Unia Europejska od dłuższego czasu przygotowuje 21 pakiet sankcji wymierzonych w Rosji. Nie udało się jednak uzgodnić jego przyjęcia ze względu na sprzeciw Grecji.
Informacje takie jako pierwszy podał dziennik „Financial Times”. Ateny wystąpiły przeciwko pakietowi ze względu na interesy jednej z grecki spółek żeglugowych. Chodzi o Dynagas. Firma ta dysponuje rozległą flotą gazowców, która odgrywa ważną rolę w imporcie LNG do Europy. Grecy odgrywają poważną rolę w przywozie na nasz kontynent skroplonego gazu z Rosji.
Według portalu morskiego Equasis, Dynagas eksploatuje 27 gazowców LNG, z czego jedna trzecia to tankowce klasy lodołamacza Arc7, przeznaczone do operowania na wodach Arktyki, a więc także do obsługi rosyjskiego terminalu Jamał LNG. Państwa Unii Europejskiej odebrały w pierwszej połowie 2026 roku rekordowe 9,97 mln ton skroplonego gazu ziemnego właśnie z tego źródła.
Według źródeł, grecki ambasador przy UE oświadczył, że Dynagas nie będzie mógł wykorzystywać tych statków gdzie indziej i będzie zmuszony sprzedać je firmom spoza Zachodu. Ich wartość wynosi około 300 milionów dolarów. Ateny postanowiły oddalić sytuację, w której spółka zostałaby zmuszona przez unijne sankcje do ich szybkiej sprzedaży.
W poniedziałek wysoka przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaja Kallas przyznała, że UE nie osiągnęła jeszcze porozumienia w sprawie 21. pakietu sankcji antyrosyjskich. „Mogę jednak powiedzieć, że jesteśmy blisko” – powiedziała na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady UE na szczeblu ministrów spraw zagranicznych, jak zacytowała agencja informacyjna Interfax. Media zachodnie poinformowały, że rozmowy w tej sprawie przełożono na 23 lipca.
Według Bloomberga, powołującego się na anonimowego dyplomatę, państwa członkowskie UE zgodziły się utrzymać pułap cenowy rosyjskiej ropy na poziomie 44,10 dolarów.
interfax.ru/kresy.pl






























