W nocy doszło do kolejnego podpalenia siedziby Stowarzyszenia Kultury Węgierskiej na Zakarpaciu (KMKSZ) w Użhorodzie. Wcześniej w pobliżu budynku miało dojść do wybuchu. Na początku miesiąca to samo biuro zostało zaatakowane koktajlem Mołotowa.
Jak poinformowała służba prasowa ukraińskiej policji obwodu zakarpackiego, we wtorek o 3 w nocy otrzymano zgłoszenie o pożarze. Nikt nie został ranny. Według lokalnych mediów, spłonęło około 25 metrów kw. powierzchni wewnątrz obiektu. Wcześniej, w pobliżu tego budynku, w których mieści się biuro KMKSZ, nazywanego Partią Węgrów Ukrainy, doszło do eksplozji.
Sprawę bada policja, która wszczęła postępowanie ws. umyślnego zniszczenia lub uszkodzenia mienia w drodze podpalenia, za co grozi kara od 3 do 15 lat więzienia. Jak dotąd nie podano, co było przyczyną pożaru, jednak ukraińskie media przypuszczają, że podobnie jak na początku miesiąca był to atak przy użyciu tzw. koktajlu Mołotowa, który wrzucono przez okno. Według opublikowanych zdjęć, zniszczeniu uległo pomieszczenie biurowe wraz ze sprzętem. Ucierpiała również dokumentacja.
Według MSZ Ukrainy, podpalenie w Użhorodzie to prowokacja, mająca na celu wzniecenie międzynarodowych waśni. Ukraińska dyplomacja potępiła ten akt.
Na początku lutego dwie osoby pojawiły się pod siedzibą Stowarzyszenia Kultury Węgierskiej w Użhorodzie na Zakarpaciu i rzuciły w niego tzw. koktajlem Mołotowa, po czym oddaliły się. Nikt nie został poszkodowany, a pożar szybko ugaszono. Ponadto, na fasadzie budynku namalowano swastykę. Tydzień później gubernator Zakarpacia Hennadij Moskal mówił, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ustaliła sprawców tego czynu. Moskal nie podał ich personaliów, twierdził jedynie, że byli to „dwaj młodzi ludzie ze skrajnie prawicowej organizacji z jednego z krajów Unii Europejskiej”.
Kilka dni temu ukraińskie media, powołując się na dokumenty sądowe podały, że sprawcami byli dwaj Polacy, z Krakowa i Bydgoszczy, powiązani z Falangą, niezależną polską radykalną organizacją nacjonalistyczną. Obaj rzekomo przyjechali na Ukrainę w przeddzień zdarzenia ze Słowacji, po czym tego samego dnia, w którym doszło do ataku, mieli opuścić hotel w Użhorodzie i wyjechać z Ukrainy na Słowację przez pobliskie przejście graniczne.
Pokazanie, że przynajmniej za niektórymi z ataków na zakarpackich Węgrów stoją polscy spiskowcy, jest Ukraińcom bardzo na rękę – mówił portalowi Kresy.pl Bartosz Bekier, lider Falangi. Jak dowiedział się portal Kresy.pl, Polacy rzekomo mający związek ze sprawą zostali zatrzymani przez ABW. Wcześniej ich mieszkania zostały przeszukane. Wiadomo też, że jednej z osób, związanej z xportal.pl, skonfiskowano telefon komórkowy.




Ukrinform.ua / pravda.com.ua / mukachevo.net / Unian / Kresy.pl































