Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius zaproponował utworzenie stałych europejskich sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy oraz powołanie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa. Sugerowana rada oraz europejska armia byłyby wyłączone spod jurysdykcji poszczególnych państw członkowskich.

W trakcie konferencji bezpieczeństwa w Szwecji, zorganizowanej w ostatnich dniach, komisarz Unii Europejskiej ds. obrony Andrius Kubilius przedstawił koncepcję utworzenia stałych europejskich sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy, co miałoby stanowić element głębokiej reformy podejścia UE do obronności. W jego ocenie, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainie oraz zmieniających się priorytetów strategicznych Stanów Zjednoczonych, Europa powinna wzmocnić własne zdolności odstraszania.

Komisarz argumentował, że obecny model oparty na współpracy 27 narodowych armii nie zapewnia wystarczającej skuteczności. „Czy Stany Zjednoczone byłyby silniejsze militarnie, gdyby miały 50 armii na szczeblu stanowym zamiast jednej armii federalnej” — powiedział Kubilius. „Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych «armii bonsai»” —dodał komisarz.

Propozycja zakłada również powołanie Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, która miałaby liczyć od 10 do 12 członków, w tym stałych i rotacyjnych, a także obejmować kierownictwo UE. „Europejska Rada Bezpieczeństwa mogłaby składać się z kluczowych stałych członków, a także kilku członków rotacyjnych, w tym państwa członkowskiego sprawującego prezydencję w Radzie” — powiedział Kubilius. Jak zaznaczył, w pracach tego gremium powinna uczestniczyć również Wielka Brytania, co miałoby wzmocnić europejską współpracę obronną w ścisłym powiązaniu z NATO i relacjami transatlantyckimi.

W Polsce propozycja utworzenia wspólnej armii UE spotkała się z chłodnym przyjęciem. W rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej Andrzej Grzyb zwrócił uwagę, że Europa już podjęła istotne działania na rzecz wzmocnienia obronności, uruchamiając program SAFE o wartości 150 mld euro. „My powinniśmy, niezależnie od tego, jakie są różnego rodzaju okoliczności polityczne, uznawać, że podstawową formacją jest Pakt Północnoatlantycki” — powiedział poseł.

Polski polityk z rezerwą odniósł się również do pomysłu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa, argumentując, że Unia już dysponuje wystarczającymi mechanizmami koordynacji. „Uważam, że wygłaszanie w tej chwili poglądów, które by wskazywały na budowanie jakichś alternatywnych wobec NATO scenariuszy nie jest uprawnione” — dodał.

Debata o wspólnej armii regularnie pojawia się w mediach. W marcu zeszłego roku Manfred Weber, szef Europejskiej Partii Ludowej stwierdził, że potrzebne są „pierwsze kroki w kierunku utworzenia armii europejskiej” i przejścia na „gospodarkę wojenną”. Podobne stanowisko w tym czasie wyraził ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski, wzywając do powołania sił zbrojnych Europy 

W 2024 roku pojawił się raport o planach pełnoprawnej unijnej służby ds. współpracy wywiadowczej. Raport zakłada też utworzenie unijnej „sieci antysabotażowej, aby wspierać państwa członkowskie w zapobieganiu incydentom sabotażowym i reagowaniu na nie”.

Kresy.pl/Politico.eu/Dziennik Gazeta Prawna

Tagi: , , ,
forma płatności