Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher udzieliła wywiadu tygodnikowi „Do Rzeczy”. Pełen tekst wywiadu ukaże się w poniedziałek w papierowym wydaniu, lecz tygodnik już w piątek zamieścił jego fragmenty na swoim portalu.

Mosbacher zapytana o jej list do premiera Morawieckiego, uznany w Polsce za skandaliczny, nie chciała komentować tej korespondencji, którą nazwała „prywatną, dyplomatyczną”, lecz „wbrew zaleceniom doradców” zrobiła wyjątek dla formy listu.

„Nie ma wytłumaczenia dla moich literówek… Pisownia jest chaotyczna, jestem tym zażenowana. Nie da się tego bronić.” – przyznała dodając, że jest tym „zawstydzona”.

PRZECZYTAJ: Pełen tekst skandalicznego listu ambasador USA do premiera ujawniony [+FOTO]

Amerykańska ambasador odniosła się jednak do sedna listu, w którym atakowała ministra Joachima Brudzińskiego za krytykę stacji TVN24. Tym razem powiedziała, że minister w ramach wolności słowa „ma absolutnie prawo powiedzieć, co mu się podoba, i wyrażać krytyczną postawę”. Przyznała jednocześnie, że sama „dba o amerykańskie interesy” i robi to w „przestrzeni swobodnej debaty”.

Mosbacher broniła także nacisków, które wywierała podczas spotkań z przedstawicielami polskiego rządu w sprawie uprzywilejowania amerykańskiego biznesu w Polsce. „Proszę mnie dobrze zrozumieć. Ja muszę reagować, gdy widzę, że jakieś prawo może być niekorzystne dla amerykańskich firm. Tak samo zapewne robią inni ambasadorzy.” – twierdziła dodając, że nie mówi Polakom, „co mają robić”.

Jako pierwszy o skandalicznym liście ambasador USA napisał w poniedziałek dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski. W swoim liście Mosbacher wyraziła swoje „głębokie zaniepokojenie zarzutami czynionymi przez członków polskiego rządu przeciw dziennikarzom i zarządzającym TVN i Discovery”. Określiła krytykę ze strony polskich polityków „atakami” na niezależne media i sugerowała członkom polskiego rządu by „powstrzymali się” od „ataków”. Ambasador USA odręcznie dopisała: „musimy to rozwiązać, odwraca uwagę od innych naprawdę bardzo ważnych spraw”. W liście nazwano Mateusza Morawieckiego „ministrem” i przekręcono jego nazwisko na „Moraweicki”. Literówkę zrobiono również w rozdzielniku w nazwisku szefa polskiego MSW pisząc „Brudzińksi”, bez podania jego imienia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

CZYTAJ TAKŻE: Winnicki o Mosbacher: Traktuje Polskę jak wasala

Pełen tekst wywiadu z Georgette Mosbacher ukaże się w poniedziałek w papierowym wydaniu „Do Rzeczy”.

Kresy.pl / dorzeczy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz