16 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspierane przez miejscowe bojówki SKW – Samoobronne Kuszczowe Widdiły – rozpoczęły trzydniowy atak na polski ośrodek samoobrony obejmujący Hutę Stepańską, Wyrkę i okoliczne miejscowości w powiecie kostopolskim województwa wołyńskiego.

Polacy zorganizowali samoobronę w Hucie Stepańskiej i Wyrce już w lutym 1943 roku, gdy nasilały się napady nacjonalistów ukraińskich. Początkowo mieszkańcy pełnili nocne warty i przygotowywali umocnienia wokół wsi. Z czasem obronę wzmocnili żołnierze Armii Krajowej.

Wiosną 1943 roku do Wyrki przybył por. Władysław Kochański „Bomba”, cichociemny skierowany na Wołyń w celu odbudowania struktur polskiej konspiracji. Objął dowództwo miejscowej samoobrony, a podczas lipcowych walk stał się jednym z głównych dowódców całego ośrodka.

Huta Stepańska i Wyrka były schronieniem dla kilku tysięcy Polaków uciekających z miejscowości zagrożonych napadami UPA. Na początku lipca w obu wsiach przebywało łącznie około 5 tys. mieszkańców i uchodźców.

Samoobrona organizowała posterunki, budowała umocnienia i prowadziła wypady przeciwko oddziałom UPA. Współpracowała również z partyzantami sowieckimi oraz polskimi oddziałami komunistycznymi.

Na początku maja 1943 roku obrońcy wsparli kolonię Wilcze w powiecie łuckim, odpierając napad UPA i ewakuując jej mieszkańców do Huty Stepańskiej i Wyrki. W czerwcu podobnej pomocy udzielili mieszkańcom Ziuki Starej, Brzeziny i Soszników w powiecie sarneńskim.

W pierwszej połowie lipca do Huty Stepańskiej przybył oddział partyzancki Józefa Sobiesiaka „Maksa”. W nocy z 11 na 12 lipca samoobrona i partyzanci zaatakowali zgrupowanie UPA w Butejkach. Po powrocie Sobiesiak zaproponował ewakuowanie ludności na Polesie, na tereny kontrolowane przez partyzantkę sowiecką.

Mieszkańcy odrzucili tę propozycję i postanowili bronić ośrodka. Sobiesiak opuścił wówczas Hutę wraz z większością swojego oddziału. Na miejscu pozostało jedynie około 20 jego partyzantów.

Siły samoobrony liczyły około 500 ludzi, lecz tylko około 80 z nich miało broń palną. Pozostali byli uzbrojeni m.in. w kosy, piki, siekiery i inne narzędzia gospodarskie.

Późnym wieczorem 16 lipca UPA rozpoczęła zmasowany atak. Napastnicy uderzyli najpierw na polskie wsie i kolonie otaczające Hutę Stepańską. Pod naporem przeważających sił padały kolejne placówki samoobrony, a ich mieszkańcy próbowali przedostać się do głównego ośrodka.

Ciężkie walki rozegrały się w Wyrce, bronionej przez oddział Kochańskiego. Polacy zostali okrążeni, lecz dzięki wsparciu obrońców Siedliska i Wilczego przez pewien czas osłaniali ucieczkę ludności cywilnej do Huty Stepańskiej.

Rankiem 17 lipca Kochański na czele około 100 ludzi przebił się do Huty. W tym czasie płonęły już okoliczne polskie miejscowości, m.in. Perespa, Hały, Soszniki, Tur, Użanie i Omelanka.

UPA prowadziła kolejne szturmy na Hutę Stepańską. Napastnicy wdarli się w głąb wsi i dotarli w pobliże szkoły, w której schroniły się kobiety i dzieci. Obrońcom udało się odeprzeć atak, lecz zapasy amunicji były na wyczerpaniu, a UPA gromadziła siły do kolejnego uderzenia.

W nocy z 17 na 18 lipca część mieszkańców próbowała samodzielnie wydostać się z okrążenia. Ludzie uciekali w niewielkich grupach w stronę Sarn, linii kolejowej Sarny–Kowel oraz Przebraża. Wielu z nich zostało schwytanych i zamordowanych przez oddziały UPA otaczające Hutę.

Rankiem 18 lipca na każdy karabin przypadało już jedynie po około 15 nabojów. Kochański zwrócił się o pomoc do niemieckiego garnizonu w Stepaniu, jednak żołnierze nie przybyli. Dowództwo samoobrony uznało, że dalsza obrona zakończy się zagładą zgromadzonej ludności, i podjęło decyzję o zorganizowanej ewakuacji.

Po południu 18 lipca z Huty Stepańskiej ruszyła kolumna licząca kilka tysięcy ludzi. Na jej czele szli uzbrojeni obrońcy pod dowództwem Jana Szabelskiego, a po bokach i na końcu maszerowały grupy osłonowe. Całością kierował ranny Kochański, przewożony na jednej z furmanek.

Ewakuacji sprzyjała gwałtowna burza. Kolumnie udało się przebić przez pierścień okrążenia, a większość uchodźców dotarła na tereny kontrolowane przez Polaków. W czasie napadów na okoliczne miejscowości, walk oraz ucieczki i ewakuacji zginęło łącznie około 600 Polaków.

Likwidacją ośrodka samoobrony Huta Stepańska–Wyrka kierował Iwan Łytwynczuk „Dubowyj”. Zadanie zniszczenia Huty otrzymał dowódca używający pseudonimu „Korban”, natomiast atak na Wyrkę powierzono „Borystenowi”. Operację wspierała sotnia „Czyhana” oraz część sotni „Jaremy”.

Po opuszczeniu Huty Stepańskiej UPA spaliła wieś, a murowane budynki wysadziła. 19 lipca przed miejscowym kościołem duchowni prawosławni odprawili nabożeństwo dziękczynne za rozbicie polskiego ośrodka samoobrony.

Pamięć o obronie Huty Stepańskiej i Wyrki upamiętnia m.in. tablica przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, odsłonięta w 2017 roku.

Atak na ośrodek Huta Stepańska–Wyrka nie był jedyną akcją UPA prowadzoną na Wołyniu w tych dniach. 15 i 16 lipca ukraińscy nacjonaliści dokonali masowych zbrodni w gminach Brany i Skobełka w powiecie horochowskim, w kilku miejscowościach gminy Kisielin oraz w części powiatu kowelskiego.

Według ustaleń Ewy Siemaszko w ciągu dwóch dni UPA zaatakowała Polaków łącznie w 33 miejscowościach, mordując co najmniej 932 osoby. W następnych dniach napastnicy przeszukiwali teren i zabijali ludzi, którzy przeżyli pierwszą falę napadów.

W nocy z 15 na 16 lipca UPA zaatakowała wieś Pułhany w gminie Brany. Do miejscowości przybyła około 30-osobowa grupa uzbrojona m.in. w toporki, kije i inne narzędzia. Miejscowi młodzi Ukraińcy wskazywali napastnikom domy zamieszkane przez Polaków.

Po dołączeniu kolejnej grupy wystrzał z broni dał sygnał do rozpoczęcia zbrodni. Polaków mordowano w domach i gospodarstwach. We wsi zginęło około 100 osób.

Tej samej nocy napastnicy spalili również majątek Pułhany. Zamordowali kilkunastu mieszkających i pracujących w nim Polaków. Dokładna liczba ofiar zbrodni w majątku nie została ustalona.

16 lipca UPA, wspierana przez Ukraińców z sąsiednich wsi, napadła także na Kupowalce w gminie Brany. Do ataku doszło w południe, dzień przed planowanym wyjazdem polskich mieszkańców, gdy ludzie pracowali w gospodarstwach.

Część napastników była ubrana w polskie i niemieckie mundury oraz czapki z wyszytymi tryzubami, pozostali nosili ubrania cywilne. Następnego dnia przez wieś przeszła kolejna grupa UPA, która wyszukiwała ukrywających się Polaków, dobijała rannych i rabowała pozostawiony dobytek.

W Kupowalcach zamordowano w ciągu dwóch dni około 150 osób. Z imienia i nazwiska zidentyfikowano 71 ofiar.

Czytaj też:

Kontynuacja „krwawej niedzieli”: zbrodnia w Kołodnie

„Myśmy się nie bali śmierci, tylko sposobu, w jaki umrzemy”. Rocznica „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu

Kresy.pl

Tagi: , , , , ,
forma płatności