Nowa Alternatywa dla Szwecji

We wrześniowych wyborach parlamentarnych w Szwecji dużą rolę będzie odgrywać kwestia imigracyjna, stąd nawet socjaldemokraci pozwalają sobie na wypowiedzi wcześniej po prostu nie do pomyślenia. W tej atmosferze narodził się nowy prawicowy ruch Alternatywa dla Szwecji, który chce przejąć wyborców i działaczy rozczarowanych prawicowymi Szwedzkimi Demokratami.

Alternatywa dla Szwecji (AFS) powstała zresztą z inicjatywy byłych działaczy Szwedzkiej Młodzieży Demokratycznej (SDU), a więc młodzieżówki Szwedzkich Demokratów (SD), którzy odeszli od SD na jesieni 2015 roku lub też na początku 2016 roku, kiedy reprezentowana w Riksdagu partia postanowiła odciąć się od swojej niepokornej młodzieży. SDU pod wodzą Gustava Kasselstranda, obecnego lidera Alternatywy, wielokrotnie działało wbrew partyjnej linii poprzez odwoływanie się do nacjonalizmu, a także bezkompromisowego stanowiska względem imigrantów (których SD pod pewnymi warunkami jednak akceptuje), czy też z powodu swojego daleko idącego sceptycyzmu choćby wobec pro-izraelskiej polityki swoich starszych kolegów.

Szwecja dla Szwedów

Szwedzcy Demokracji, partia Jimmiego Åkessona, jest oczywiście stałym punktem odniesienia dla nowego ugrupowania, które w porównaniu do SD nie godzi się na daleko posunięte ideowe kompromisy. Kasselstrand twierdzi wręcz, że nowa partia jest gotowa przyjąć wszystkich niezadowolonych członków SD, którzy jego zdaniem już niedługo przejrzą na oczy i zauważą, iż antyimigracyjna partia stała się podróbką centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej (Moderaterna), aby dzięki swojej bezideowości zbijać polityczny kapitał.

Do AFS dołączyło już zresztą pierwszych dwóch parlamentarzystów SD, 65-letni Olle Felten i 31-letni Jeff Ahl. Obaj politycy zostali od razu wykluczeni z szeregów partii Åkessona za „wspieranie prawicowych ekstremistów i rasistów”, co ich zdaniem najlepiej obrazuje obecny brak różnic pomiędzy SD i Moderaterną. Ahl komentując z kolei swoje odejście z SD stwierdził, że rozczarował go zdecydowanie zbyt umiarkowany stosunek tego ugrupowania względem ewentualnego opuszczenia Unii Europejskiej przez Szwecję, a także wzmocnienia współpracy z NATO.

Najbardziej widoczne różnice pomiędzy AFS i SD dotyczą polityki imigracyjnej. Alternatywa sprzeciwia się jakiemukolwiek dalszemu napływowi obcokrajowców do Szwecji, dlatego chce między innymi zlikwidować urząd imigracyjny, z kolei SD nie jest już w tej kwestii równie radykalna. Partia Åkessona chce pomagać państwom z których napływają imigranci, na co AFS nie zamierza się godzić, a jej dodatkowym celem jest przyspieszenie repatriacji osób ubiegających się o azyl, bo jak twierdzi nowe ugrupowanie – wielokulturowość poniosła klęskę i zagraża szwedzkim obywatelom.

Polityka konfliktu

Samo SD wciąż może cieszyć się z dwucyfrowego poparcia w sondażach, a w ubiegłym roku potrafiła nawet zajmować w nich pierwsze miejsce. Jednak ugrupowanie od lat jest pogrążone w wewnętrznych konfliktach, stąd też rywalizacja między Åkessonem i Kasselstrandem była tylko niewielkim wycinkiem sporu o partyjną politykę.

Byli członkowie SD są zgodni, iż Åkesson jako przewodniczący SD wprowadził faktyczną dyktaturę w swoim ugrupowaniu, a jego najbliżsi współpracownicy zajmują się przede wszystkim tropieniem wewnętrznych wrogów. Parlamentarzyści, którzy zdecydowali się zasilić Alternatywę twierdzą zresztą, że konflikty w partii weszły już na tak wysoki poziom rozbieżności, iż kierownictwo SD nie jest już w stanie zapanować nad całą sytuacją. Przed jesiennym zjazdem partyjnym, na którym Åkesson został przewodniczącym na kolejną kadencję, szwedzkie media stworzyły nawet mapę trzynastu regionów, w których ma miejsce bunt przeciwko centralnym władzom antyimigracyjnego ugrupowania.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Posłowie którzy przeszli do AFS, Felten i Ahl, zarzucają SD ponadto brak ideowości, co streszcza się we wspomnianym już upodabnianiu się narodowych konserwatystów do szwedzkiej centroprawicy, która notabene światopoglądowo plasowałaby się w Polsce po lewej stronie politycznego spektrum. Ugrupowanie Åkessona jest więc wyczulone zwłaszcza na mniej lub bardziej wyimaginowane kontakty swoich członków ze „skrajną prawicą”, stąd po kongresie założycielskim AFS władze SD wyraziły nadzieję, iż ich ugrupowanie oczyści się z osób gotowych na współpracę z radykałami.

Tylko margines?

Pierwsze sondaże przeprowadzone po powstaniu AFS wskazują, że na nową partię chciałoby zagłosować blisko dwa procent wyborców, co nie jest imponującym wynikiem, ale z pewnością dużo lepszym od notowań jakie kiedykolwiek uzyskały inne nacjonalistyczne ugrupowania. Alternatywa nie jest bowiem pierwszym ugrupowaniem, które chce zaatakować SD z prawej strony.

Pierwszym z nich byli Narodowi Demokraci (ND), założeni w 2001 roku przez radykalną frakcję SD sprzeciwiającą się partyjnej reformie, zakazującej… noszenia mundurów na spotkania lokalnych struktur. Szwedzcy endecy nigdy nie uzyskali w wyborach więcej niż kilka tysięcy głosów, dlatego przed czterema laty ostatecznie zakończyli działalność. Rok później, po siedmiu latach aktywności, podobną decyzję podjęli aktywiści Partii Szwedów (SvP). Oba ugrupowania nie ukrywały, że ich plan przejęcia elektoratu rozczarowanego SD zakończył się całkowitym niepowodzeniem.

AFS może więc równie dobrze podzielić los obu ugrupowań, jak i osiągnąć przynajmniej umiarkowany sukces. Wszystko zależy od dalszego przebiegu konfliktów wewnątrz SD, a także od polityki władz Alternatywy. Sama ośmioletnia obecność SD w szwedzkim Riksdagu znacząco poszerzyła szwedzką debatę polityczną o wątki zupełnie w niej wcześniej nieobecne. Ale wszelkie skandale związane ze współpracą z byłymi działaczami licznych w przeszłości neonazistowskich grup w Szwecji z pewnością nie zostaną dobrze odebrane.

Marcin Ursyński




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz