.

Według pomiarów miejscowych leśników, w 2019 roku poziom wód gruntowych spadł w niektórych miejscach o 2,5 metra. Powoduje to m.in. zanik niektórych zbiorników i cieków wodnych, a w 2020 zdarzało się, że wysychały nawet rzeki. Wójt gminy Gubin, Zbigniew Barski powiedział, że „studnie na terenie przygranicznym w ogóle nie nadają się do użytku” i konieczna była budowa wodociągu.

Jak podano, rocznie na uzdatnianie wody gminy Gubin i Brody wydają ok. 100 tys. złotych. Obie próbowały dochodzić swoich praw i uzyskać od właściciela pobliskiej kopalni dopłatę do kosztów uzdatniania, ale bez skutku. Właściciel kopalni twierdzi, że wydobycie nie wpływa na stan wód, bo zastosowano w niej technologię ścian zatrzymujących wodę, która ogranicza jej oddziaływanie na środowisko. Dodajmy, że w podobny sposób broniono kopalni Turów przed zarzutami Czechów. Ostatecznie, polscy samorządowcy odpuścili, m.in. przez brak środków na odpowiednie ekspertyzy, autorstwa osób z autorytetem. Ponadto, mieszkańcy już w zasadzie zapomnieli o problemie zanieczyszczenia wody, bo mają wodociąg.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Czy Polska mogłaby wykorzystać sprawę kopalni Jänschwalde podobnie jak Czesi względem kopalni Turów? Miejscowi samorządowcy przyznają, że nie mają „tyle szczęścia”, bo sytuacją w rejonie Gubina nie interesują się polskie władze centralne.

– Nie znam szczegółów negocjacji w Czechami. Uważam, że można by im się zrewanżować Jeśli ktoś chce dać komuś nauczkę, a sam nie jest do końca w porządku, to należałoby mu to wytknąć – powiedział wójt gminy Gubin, Zbigniew Barski.

Money.pl wystosowało zapytania w tej sprawie do koncernu EPH, który jednak nie odpowiedział, bo jak twierdzi, nie jest operatorem, a tylko większościowym udziałowcem. Firma Leag, która bezpośrednio odpowiada za pracę odkrywki Jänschwalde, dotąd nie odpowiedziała na pytania.

Jak pisaliśmy, decyzja środowiskowa z 2018 roku dla wydobycia węgla brunatnego ze złoża Złoczew została uchylona, co oznacza zablokowanie budowy kopalni, mającej przedłużyć działalność elektrowni Bełchatów. Większość bloków będzie musiało zostać zamkniętych do 2030 roku.

Przypomnijmy, że rzecznik Komisji Europejskiej zadeklarował w poniedziałek, że KE wyda „w odpowiednim czasie” wezwanie do zapłaty kar, które zostały nałożone na Polskę przez TSUE w związku z niezaprzestaniem wydobycia w kopalni Turów. Tego samego dnia rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył: „Kiedy otrzymamy od Komisji Europejskiej wezwanie do zapłaty, będziemy realizowali zapłatę w najdalszym możliwym terminie”. Zaznaczył, że kopalnia musi działać, bo w przeciwnym razie „miliony osób nie będą miały prądu”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Już wcześniej rzecznik KE został zapytany o kwestię kary nałożonej na Polskę. Zadeklarował, że Komisja zwróci się do Polski o zapłatę kar. „Jako część regularnych płatności do budżetu UE, Polska będzie musiała zapłacić środki. Jestem pewien, że jeśli oni nie zapłacą, oczywiście są możliwości podjęcia działań przez KE” – powiedział, cytowany przez PAP. „Wydamy notę. Muszą zapłacić. To jest ich prawny obowiązek. Jeśli nie zapłacą, to zobaczymy” – dodał.

Zobacz także: Europoseł PiS: Kara za Turów ma charakter pozatraktatowy, w sensie prawnym nie istnieje

Później Komisja Europejska oświadczyła, że jeżeli państwo członkowskie UE nie płaci kary nałożonej przez Trybunał Sprawiedliwości UE, to należy ją potrącić z płatności należnych danemu państwu członkowskiemu. Komisja nie sprecyzowała, co rozumie jako „ustalony termin” płatności. Nie wiadomo też dokładnie, o jakie płatności chodzi i czy w sytuacji Polski dotyczy to unijnego Fundusz Odbudowy.

Czytaj także: Winnicki: jedyne racjonalne stanowisko to zignorować decyzję TSUE; nie dajmy się zwieść ułudzie, że UE dała nam bogactwo

Money.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz