„Ukraińcy nie przyczyniają się do zwiększenia różnorodności kulturowej, gdyż nie wykazują woli asymilacji. Aby mówić o dobrze funkcjonującym pluralistycznym społeczeństwie, należy wziąć pod uwagę grupy ludzi, które wyznają podobne wartości i szanują pewne zasady. U Ukraińców tego respektu często nie widać” – mówi w rozmowie z Michałem Krupą ekspert ds. bezpieczeństwa, Łukasz Bugajski

Kiedy zacząłeś się bliżej interesować problematyką ukraińskich migrantów zarobkowych we Wrocławiu? 



Problematyka migracji nie jest mi obca ze względu na branżę, w której pracuję. Miałem do czynienia z wieloma rozmaitymi grupami – społecznymi, narodowościowymi czy politycznymi, także tymi związanymi z migracją polityczną lub zarobkową. Problem ukraiński traktuję w sposób wyjątkowy, gdyż dotyka mnie on osobiście. Otóż piękny Wrocław – miasto, w którym żyję od urodzenia – zmienia się na moich oczach. Niestety nie są to zmiany na lepsze. Kwestia ukraińska jest jednym z poważniejszych, lecz zupełnie przemilczanych problemów, z jakim powinni się zmierzyć wrocławscy samorządowcy. Ubolewam nad nieuzasadnionym optymizmem związanym z masowym przyjazdem Ukraińców do Polski. W bardzo krótkim czasie pojawiło się ich tu bardzo dużo, jednak nikt nie miał nad tym żadnej kontroli. I chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że skutki ukraińskiej migracji są odczuwalne dla przeciętnego obywatela Wrocławia już dziś.

Media liberalne często chwalą obecność Ukraińców we Wrocławiu i nie tylko, twierdząc, że może to „ubogacić” lokalne społeczności i przyczynić się do większego pluralizmu kulturowego. Jak oceniasz takie stwierdzenia z punktu widzenia sytuacji we Wrocławiu? 

Całkowicie odrzucam tego typu sugestie. Nie zgadzam się z tym, że obecność Ukraińców jakkolwiek wzbogaca lokalną społeczność. Na bieżąco śledzę ukraińską aktywność we Wrocławiu, m.in. w sferze kulturalnej czy społecznej, i z przykrością muszę stwierdzić, że prowadzi ona do budowania dalszych podziałów. Ukraińcy nie przyczyniają się do zwiększenia różnorodności kulturowej, gdyż nie wykazują woli asymilacji. Aby mówić o dobrze funkcjonującym pluralistycznym społeczeństwie, należy wziąć pod uwagę grupy ludzi, które wyznają podobne wartości i szanują pewne zasady. U Ukraińców tego respektu często nie widać. Oczekują, że to Polacy dostosują się do ich norm. Sami wybierają alienację, zamykając się w społeczno-kulturalnych enklawach. Tworzą własne fundacje, stowarzyszenia czy instytucje kulturalne, w których kreują określoną wizję świata, nie uwzględniając przy tym polskiego punktu widzenia. A to rodzi podziały…

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zwracasz szczególną uwagę na niestety częste przypadki łamania prawa przez migrantów z Ukrainy. Jakich przestępstw najczęściej dopuszczają się nowoprzybyli Ukraińcy we Wrocławiu? 

Przed udzieleniem odpowiedzi na to pytanie, pragnę podkreślić, że nie wszyscy nowoprzybyli Ukraińcy są sprawcami przestępstw. Często zarzuca mi się w dyskusji, że „z automatu” wiążę wszystkich Ukraińców z przestępczością. Oczywiście jest to niewłaściwa i sugestywna interpretacja moich słów. Jednak niezależnie od politycznej poprawności statystyki mówią same za siebie. Coraz częściej przychodzi nam konfrontować się z informacjami dotyczącymi przestępstw i wykroczeń popełnianych przez Ukraińców. Nie ma dnia, aby w mediach nie pojawiały się informację o kolejnych zdarzeniach, począwszy od drobnych kradzieży i pijanych kierowców, poprzez akty wandalizmu czy pobicia, na zorganizowanej przestępczości gospodarczej kończąc. Nie zapominajmy, że w 2017 roku odnotowaliśmy 40% wzrost przestępstw popełnianych przez obcokrajowców, z czego za połowę odpowiadają właśnie Ukraińcy. Niestety są to sprawy przemilczane i niewygodne. Dlatego postanowiłem, że sam będę nagłaśniał i podawał do wiadomości publicznej informacje związane z kryminalną działalnością Ukraińców. Idealnie nadaje się do tego portal Twitter. Fakt, że moje posty spotkały się z dużym odzewem, świadczy o tym, że wrocławianie domagają się podniesienia kwestii ukraińskiej. Że jest to problem, który bezpośrednio ich dotyka.

Dlaczego opinia publiczna nie jest częściej informowana o tego typu incydentach z udziałem obywateli Ukrainy? Czy mogą stać za tym jakieś motywacje polityczne? 

Można powiedzieć, że w obecnej narracji obozu rządzącego Ukraińcy występują w roli „mniejszego zła”. Cała Europa już od jakiegoś czasu mierzy się z kryzysem migracyjnym. Podejrzewam, że zgoda na tak dużą falę migracji ukraińskiej do Polski to chłodna ekonomiczno-społeczna kalkulacja ze strony władz. Przyjmując Ukraińców, rozwiązujemy (choć tylko pozornie) trzy problemy. Po pierwsze, skutecznie opieramy się polityce migracyjnej Unii Europejskiej, bo przecież w opinii rządu przyjęcie 3 mln Ukraińców zwalnia nas z obowiązku przyjmowania uchodźców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Polskie władze są ponadto przekonane o wystarczającej bliskości kulturalnej Ukrainy i Polski, dzięki czemu społeczna adaptacja imigrantów miałaby się odbyć oddolnie i naturalnie. Trzecim powodem lekceważącego hurraoptymizmu jest nadzieja na wzrost gospodarczy oparty o pracę migrantów przy jednoczesnym zabezpieczeniu portfela wydatków socjalnych. Podsumowując, zgoda na migrację Ukraińców to zakulisowa gra polityczna. Wnikliwa analiza danych, przytaczanie konkretnych przypadków przestępstw i rozpatrywanie problemu w skali wieloletniej zaburzyłyby ten idealny obraz. A szkoda byłoby stracić wyżej wymienione argumenty, prawda? Tak podchodzi do tego władza.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Często słyszy się opinie, że Ukraińcy są niezbędni w sytuacji, gdy wielu Polaków opuściło kraj i wyjechało za pracą do krajów zachodniej Europy. Czy faktycznie korzystamy ekonomicznie na ukraińskiej migracji? 

Wskaźniki gospodarcze jasno wiążą obecny wzrost z imigracją zarobkową Ukraińców do Polski. Obecnie pracownicy zza wschodniej granicy wypełniają lukę w branżach, w których brakuje rąk do pracy, takich jak przemysł, budownictwo, gastronomia czy branża hotelowa. Zasilenie gospodarki tyloma rękami do pracy z pewnością działa na nią stymulująco, jednak nie można zapominać, że to broń obosieczna i w dłuższej perspektywie może rodzić wiele problemów. Wraz z procesem asymilowania się Ukraińców do polskiego rynku pracy zaczną pojawiać się na nim, obok pracowników fizycznych, wykwalifikowani fachowcy z takich sektorów jak IT, bankowość czy branże usługowa. Obawiam się, że z czasem migracja zarobkowa stanie się zagrożeniem dla miejsc pracy zajmowanych przez Polaków. Dla pracodawcy zatrudnienie Ukraińca jest po prostu bardziej opłacalne, lecz realnie może prowadzić do paradoksalnego wykluczenia obywateli we własnym państwie poprzez obniżenie poziomu płac i niezdrową konkurencję. Jeśli chodzi o Polaków mieszkających poza granicami kraju, to moim marzeniem jest, aby rząd dał im szansę na powrót do ojczyzny. By jednak tak się stało, państwo musi zadbać o ich dobro, stworzyć okazję do wejścia na rynek pracy, stymulować ich przedsiębiorczość. Zamiast skupiać się na doraźnym napędzaniu gospodarki poprzez migrację powinniśmy zadbać o jej stabilność i dynamiczny rozwój poprzez przywrócenie Polakom godności i bezpieczeństwa bytowego.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wzrosła liczba Ukraińców zatrudnionych w Polsce

Czy Twoje analizy i obserwacje, często publikowane na Twitterze, spotkały się z jakąkolwiek reakcją kręgów rządowych lub samorządowych? 
Niestety nie. Nie otrzymuję żadnych informacji, które mogłyby potwierdzić zainteresowanie ze strony rządu lub samorządu podnoszonymi przeze mnie kwestiami. To pokazuje, że temat Ukraińców wciąż pozostaje tabuizowany. Zapytać można, dlaczego. Myślę, że ludzie będący „tam na górze” są doskonale zaznajomieni z problemem nieodwracalnych skutków ukraińskiej migracji, Mimo to wolą unikać niewygodnej prawdy. Jednak po cichu liczę, że osoby powiązane z tymi kręgami śledzą moją aktywność, a nawet zgadzają się z tym, na co zwracam uwagę. To świadczyłoby o świadomości problemu w środowiskach sprawujących pieczę nad Wrocławiem. A to z kolei pierwszy krok do wprowadzenia niezbędnych zmian. Choć do stanu idealnego pozostaje oczywiście długa droga…

Dziękuję za rozmowę.

Łukasz Bugajski jest ekspertem ds. bezpieczeństwa i prawnikiem. 

Reklama

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz