Ukraiński portal „Europejska Prawda” opublikował reportaż na temat sytuacji i perspektyw Ukraińców we Wrocławiu, szukając odpowiedzi, „jak Wrocław stał się liderem integracji Ukraińców” i dlaczego władze miasta tak mocno inwestują w działania na rzecz mniejszości ukraińskiej.

Jak zaznacza na wstępie artykułu „Maleńki Kijów” w Polsce – jak Wrocław stał się liderem integracji Ukraińców”, serwis „Europejska Prawda”, na mocy decyzji Rady Miasta Wrocławia w ostatnim głosowaniu w sprawie w ramach budżetu obywatelskiego w mieście mogli wziąć udział mieszkający w nim obcokrajowcy. Dotyczy to przede wszystkim Ukraińców. Władze miasta nie podały, ilu z nich wzięło udział w takim głosowaniu. Portal pisze jednak, że według różnych szacunków, w liczącym blisko 650 tys. mieszkańców Wrocławia mieszka od 50 do nawet 100 tys. Ukraińców. Przypomnijmy, że już dwa lata temu lokalne media pisały, że co dziesiąty mieszkaniec miasta jest Ukraińcem.

Przeczytaj: Dutkiewicz: Ukraińcy we Wrocławiu są błogosławieństwem i lekarstwem na polską ksenofobię

„Jedna z dzielnic miasta, Krzyki, już żartobliwie nazywana jest <<maleńkim Kijowem>>” – pisze Ukraińska Prawda. Zaznacza, że ważną kwestią dla wrocławskich władz jest włączenie ukraińskich imigrantów zarobkowych w życie miejskie. „Podczas gdy polski rząd gotów jest przyciągać zagranicznych pracowników tylko na pobyt krótkoterminowy, w największych polskich miastach rozważa się zintegrowanie ich ze społecznościami miejskimi”. Serwis „Europejska Prawda” chciał się dowiedzieć, dlaczego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W reportażu powołano się m.in. na Olhę (Olgę) Chrebor, Ukrainkę na co dzień pracującą w centrum kulturalno-bibliotecznym we Wrocławiu-Psim Polu. Jest ona zarazem pełnomocnikiem prezydenta miasta ds. mieszkańców ukraińskiego pochodzenia oraz przedstawicielką miejscowej społeczności ukraińskiej. Wyjaśnia, że władze miasta nie mają osobnego organu zajmującego się interesami mieszkańców innych narodowości i zajmują się tym różne departamenty. Chrebor zajmuje się koordynacją ich działań odn. Ukraińców.

„Ideą jest pokazać, że Wrocław to otwarte miasto i włączyć wszystkich mieszkańców do rozwiązania zadań społecznych” – powiedziała. Zaznacza, że w tym celu Ukraińcy nie mogą czuć się we Wrocławiu obco, przy czym władze miasta nie szczędzą sił na „walkę z <<mową nienawiści>>”. Powiedziała, że jeden z departamentów zajmuje się m.in. zwalczaniem tzw. mowy nienawiści, m.in. uruchomiono specjalną gorącą linię do zgłaszania takich przypadków. Jej zdaniem dało to efekty, bo takie napisy pojawiają się już rzadziej i dodaje, że podobne programy uruchamiają też inne, duże polskie miasta. Ponadto, inną inicjatywą są specjalne klasy adaptacyjne dla dzieci obcokrajowców, działające w siedmiu wrocławskich szkołach. Według Chrebor, poza intensywną nauką języka polskiego, „zapewniają też wiedzę o funkcjonowaniu systemu oświaty” w Polsce, np. jak zdawać egzaminy lub gdzie zgłaszać przypadki, gdy dzieci są obiektem znęcania.

Przeczytaj: Wrocław: W podstawówkach dwukrotnie więcej Ukraińców niż rok temu

Omówiono też działania miejskie ukierunkowane na dorosłych. W trzech kinach seanse odbywają się z dubbingiem w jęz. ukraińskim, a w 40 oddziałach biblioteki miejskiej dostępne są książki po ukraiński – dla dorosłych i dla dzieci. Przypomniano też o biletomatach z opcją ukraińskojęzyczną. Sprawami tymi zajmuje się Ewa Wapłak, przedstawicielka „starej ukraińskiej diaspory”, która prowadzi ukraińską stronę internetową, a także cotygodniowy program w miejskim radio, podobny do tego w języku niemieckim, skierowanego do mniejszości niemieckiej. Wapłak podkreśla, że Wrocław jest liderem we wdrażaniu proukraińskich rozwiązań, mających włączać Ukraińców w życie i społeczność miasta.

„To dlatego w urzędzie miasta pokładają wielkie nadzieje w umożliwieniu ukraińskim pracownikom wzięcia udziału w rozdysponowaniu budżetu obywatelskiego, wybierając infrastrukturę i inicjatywy społeczne ważne dla mniejszości ukraińskiej” – pisze „Europejska Prawda”.

Portal pyta też, jak na te inicjatywy reagują sami Ukraińcy, szczególnie ci z „nowej fali” migracyjnej. Jeden z nich przyznaje, że 4 lata temu przyjechał do Wrocławia m.in. dlatego, że już było tam sporo jego rodaków. Dodaje, że teraz jednak Ukraińcy bardziej wybierają dokąd chcą przyjechać w oparciu o programy socjalne władz miejskich. Podaje przykład swojego kolegi, który jeszcze przed przyjazdem do Polski potwierdził, że w zasadzie od zaraz może zapisać swoje dziecko do klasy adaptacyjnej.

„Europejska Prawda” z wyraźnym żalem pisze jednak, że władze Wrocławia mają mały wpływ na problemy dotyczące pozwoleń na pracę, twierdząc, że władzom centralnym wyraźnie mniej zależy na napływie imigrantów, niż władzom lokalnym.

Wrocław stara się pomagać Ukraińcom w odpowiednim wypełnianiu dokumentów. „Taka pomoc w urzędzie miasta udzielana jest poprzez granty dla NGO-sów, które zajmują się problemami mniejszości” – napisano. W tym kontekście opisano zaangażowanie Iryny Jurczak, która od 20 mieszka w Polsce, a od 2014 roku we Wrocławiu, angażując się w wolontariat, m.in. zbierała pomoc dla ukraińskich żołnierzy i dzieci z Donbasu. Jest też aktywistką ze Szkoły Liderów Osiedlowych. Projekt ten jest finansowany przez miasto i ma na celu włączanie obcokrajowców w działania społeczne.

„W ramach tego projektu, ‘nowi wrocławianie’ są uczeni, jak być aktywistą, który zmienia życie swojej dzielnicy na lepsze” – czytamy w reportażu. Jurczak dodaje, że program ma też służyć promocji idei integracji mieszkańców miasta różnych narodowości i zmniejszaniu ksenofobii.

Z kolei największą organizacją pozarządową, która zajmuje się pomaganiem Ukraińcom, jest „Fundacja Ukraina”. Jej szef, Artem Zozula od dłuższego czasu zajmuje się rozwiązywaniem spraw Ukraińców z Wrocławia, a także jest dyrektorem honorowego konsulatu Ukrainy. Jak powiedział, początkowo Fundacja otrzymywała „bardzo znaczące wsparcie z budżetu miasta”, natomiast teraz głównym sponsorem organizacji jest Unia Europejska. Dodał, że podobne organizacje stopniowo pojawiają się i zaczynają działać w innych miastach, szczególnie w Krakowie i w Gdańsku.

Czytaj również: Prezydent Wrocławia: 50 tys. euro dla Fundacji Ukraina

Zobacz: Na Uniwersytecie Wrocławskim odsłonięto tablicę ku czci Szeptyckiego [+FOTO]

Pytany o to, dlaczego właśnie takie duże polskie miasta „inwestują w integrację cudzoziemców” Zozula odpowiada, że jego zdaniem jest to przede wszystkim długoterminowa inwestycja w spokój publiczny. Uważa, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce prędzej czy później spowolni i „nawet dla Polaków nie będzie wystarczać miejsc pracy”, a wówczas trzeba spodziewać się konfliktów na tle etnicznym. „Dlatego takie miasta jak Wrocław zawczasu się do tego przygotowują, inwestując w integrację, żeby potem nie mieć takich problemów” – podsumowuje.

Czytaj także: Wrocław: Ukrainiec próbował potrącić policjanta, funkcjonariusze oddali 10 strzałów

Zobacz: Bugajski: Wrocław odczuwa skutki ukraińskiej migracji

eurointegration.com.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. ProPatria
    ProPatria :

    Żałość.. Najbardziej HANIEBNYM dla przeszłych i obecnych władz Polski i miasta Wrocław jest fakt CAŁKOWITEGO POMINIĘCIA uczuć i zdania polskiej społeczności Wrocławia. Składa on się głównie z uciekinierów i przesiedleńców z dawnych Kresów (podobnie jak większość Ziem Odzyskanych), którzy ocaleli spod wideł i siekier zbrodniarzy upaińskich. W większości ci ludzie jedynie słysząc język morderców przeżywają psychiczne katusze, o tym że połamano im życia nie wspomnę. Tymczasem polskojęzyczne władze lokalne i centralne wciąż robią wszystko by ułatwić w naszym kraju życie rezunom i ich potomkom, zupełnie pomijając uczucia i interes bestialsko skrzywdzonych fizycznie i psychicznie Rodaków… Jestem zażenowany…