15 lipca 1876 roku we Lwowie zmarł Aleksander Fredro – autor „Zemsty”, „Ślubów panieńskich” i „Pana Jowialskiego”, uznawany za najwybitniejszego komediopisarza w dziejach polskiej literatury.
Zanim został pisarzem, uczestniczył w wojnach napoleońskich, a później angażował się w życie publiczne Galicji.
Aleksander Fredro urodził się 20 czerwca 1793 roku w Surochowie koło Jarosławia, w rodzinie szlacheckiej. Nie uczęszczał do szkół publicznych i pobierał nauki w domu, lecz już jako szesnastolatek porzucił edukację i wstąpił do armii Księstwa Warszawskiego.
Służył w 11. pułku ułanów, uczestniczył w wyprawie Napoleona na Moskwę, walczył pod Dreznem i Lipskiem. Podczas odwrotu zachorował na tyfus i dostał się do rosyjskiej niewoli, z której zbiegł w przebraniu chłopa. Za służbę otrzymał Złoty Krzyż Orderu Virtuti Militari oraz francuską Legię Honorową. Po upadku Napoleona powrócił do rodzinnej Beńkowej Wiszni niedaleko Lwowa.
Fredro zadebiutował w 1817 roku wystawioną we Lwowie jednoaktówką „Intryga naprędce”. Za jego właściwy debiut uważa się jednak warszawską premierę „Pana Geldhaba” w 1821 roku. W następnych kilkunastu latach powstały utwory, które zapewniły mu trwałe miejsce w polskiej kulturze: „Mąż i żona”, „Damy i huzary”, „Pan Jowialski”, „Śluby panieńskie”, „Zemsta” i „Dożywocie”. Łącznie napisał niemal 40 dramatów.
Jego komedie nie były jedynie prostymi farsami. Fredro stworzył galerię wyrazistych typów polskiej szlachty, mistrzowsko budował intrygi i dialogi, a język jego utworów wszedł do codziennej polszczyzny. Zwroty takie jak „wolnoć Tomku w swoim domku”, „niech się dzieje wola nieba” czy „jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby” zaczęły funkcjonować jak przysłowia. Fredro był również autorem pamiętnika „Trzy po trzy” oraz popularnych bajek, między innymi „Pawła i Gawła” i „Małpy w kąpieli”.
Czytaj też: Ta zniewaga krwi wymaga! W „Zemście” Fredro opisał XVII-wieczny spór o ten zamek
Pisarz angażował się także w życie społeczne i polityczne. Pomagał uczestnikom powstania listopadowego, podczas Wiosny Ludów należał do lwowskiej Rady Narodowej, a od 1861 roku zasiadał w galicyjskim Sejmie Krajowym. Popierał budowę kolei, współtworzył Towarzystwo Kredytowe Ziemskie i Galicyjską Kasę Oszczędności. W 1839 roku otrzymał honorowe obywatelstwo Lwowa.
Właśnie w okresie największych sukcesów Fredro niespodziewanie wycofał się z życia literackiego. Krytycy związani z romantyzmem, przede wszystkim Seweryn Goszczyński, zarzucali mu uleganie francuskim wzorcom, niemoralność, lekkość oraz brak narodowego i patriotycznego charakteru twórczości. W 1839 roku urażony pisarz postanowił „złamać pióro”.
Przez około 15 lat w ogóle nie tworzył nowych komedii. W połowie lat 50. XIX wieku powrócił do pisania, lecz nie przekazywał nowych utworów ani wydawcom, ani teatrom. Pisał wyłącznie do szuflady, a dzieła z drugiego okresu jego twórczości zaczęto publikować i wystawiać dopiero po jego śmierci. Oznaczało to, że jeden z najpopularniejszych polskich dramatopisarzy przez niemal cztery ostatnie dekady życia nie ogłaszał nowych sztuk.
Fredro zmarł we Lwowie w wieku 83 lat. Został pochowany w rodzinnej krypcie w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Rudkach. Pozostawił synowi szczegółowe instrukcje dotyczące pośmiertnego wydawania i wystawiania swoich utworów.
Skomplikowane losy Szeptyckich
Rodzinne dziedzictwo Fredry znalazło przedłużenie w rodzie Szeptyckich. Jego córka Zofia, malarka i autorka wspomnień, poślubiła Jana Kantego Szeptyckiego. Miała siedmiu synów, będących wnukami komediopisarza. Dwaj zmarli w dzieciństwie, natomiast dorosłości dożyli Roman – późniejszy metropolita Andrzej Szeptycki; generał Wojska Polskiego Stanisław Szeptycki; Kazimierz, który jako zakonnik przyjął imię Klemens; oraz ziemianie Aleksander i Leon.
Losy braci stały się symbolem skomplikowanej historii Galicji Wschodniej, w której przenikały się tradycje polska i ruska, a następnie ukraińska. Stanisław, Aleksander i Leon Szeptyccy uważali się za Polaków, natomiast Andrzej i Klemens związali się z ukraińską wspólnotą narodową oraz Kościołem greckokatolickim. Mimo odmiennych wyborów narodowych i politycznych bracia utrzymywali bliskie stosunki rodzinne.
Stanisław Szeptycki został zawodowym wojskowym i jednym z ważniejszych dowódców odrodzonej Rzeczypospolitej. Od listopada 1916 do kwietnia 1917 roku był komendantem Legionów Polskich. W listopadzie 1918 roku objął stanowisko szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i uczestniczył w organizowaniu naczelnych władz odradzającej się armii. Dowodził także Frontem Litewsko-Białoruskim i 4. Armią podczas wojny polsko-bolszewickiej, a w 1923 roku pełnił urząd ministra spraw wojskowych. W 1922 roku kierował wojskami uczestniczącymi w obejmowaniu przyznanej Polsce części Górnego Śląska.
Kazimierz Szeptycki porzucił życie ziemianina i jako ojciec Klemens został mnichem oraz archimandrytą zakonu studytów. Podczas okupacji niemieckiej uczestniczył w organizowaniu schronienia dla Żydów w klasztorach greckokatolickich. W 1947 roku został aresztowany przez NKWD, a cztery lata później zmarł w sowieckim więzieniu we Włodzimierzu. W 1995 roku Instytut Yad Vashem uznał go za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, natomiast w 2001 roku Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym.
Najwięcej sporów budzi dzisiaj postać metropolity Andrzeja Szeptyckiego. Podczas niemieckiej okupacji uczestniczył wraz z bratem w akcji ratowania Żydów i polecił podległym klasztorom udzielać im schronienia. Jednocześnie do dziś zarzuca mu się, że nie zareagował dostatecznie stanowczo na ludobójcze mordy dokonywane przez OUN-UPA na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Działania metropolity są przez część historyków i środowisk kresowych oceniane jako spóźnione i niewystarczające.
„To był polityk narodowy, który zarówno dobrymi, jak i złymi metodami walczył o interesy ukraińskie” – mówił Kresom.pl znawca biografii Andrzeja Szeptyckiego, profesor Andrzej Zięba. „Uważał, że publiczne przyznanie, iż na rozkaz OUN jej zbrojne ramię, czyli UPA, a także zwykli Ukraińcy masowo mordowali Polaków, mogłoby po wojnie stać się podstawą do oskarżenia jego wiernych o samodzielne zaplanowanie i dokonanie wielkiej zbrodni. Dlatego nie chciał tego otwarcie powiedzieć, mimo że był o to proszony. […] Gdy Polacy prosili go o potępienie sprawców mordów, odpowiadał: «To nie są zabójstwa, to jest jakaś walka. Tutaj nie mogę się wypowiadać, bo nie wiem, nie znam się». Innym razem mówił, że należałoby potępić wszystkich, którzy łamią przykazanie «Nie zabijaj»”.
Mimo to metropolita Andrzej Szeptycki także jest kandydatem na ołtarze. W 2015 roku papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności jego cnót, nadając mu tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.
Kresy.pl











