Bosak: Co cztery lata lewicy w Białym Domu oznaczają dla Polski i ideowej prawicy?

Z lewicowym rządem w USA polskim patriotom trudniej będzie szukać na siłę „obrońców cywilizacji” – zaznacza poseł Konfederacji, Krzysztof Bosak. „Administracja Biden/Harris będzie wspierać progresywną agendę i liberalny multilateralizm. Polski rząd powinien pragmatycznie dbać o relacje z USA w ramach NATO, ale nie kierować się sentymentami, a jednocześnie szukać innych partnerów, prowadząc politykę wielowektorową”.

W sobotę wieczorem poseł Konfederacji Krzysztof Bosak w serii wpisów na Twitterze skomentował sytuację w USA w związku z doniesieniami medialnymi o zwycięstwie kandydata Demokratów, Joe Bidena.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1836.62 PLN    (8.34%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Joe Biden został prezydentem-elektem USA. Niezależnie od sympatii i antypatii wobec kandydatów czy ideowej bliskości lub jej braku, zadaniem polskich polityków jest odnoszenie się do istniejącej rzeczywistości. Tylko tak można realizować interes polskiego narodu i państwa” – uważa Krzysztof Bosak.

„Co cztery lata lewicy w Białym Domu oznaczają dla Polski i ideowej prawicy? Należy je potraktować jako szansę na nabranie zdrowego dystansu wobec USA na obu wymienionych płaszczyznach” – uważa jeden z liderów Konfederacji.

„Po pierwsze polski rząd, który przez 4 lata prezydentury Trumpa stawiał wszystko na sojusz z nim, będzie musiał odnaleźć się w sytuacji, w której jest dla Waszyngtonu co najwyżej drugorzędnym partnerem” – zaznacza poseł. „Prawdopodobnie znów poprawią się za to relacje USA-Niemcy i USA-UE. Liberalne i lewicowe rządy dużych państw Europy będą dla nowej administracji naturalniejszymi partnerami USA w Europie niż Polska, tak z powodu politycznej wagi jak ideologii i wsparcia PiS dla Trumpa – od którego umiał zdystansować się przed wyborami np. premier Netanjahu. Choć dla Izraela i osobiście dla niego Trump przez 4 lata zrobił znacznie więcej niż dla Polski. Z kolei na gotowość Berlina do poprawy stosunków z Waszyngtonem po odejściu Trumpa wskazywał niedawny artykuł minister obrony Kramp-Karrenbauer i taka była też linia Obamy”.

„Po drugie w Ameryce z lewicowym rządem polskim patriotom trudniej będzie szukać na siłę „obrońców cywilizacji”. Warto wreszcie pozbyć się tych miraży, a dawno przeterminowane, dziś szkodliwe sentymenty w rodzaju tęsknoty za „nowym Reaganem” pozostawić na boku” – pisze Bosak.

„Administracja Biden/Harris będzie wspierać progresywną agendę i liberalny multilateralizm. Polski rząd powinien pragmatycznie dbać o relacje z USA w ramach NATO, ale nie kierować się sentymentami, a jednocześnie szukać innych partnerów, prowadząc politykę wielowektorową” – podkreśla poseł Konfederacji. „To tym słuszniejsze i bardziej opłacalne, że chaos polityczny w USA pogłębia nawarstwiające się od dawna problemy wewnętrzne tego państwa, które będą rosnąć w kolejnych latach. Zarazem osłabia ich pozycję międzynarodową, niezależnie od tego, kto akurat rządzi w Białym Domu”.

Jak pisaliśmy, w sobotę wieczorem amerykańskie media podały, że Joe Biden, kandydat Partii Demokratycznej, pokonał w wyborach prezydenckich w USA ubiegającego się o reelekcję Donalda Trumpa. Komunikaty amerykańskich mediów bazują na twierdzeniu, że kandydat Demokratów zwyciężył w Pensylwanii, która zapewnia 20 głosów elektorskich. Zwycięstwo przyznały już Bidenowi takie wielkie stacje, jak CNN, NBC i Fox News oraz agencja Associated Press.

Niedługo po tym oświadczenie wydał prezydent Trump. Zaznaczył, że wybory prezydenckie w USA faktycznie jeszcze się nie zakończyły. Zapowiedział też, że w poniedziałek jego sztab zacznie składać pozwy w sądach.

„Wszyscy wiemy, dlaczego Joe Biden spieszy się z tym, by fałszywie uznać się za zwycięzcę i dlaczego zaprzyjaźnione z nim media tak bardzo mu w tym pomagają: oni nie chcą, by prawda została ujawniona” – przekazał Trump w oświadczeniu cytowanym przez agencję Reuters.

Donald Trump twierdzi też, że to on jest zwycięzcą wyborów, zaś podczas liczenia głosów dochodziło do istotnych nieprawidłowości.

Joe Biden już wcześniej odniósł się do komunikatów medialnych na temat swojego zwycięstwa. „Jestem zaszczycony zaufaniem, jakim obdarzyli mnie Amerykanie” – powiedział. W sobotę amerykańskie media poinformowały, że Biden zdobył już łącznie 273 głosy elektorskie. Wynik ten będzie najprawdopodobniej wyższy po ogłoszeniu rezultatów głosowania w Arizonie, Nevadzie i Georgii.

Przeczytaj: Światowi przywódcy, w tym Andrzej Duda, gratulują Bidenowi zwycięstwa w wyborach

Zobacz także: Łukaszenka o amerykańskich wyborach prezydenckich: „żenujące widowisko, kpina z demokracji”

Twitter / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    Pożyjemy zobaczymy, a o tej mitycznej wielowektorowości w formie bajki można
    opowiadać dzieciom przy takim ,a nie innym położeniu geograficznym Polski.
    Wrazie utraty poparcia USA Polska w własnym interesie będzie musiała pójść drogą Turecką by walczyć o swoje interesy gospodarcze i polityczne. W innym wypadku przegramy płacąc zwiekszonym wypływem kapitału z Polski i szklamym sufitem dla rozwoju gospodarki.