Prawie połowa ofiar śmiertelnych koronawirusa w Szwecji to pensjonariusze domów opieki. Szwedzkie władze przyznały ostatnio, że nie poradziły sobie z zapewnieniem im odpowiedniej ochrony.
Jak podała w niedzielę agencja AFP, szwedzka minister zdrowia i spraw społecznych Lena Hallengren przyznała się ostatnio w telewizji do porażki, jeśli chodzi o zapewnienie ochrony osobom starszym. “Nie udało nam się ochronić naszych seniorów. To jest naprawdę poważne i jest to porażka całego społeczeństwa. Musimy wyciągnąć z tego lekcję, nie skończyliśmy jeszcze z tą pandemią” – powiedziała Hallengren.
Według AFP w Szwecji do soboty zanotowano 3220 zgonów z powodu koronawirusa. Mimo że władze deklarowały wcześniej, że ochrona seniorów jest najwyższym priorytetem, dane z końca kwietnia świadczyły, że 90 proc. zmarłych to osoby po siedemdziesiątce. Połowa z nich mieszkała w domach opieki, a jedna czwarta otrzymywała opiekę we własnym domu.
Szwecja zwróciła na siebie uwagę świata liberalnym podejściem do walki z epidemią. Nie przerwano zajęć w szkołach podstawowych, pracowały bary i restauracje. Jednocześnie zachęcano ludzi do przestrzegania zaleceń dotyczących dystansu społecznego i higieny. 31 marca zakazano wizyt w domach opieki, ale kraje sąsiadujące ze Szwecją, które podobne ograniczenie wprowadziły w podobnym czasie, zanotowały znacznie mniej zgonów wśród ich pensjonariuszy.
W Sztokholmie, który jest epicentrum epidemii w Szwecji, 55 procent domów opieki jak dotąd potwierdziło przypadki COVID-19.
W ostatnich tygodniach szwedzkie media zalały alarmistyczne doniesienia o tym, że personel domów opieki kontynuował pracę pomimo braku sprzętu ochronnego. Inni odmawiali pracy bądź szli na chorobowe pozostawiając placówki z niedoborem personelu. Jeszcze inni kontynuowali pracę mimo objawów choroby, potencjalnie zarażając swoich podopiecznych.
CZYTAJ TAKŻE: Szwecja: morfina zamiast tlenu dla seniorów z koronawirusem. Lekarz oskarża władze o naruszanie praw człowieka
Według Kommunal, największego szwedzkiego związku zawodowego pracowników komunalnych, w marcu 40 proc. personelu w domach opieki w Sztokholmie to pracownicy niewykwalifikowani zatrudnieni na umowach “śmieciowych” a 23 proc. to pracownicy tymczasowi. “Innymi słowy: to ludzie, których często nie stać na to, aby nie iść do pracy, nawet jeśli są chorzy” – pisze AFP. Dodatkowym zagrożeniem był fakt, iż wielu z nich pracowało jednocześnie w kilku placówkach.
Rozprzestrzenianiu się wirusa w szwedzkich domach opieki miało wpływ też to, że w przeciwieństwie do innych krajów skandynawskim szwedzkie domy opieki są często dużymi kompleksami z setkami mieszkańców.
Jak powiedział AFP Bjorn Branngard, którego matka zmarła w jednym z domów opieki w Sztokholmie, test na obecność koronawirusa dwa dni po jej śmierci dał wynik pozytywny. Jednak jego zdaniem zmarła ona z powodu zaniedbania, ponieważ personel nie miał czasu się nią opiekować. Ponadto, jak twierdzi Branngard, nie posiadał on sprzętu ochronnego i rozprzestrzeniał wirusa w całym domu. 27 z 96 mieszkańców domu, w którym mieszkała matka Branngarda, zmarło jak dotąd z powodu koronawirusa. Wstępne dochodzenie w sprawie sytuacji w tej placówce wszczęła szwedzka prokuratura.
CZYTAJ TAKŻE: Główny epidemiolog Szwecji: liczba ofiar koronawirusa nas zaskoczyła
Kresy.pl / AFP






























