W europejskiej debacie wraca koncepcja powołania Europejskiej Rady Bezpieczeństwa. Według „Financial Times” nowy format miałby pomóc w szybszym podejmowaniu decyzji w sprawach obronności, włączyć Ukrainę i Wielką Brytanię do rozmów o bezpieczeństwie kontynentu oraz zmniejszyć zależność Europy od Stanów Zjednoczonych.

Jak pisze w poniedziałek „Financial Times”, Unia Europejska od lat próbuje rozwiązać problem rozproszonego przywództwa w polityce zagranicznej. W 1999 roku powołano stanowisko wysokiego przedstawiciela do spraw wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a od 2009 roku połączono je z funkcją wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Osoby pełniące tę funkcję rzadko jednak miały rzeczywistą pozycję unijnego szefa dyplomacji, musząc rywalizować o uwagę z innymi przedstawicielami instytucji UE oraz przywódcami 27 państw członkowskich.

Do dyskusji o nowym formacie bezpieczeństwa włączył się Michel Barnier, były premier Francji, komisarz europejski i negocjator w sprawie brexitu. Podczas konferencji Globsec w Pradze ocenił, że po około dwóch dekadach Unia powinna zastanowić się, czy jej aparat polityki zagranicznej „działa dziś, czy nie”.

Barnier zaproponował powrót do bardziej międzyrządowego modelu i utworzenie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa i Obrony. W jej skład miałyby wejść także państwa spoza Unii Europejskiej: Wielka Brytania, Ukraina i Norwegia. Nowy format miałby koncentrować się na obronności, przemyśle zbrojeniowym, wywiadzie oraz technologiach o znaczeniu strategicznym.

Sam pomysł nie jest nowy. Emmanuel Macron mówił o Europejskiej Radzie Bezpieczeństwa już w 2017 roku, gdy ubiegał się o prezydenturę Francji. Wspólnie z ówczesną kanclerz Niemiec Angelą Merkel widział w tym sposób na utrzymanie Wielkiej Brytanii po brexicie w europejskim systemie bezpieczeństwa. Londyn nie wykazał wtedy zainteresowania, a koncepcja wygasła.

Według „FT” obecnie projekt zyskuje nowy impuls z dwóch powodów. Pierwszym jest oddalanie się Stanów Zjednoczonych od tradycyjnej odpowiedzialności za konwencjonalną obronę Europy i ryzyko, że Waszyngton może stać się wobec Europejczyków partnerem antagonistycznym, a nawet agresywnym. Europa polega na USA nie tylko w zakresie sił szybkiego reagowania NATO, rozpoznania i kluczowych zdolności wojskowych, lecz także w sprawie politycznego i strategicznego przywództwa w Sojuszu.

Przeczytaj: Eurokraci proponują europejską armię 100 tys. żołnierzy

Zobacz: Hiszpański rząd wzywa do utworzenia europejskiej armii

Drugim czynnikiem jest rosnące znaczenie Ukrainy dla bezpieczeństwa Europy. Jej duża armia, doświadczenie bojowe oraz innowacje na polu walki, zwłaszcza w użyciu różnych typów dronów, czynią ją — według tej argumentacji — niezbędnym elementem odstraszania i powstrzymywania Rosji.

„Financial Times” zwraca uwagę, że sprawa Ukrainy ma dodatkowy wymiar polityczny. Nadzieje Kijowa na bardzo szybkie wejście do Unii Europejskiej najpewniej zderzą się z długimi procedurami akcesyjnymi i obawami części stolic o gotowość Ukrainy do członkostwa. Dlatego urzędnicy i eksperci szukają sposobów, by silniej związać Ukrainę z UE bez przyznawania jej pełnego członkostwa. Jednym z takich rozwiązań mogłoby być miejsce w Europejskiej Radzie Bezpieczeństwa.

Luigi Scazzieri z unijnego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem ocenia, że nowa rada mogłaby przyspieszyć koordynację, ułatwić podejmowanie decyzji politycznych i sprzyjać bardziej strategicznym reakcjom. Mogłaby także pomóc w zasypywaniu podziałów instytucjonalnych między UE i NATO oraz państwami pozostającymi poza tymi strukturami, przede wszystkim Ukrainą i Wielką Brytanią.

Nathalie Tocci z Institute for European Policymaking przy Uniwersytecie Bocconiego wskazuje z kolei, że choć Europejczycy rozpoznają stojące przed nimi zagrożenia, „ani NATO, ani UE nie w pełni sprostały zadaniu zabezpieczenia Europy”. Jej zdaniem obie organizacje wzmocniły część działań — NATO w zakresie obrony przed Rosją, a UE w sprawie ograniczenia zależności od rosyjskiego gazu, równoważenia handlu z Chinami i inicjatyw obronnych — ale nie zmniejszyły „poważnej, być może egzystencjalnej podatności”, jaką jest zależność od USA.

Czytaj: „Dostarczyć to, czego potrzebuje”. Komisarz UE wzywa Europę do otwarcia magazynów broni dla Ukrainy

Tocci zwraca uwagę, że wiele działań dotyczących bezpieczeństwa Europy podejmowano ostatnio poza formalnymi strukturami UE i NATO. Jako przykłady wymieniane są koalicja chętnych w sprawie Ukrainy czy grupa państw, które wsparły Danię w obliczu amerykańskich gróźb dotyczących Grenlandii. Problemem takich formatów jest jednak ich tymczasowy i doraźny charakter.

Nie ma jeszcze zgody co do tego, jak miałaby wyglądać Europejska Rada Bezpieczeństwa. Wśród rozważanych modeli są: spotkania przywódców UE w specjalnym formacie bezpieczeństwa Rady Europejskiej, sformalizowana unijna rada bezpieczeństwa, rada działająca obok UE i kierowana przez największe państwa albo całkowicie nieformalny format poza Unią, oparty na Francji, Niemczech, Włoszech, Polsce i Wielkiej Brytanii, z możliwym udziałem przedstawicieli UE.

Pierwsze warianty byłyby łatwiejsze do uruchomienia i mniej kontrowersyjne dla mniejszych państw członkowskich, ale ograniczałyby je procedury unijne i wymóg konsensusu. Tocci proponuje model, w którym największe państwa byłyby stałymi członkami, a pozostałe uczestniczyłyby rotacyjnie. Warunkiem udziału miałaby być wspólna ocena zagrożenia i „wspólny cel obrony Europy przed Rosją przy znacznie mniejszym udziale Ameryki”. Taka konstrukcja mogłaby wykluczyć potencjalnych „hamulcowych” w UE, na przykład Słowację.

Heather Grabbe z brukselskiego think tanku Bruegel określiła koncepcję Europejskiej Rady Bezpieczeństwa jako „jedno z tych pustych naczyń, które ludzie mogą wypełniać wszelkiego rodzaju treścią”. Jej zdaniem idea zyskuje jednak na znaczeniu, ponieważ NATO nie może skutecznie działać bez nowego europejskiego przywództwa.

Według „Financial Times” Europejska Rada Bezpieczeństwa pozostaje koncepcją wymagającą doprecyzowania, między innymi w sprawie relacji z NATO i UE, mechanizmu wdrażania decyzji oraz ewentualnej roli Turcji. Gazeta ocenia jednak, że choć nie jest to pomysł nowy, jego czas właśnie nadszedł.

Zobacz: Hiszpania chce by wspólna armia UE zastąpiła NATO w imię suwerenności i niepodległości Europy

Czytaj także: UE analizuje własną klauzulę obronną. W tle obawy o NATO i działania Rosji

ft.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności