Pokazanie, że przynajmniej za niektórymi z ataków na zakarpackich Węgrów stoją polscy spiskowcy, jest Ukraińcom bardzo na rękę – mówi portalowi Kresy.pl Bartosz Bekier, lider Falangi, której członkowie, według ukraińskich służb, stoją za atakiem na biuro mniejszości węgierskiej w Użhorodzie.

Na początku lutego dwie osoby pojawiły się pod siedzibą Stowarzyszenia Kultury Węgierskiej w Użhorodzie na Zakarpaciu i rzuciły w niego tzw. koktajlem Mołotowa, butelkę z łatwopalnym płynem, po czym oddaliły się. Nikt nie został poszkodowany, a pożar szybko ugaszono. Ponadto, na fasadzie budynku namalowano swastykę. Tydzień później gubernator Zakarpacia Hennadij Moskal mówił, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ustaliła sprawców tego czynu. Moskal nie podał ich personaliów, twierdził jedynie, że byli to „dwaj młodzi ludzie ze skrajnie prawicowej organizacji z jednego z krajów Unii Europejskiej”.

Kilka dni temu ukraińskie media, powołując się na dokumenty sądowe podały, że sprawcami byli dwaj Polacy, z Krakowa i Bydgoszczy, powiązani z Falangą, niezależną polską radykalną organizacją nacjonalistyczną. Obaj rzekomo przyjechali na Ukrainę w przeddzień zdarzenia ze Słowacji, po czym tego samego dnia, w którym doszło do ataku, mieli opuścić hotel w Użhorodzie i wyjechać z Ukrainy na Słowację przez pobliskie przejście graniczne.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Portal Kresy.pl skontaktował się w tej sprawie z liderem Falangi i redaktorem naczelnym xportal.pl, Bartoszem Bekierem.

– O sprawie tego dyletanckiego, spowitego oparami absurdu ataku dowiedziałem się z Internetu i głównie stamtąd czerpię też wiedzę na jego temat – mówi Bekier. – Rzecz, która rzuca mi się w oczy to okoliczność, że w odróżnieniu od nieznanych sprawców regularnie niszczących polskie dziedzictwo na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, w tym przypadku SBU niespodziewanie szybko wskazała rzekomych „spiskowców”, podając ich dokładne dane i miejsce zamieszkania. Jak powszechnie wiadomo, SBU słynie z wielu rzeczy, ale na pewno ostatnią z nich skuteczność.

– Z drugiej strony zdziwienie może budzić fakt, że jeśli wskazane osoby rzeczywiście przebywały fizycznie na Ukrainie, legalnie przekraczając przejście graniczne, to czemu ukraińskie służby, ponoć znające dokładne dane sprawców, nie zatrzymały ich w granicach swojego państwa, tylko zdecydowały się na zdalne oskarżenia, pogróżki i wywieranie nacisków na polskie służby post factum? – pyta lider Falangi.

Na pytanie o to, czy osoby związane z Falangą faktycznie były na Ukrainie lub na Słowacji w czasie, gdy doszło do ataku w Użhorodzie, Bekier odpowiada, że ludzie związani z Falangą i redakcją Xportal.pl podróżujący po świecie w celach niezwiązanych z ich działalnością nie są zobowiązani do zdawania relacji, gdzie w danym momencie się znajdują. – Więc trudno mi odpowiedzieć na to pytanie – mówi Bekier. Zaznacza, że ze wskazanych przez SBU osób dobrze zna tylko jedną osobę, z którą podróżował po Europie i o której wie, że często wyjeżdża za granicę turystycznie.

– Na ile go jednak znam, to zupełnie nie mogę go sobie wyobrazić z butelką benzyny wymierzoną w dom mniejszości węgierskiej, a następnie spokojnie wracającego po drugą na lokalną stację paliw – bo przy pierwszej ogień był zbyt mały, jak wynika z kuriozalnego opisu zdarzenia – twierdzi lider Falangi.

Na pytanie, czy on lub jakieś osoby związane z Falangą spotkały się od tamtego czasu z jakimiś działaniami ze strony polskich lub innych służb, Bekier poinformował, że ABW „dokonała kilku odwiedzin domowych, które odbyły się w zgodzie z procedurami”, a „obecnie prowadzone są przesłuchania związane ze sprawą i nie mamy kontaktu z zatrzymanymi”.

– Wierzę w ich niewinność, zwłaszcza że zorganizowanie tego typu akcji, narażającej na szwank Państwo Polskie i dobre imię Polaków, byłoby również klasycznym przykładem samowolki i wystąpienia przeciwko dyscyplinie, która jest znakiem rozpoznawczym zarówno Falangi, jak i Xportalu – podkreśla lider Falangi.

Według informacji uzyskanych nieoficjalnie przez portal Kresy.pl, rzeczywiście w związku ze sprawą ABW zatrzymała co najmniej jedną z osób wskazywanych przez ukraińskie służby. Dostępne informacje wskazują, że jest to jeden z członków redakcji Xportalu.

Generalnie, zdaniem Bekiera cała sprawa jest przykładem sytuacji, „w której pozornie niegroźnie działania mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje aniżeli wynikałoby to z rangi wydarzenia”:

– Zgodnie z logiką „akcji pod fałszywą flagą”, przeprowadzeniem takiej operacji potencjalnie mogliby być zainteresowani sami Węgrzy, którzy na Zakarpaciu od lat skarżą się na wrogie działania zarówno ze strony ukraińskich władz, jak i neobanderowskich bojówek odmawiających im prawa do uzyskania autonomii. Byłoby to coś w rodzaju rabina malującego w nocy swastykę na elewacji własnej synagogi. Braci Węgrów nie podejrzewałbym jednak o takie metody. Prawdą natomiast jest, że mniejszość węgierska na Zakarpaciu regularnie spotyka się z wrogimi aktami wymierzonymi w ich dziedzictwo kulturowe, a nawet pogróżkami co do ich fizycznej egzystencji. Dość powiedzieć, że nieco ponad rok temu w Ungwarze (Użhorodzie) ukraińscy nacjonaliści, w tym członkowie tzw. pułku Azow wznosili okrzyki „Madziarzy na noże”.

– Nie chciałbym wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale pokazanie, że przynajmniej za niektórymi z tych ataków stoją polscy spiskowcy, w domyśle działający z węgierskimi braćmi w zmowie, jest Ukraińcom bardzo na rękę. Tłumaczyłoby to również wyjątkowo szybkie i podejrzanie szczegółowe wskazanie sprawców przez SBU, bez zatrzymania ich na Ukrainie – zaznacza Bekier. – Jedno jest pewne: cała operacja oraz jej skwapliwe nagłośnienie przez Ukraińców szkodzi przede wszystkim Polsce.

Lider Falangi dodaje też, że cały incydent zyskał na Ukrainie nieproporcjonalnie wiele rozgłosu. Uważa, że przy tej okazji pojawiały się różne „niestworzone historie”, będące wynikiem trwających wojen informacyjnych. – A taką bez wątpienia prowadzi dziś Ukraina przeciwko Polsce i Polakom, co szczególnie uwydatniły prace nad słynną już ustawą IPN – zaznacza Bekier.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz