Szwedzki Saab ma ofertę dla Polski ws. okrętów podwodnych, ale szczegółów nie podaje

Przedstawiciele szwedz­kiego kon­cernu Saab oficjalnie twierdzą, że Polska wybrała Szwecję jako dostawcę okrętów podwodnych i że dotyczy to używanych jednostek klasy Södermanland. Nie chcieli jednak odpowiadać na żadne pytania o szczegóły dotyczące tej oferty.

W czwartek 3 wrze­śnia odbyło się Saab’s Submarine Seminar 2020, czyli doroczna kon­feren­cja inter­ne­towa pod­su­mo­wu­jąca ostat­nie doko­na­nia szwedz­kiego kon­cernu Saab w dzie­dzi­nie sys­te­mów pod­wod­nych. Prowadzona była on-line, z udziałem dziennikarzy z całego świata.

Podczas konferencji głos zabrała m.in. Helena Lönegård, kie­row­nik pro­duk­cji w stoczni Kockums w Karlskronie, kadm. Ewa Skoog Haslum, nowy dowódca Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej. Wystąpił też Lars Brännström, szef mar­ke­tingu Saab Kockums, który mówił o współpracy Saab z Polską.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Jesteśmy bardzo dumni, że Polska wybrała Szwecję jako dostawcę okrętów podwodnych, by podtrzymać zdolności w zakresie okrętów podwodnych w Polsce – powiedział Brännström. Dodał, że chodzi tu o program między rządami obu krajów, z aktywną współpracą między Saab a szwedzkim rządem, żeby dostarczyć odpowiednie produkty, spełniające wymagania i oczekiwania Marynarki Wojennej RP.

Brännström powiedział, że jego koncern oferuje Polsce jednostki klasy Södermanland. Zaznaczył, że są one już gotowe do działania, wyposażone w niezależny od dostępu powietrza system napędowym AIP. Zapowiedział, że zostaną dodatkowo wyposażone celem zwiększenia ich możliwości.

Szef mar­ke­tingu Saab Kockums był też później dopytywany o sprawy dotyczące współpracy z Polską, a ściślej o szwedzką ofertę dla Polski. Odpowiedział ogólnikowo: „Wykonamy konieczną pracę projektową i konstrukcyjną, żeby mieć pewność, że polska marynarka wojenna otrzyma to, czego oczekuje”. Wówczas zapytano prezesa Saab Kockums, Larsa Tossmana, czy ma tu coś do dodania. Powiedział jedynie, że to „fantastyczna okazja” i możliwość, by pomóc Polsce w utrzymaniu zdolności z zakresie okrętów podwodnych oraz, że Saab z niecierpliwością czeka na to, by zacząć prace.

Z Polski padło też pytanie o to, jak zdolności okrętów, które mają być oferowane stronie polskiej, mają się do możliwości używanych obecnie przez Szwedów jednostek klasy Gotland, w kontekście ostatnich ich ostatnich modernizacji. Brännström przyznał, że mógłby zrobić takie porównanie, ale nie zrobi tego, żeby nie ujawniać, co dokładniej Saab planuje zrobić w przypadku okrętów klasy Södermanland, które miałyby trafić do Polski.

Ponieważ z naszego kraju w czasie konferencji napływały licznie kolejne pytania, prowadząca tę część konferencji rzeczniczka Saab, Ann Wolgers przekazała kolejne pytanie o ramy czasowe szwedzkiej oferty dla Polski. Brännström ponownie był bardzo powściągliwy i nie chciał „precyzować kolejnych kamieni milowych, jakie musimy osiągnąć”. Podkreślił, że jest to sprawa między rządami Polski i Szwecji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Brak konkretnych odpowiedzi na pytania ws. szwedzkich okrętów podwodnych dla Polski skomentował na Twitterze Marek Świerczyński (Polityka Insight). „Saab odmówił też informacji na temat kalendarza zapowiedzianej umowy z Polską. Najlepsze wzory MON” – napisał.

Na początku grudnia 2019 roku informowaliśmy, że MON przyznał się do prowadzenia ze Szwedami negocjacji ws. zakupu używanych okrętów podwodnych. Wówczas nie precyzowano, o jakie jednostki chodzi, choć komentatorzy mówili, że dotyczy to najpewniej jednostek typu A17. Wcześniej pisaliśmy, że ówczesne nieoficjalne doniesienia mówiły, że w ramach pozyskania trzech okrętów podwodnych nowej generacji (program „Orka”), polski rząd chce zastosować „rozwiązanie pomostowe” w postaci zakupu i za granicą starych okręty i ich odnowienia. Chodziło o dwie szwedzkie jednostki typu A17/Södermanland: „Södermanland” i „Östergötland”, czyli wprowadzone do służby w 1989 roku i zmodernizowane w 2003 roku okręty pierwotnie typu A17/Västergötland. Nieoficjalnie pisano wówczas, że mają one zostać wyremontowane w Szwecji, co najmniej za miliard złotych, po czym miałyby zostać przez Marynarkę Wojenną RP wyleasingowane, a w 2026 roku przekazane na własność. Zwracaliśmy wówczas uwagę, że wtedy będą to już jednak okręty blisko 40-letnie i nie wiadomo, czy będzie to miało wpływ na decyzję ws. przyszłego zakupu okrętów podwodnych typu A26 od Szwedów, czy też doprowadzi to do kolejnego przesunięcia terminu rozpoczęcia realizacji programu „Orka”.

Przypomnijmy, że w kwietniu br. informowano, że rząd Szwecji rozpoczął oficjalne starania w parlamencie o zgodę na sprzedaż do Polski dwóch okrętów podwodnych tego typu. Z kolei w lipcu MON potwierdził, że trwają rozmowy ze stroną szwedzką w sprawie pozyskania zmodernizowanych okrętów podwodnych A17 w ramach zdolności pomostowej.

„Zmodernizowane okręty podwodne typu A17 pozwolą nie tylko wzmocnić zdolności w obszarze działań podwodnych, ale również zachować przygotowany do działań i wyszkolony potencjał ludzki. W przyszłości zapewni to sprawne wdrożenie do służby okrętów podwodnych nowego typu w ramach programu Orka” – czytamy w komunikacie. Niewykluczone, że pośrednio takie sformułowanie sugeruje, iż rząd może skłaniać się ku szwedzkiej ofercie, dotyczącej okrętów podwodnych A-26.

Czytaj więcej: MON chce kupić używane okręty podwodne od Szwecji. Czy będzie to jedynie rozwiązanie pomostowe?

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Całą sytuację dodatkowo komplikuje pogarszający się stan polskich okrętów podwodnych. Jeszcze w 2019 roku ze służby powinny były zostać wycofane ostatnie dwa przestarzałe norweskie okręty typu Kobben (ORP „Sęp” i ORP „Bielik”), pochodzące sprzed pół wieku. Zwracano też uwagę, że ORP „Orzeł” wciąż nie może zostać ostatecznie naprawiony po awarii. Z kolei sam program „Orka” dotyczący pozyskania trzech okrętów podwodnych nowej generacji, który miał być kluczowym elementem budowy systemu odstraszania, „znika we mgle”. Plany zakupów zostały tu odsunięte co najmniej poza 2035 rok.

Przeczytaj: Nowe okręty podwodne dla Polski „znikają we mgle”

W sierpniu MON przedstawiło odpowiedź na interpelację poselską w sprawie tego, kiedy zostanie ogłoszony przetarg na zakup nowych okrętów podwodnych oraz kiedy w ramach działań pomostowych dla Marynarki Wojennej zostanie zakupiony jeden używany okręt podwodny, jakiego będzie typu i kiedy zostanie wprowadzony do służby. Sekretarz stanu w resorcie obrony, Wojciech Skurkiewicz wystosował enigmatyczną odpowiedź, w której informuje, że „faza realizacyjna związana z pozyskaniem OPNT rozpocznie się z chwilą zatwierdzenia dokumentów wynikowych F-AK oraz wniosku w sprawie pozyskania nowego sprzętu wojskowego”. Z pisma dowiadujemy się także, że aktualnie w MON jest prowadzone postępowanie na pozyskanie dla Sił Zbrojnych RP „okrętu podwodnego – zdolność pomostowa”. Opis przedmiotu zamówienia został przekazany partnerowi zagranicznemu, który ma dostosować okręt do wymagań strony polskiej. Wprowadzenie okrętu do służby w Marynarce Wojennej RP będzie poprzedzone przeszkoleniem polskiej załogi do obsługi urządzeń i systemów pokładowych.

Jak informowaliśmy wcześniej na naszym portalu, minister obrony Mariusz Błaszczak powiedział, że przy okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej odbędą się rozmowy z ministrem obrony Szwecji mają dotyczyć polsko-szwedzkiej współpracy wojskowej. Miała też zostać poruszona kwestia zapewnienia rozwiązania pomostowego względem potrzeb Marynarki Wojennej, w kontekście okrętów podwodnych. W tej sprawie nie pojawiły się jednak później żadne konkretne, oficjalne komunikaty.

saab-seminar.creo.se / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz