W pierwszym kwartale 2021 roku imigranci wytransferowali z Polski prawie 5 mld złotych. Badani imigranci wskazują, że przed wyjazdem zarabiali średnio 37 proc. tego, co w Polsce.

W Polsce obserwuje się istotny napływ do Polski obywateli krajów azjatyckich. Szczególnie mowa tu o Nepalczykach, Filipińczykach oraz obywatelach Indii. Ich liczba nie jest jednak aż tak dużo jak skala napływu imigrantów z Ukrainy i Białorusi.

Jak informowaliśmy, Straż Graniczna podała, że największą grupę wśród osób wjeżdżających do Polski w zeszłym roku stanowili obywatele Ukrainy – 3,8 mln osób, oraz Białorusi – 1,1 mln osób. W 2019 roku do Polski wjechało 10,4 mln obywateli Ukrainy, 3,35 mln Białorusi i 1,5 mln Rosji. Ogółem w 2020 roku odprawiono 3 razy mniej cudzoziemców (ok. 6 mln) niż w roku 2019.

W pierwszym półroczu 2021 roku do Polski wjechało 1,87 mln Ukraińców, 395 tys. Białorusinów i 68 tys. Rosjan. W analogicznym okresie poprzedniego roku było to odpowiednio: 2,43 mln, 753 tys., 282 tys.

To wyższe płace są głównym powodem, który wpływa na decyzję obywateli Ukrainy ws. imigracji do Polski. Badani imigranci wskazują, że przed wyjazdem zarabiali średnio 37 proc. tego, co w Polsce. Z kolei do powrotu na Ukrainę skłoniłaby ich płaca o 12 proc. przewyższająca wynagrodzenie, które otrzymują w Polsce.

Transfery z Polski od pracujących imigrantów w I kw. 2021 roku wyniosły 5,0 mld zł, o 1,35 mld zł więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Na Ukrainę trafiło 81,7 proc. całości transferów – 4,1 mld zł. Rok wcześniej pracownicy z Ukrainy przekazali do swojego kraju 3,0 mld zł.

NBP podaje, że zanotowany wzrost wynikał z rosnących transferów od imigrantów krótkookresowych, które w I kwartale 2021 r. wyniosły 4,0 mld zł wobec 3,3 mld zł w I kwartale 2020 r.

Z tytułu pracy Polaków za granicą do kraju trafiło 3,8 mld zł. Na kwotę tę złożyły się przekazy od migrantów krótkookresowych w wysokości 1,1 mld zł (tj. 29,3 proc. ogółu transferów) i od migrantów długookresowych w wysokości 2,7 mld zł (tj. 70,7 proc. całej kwoty).

Przypomnijmy, że podczas lipcowego ogólnokrajowego forum „Ukraina 30” w Kijowie, podczas panelu poświęconemu zasobom siły roboczej, wypowiedział się m.in. ukraiński ambasador w Polsce, Andrij Deszczycia. Powiedział, że obecnie w Polsce pracuje około 1,5 mln Ukraińców, a szacunkowo studiuje 50 tys. studentów z Ukrainy.

Deszczycia zaznaczył, że około 600 tys. Ukraińców oficjalnie płaci składki do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Pozostała część, czyli około 900 tys. (60 proc.) „pracuje na umowach o pracę i nie płaci podatków”.

Zobacz: Ukraiński vloger: kapitaliści budują w Polsce fabryki, zatrudniają Ukraińców a Polakom nic do tego [+VIDEO]

CZYTAJ TAKŻE: Ukraińcy decydują się na stały pobyt w Polsce. Ich liczba w ciągu 5 lat może się podwoić

Oglądaj także: Dr Cezary Mech: Napływ imigrantów hamuje rozwój technologii

Przeczytaj również: Kilka milionów Ukraińców pracuje „na czarno”

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Ambasador zwrócił też uwagę na wielki wzrost liczby firm prowadzonych w Polsce przez Ukraińców. Powiedział, że w 2014 roku w Polsce było 680 przedsiębiorstw należących do imigrantów z Ukrainy. W tym roku to już 16 tys. firm, których właścicielami lub współwłaścicielami są Ukraińcy. Dodał też, że obecnie w Polsce studiuje blisko 50 tys. studentów z Ukrainy.

Przeczytaj: Polskie uczelnie faworyzują obcokrajowców. Bosak: Celem jest by studiowało tam mniej Polaków

Czytaj także: W ciągu 15 lat liczba firm utworzonych w Polsce przez Ukraińców wzrosła 10-krotnie

Niedawno pisaliśmy, że Andrzej Kubisiak, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwrócił uwagę, że Polska z kraju emigranckiego staje się krajem imigranckim. Pokazuje to m.in. skala transferów pieniężnych do kraju od Polaków, którzy pracują za granicą i tego, co z Polski wypływa za granicę z tytułu pracy cudzoziemców.

Przypomnijmy, że czerwcowe dane Państwowego Instytutu Ekonomicznego wskazywały, że już w 2018 r. Polska była największym rynkiem pracy spośród państw OECD przyjmującym tymczasowych pracowników z innych krajów.  Z kolei w 2020 roku, mimo pandemii koronawirusa, zaobserwowano wzrost liczby zatrudnionych obcokrajowców w polskiej gospodarce. Autorzy zwrócili uwagę, że pod względem liczby tymczasowych migrantów zarobkowych wyprzedziliśmy Stany Zjednoczone i Niemcy.

W opublikowanym na początku czerwca wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, Iwona Michałek, zapowiedziała działania mające na celu zachęcanie Ukraińców i innych migrantów zarobkowych, by zostawali w Polsce dłużej i osiedlali się.

Pod koniec maja br. w rozmowie z PAP Iwona Michałek podkreśliła, że celem prac rządu jest ułatwienie cudzoziemcom przyjazdu i podjęcia pracy w Polsce:

Przeczytaj: „DGP”: izby lekarskie wstrzymują wydawanie zgód dla lekarzy ze Wschodu, rząd liczył na przyjazd setek medyków

Zobacz także: Dr Cezary Mech: Napływ imigrantów hamuje rozwój technologii

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W marcu br. wiceminister Michałek sceptycznie wypowiedziała się na temat postulowanej przez Komisję Europejską europejskiej płacy minimalnej. Według niej, Polska przedstawi własną propozycję – zachętę dla imigrantów zarobkowych, głównie spoza UE, w postaci ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców.

Od marca 2020 roku do lutego br. w Polsce wydano ponad 420 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. 72 proc. z nich stanowili Ukraińcy, zatrudniani głównie w budownictwie oraz w przetwórstwie przemysłowym. Z kolei w tzw. systemie oświadczeniowym, dotyczącym pracy do 6 miesięcy, 1,35 mln wpisów do ewidencji (87%) dotyczyło Ukraińców.

Zobacz: Coraz więcej Ukraińców dostaje zezwolenia na pobyt w Polsce. Media: lawinowy wzrost

Przeczytaj: „Rz”: Liczba cudzoziemców w Polsce rośnie w rekordowym tempie

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dodajmy, że według opublikowanych wyników badań dla agencji pracy Folga, w Polsce planuje zostać 70 proc. gastarbeiterów, a 50 proc. chce żyć w Polsce z rodziną. 80 proc. ankietowanych jest zadowolonych lub raczej zadowolonych z pracy w naszym kraju, z czego 60 proc. ma zamiar pozostania w Polsce kilka lat, a 40 proc. planuje stały pobyt. Ma to wskazywać, że 2/3 pracujących w Polsce cudzoziemców może być potencjalnie zainteresowanych zezwoleniami na pracę lub kartami pobytu, czyli dokumentami umożliwiającymi dłuższe zatrudnianie. Co ciekawe, według tego badania, blisko połowa obcokrajowców niezadowolonych z pracy w Polsce (20 proc. wszystkich) posiada wyższe wykształcenie.

Informowaliśmy też, że rząd PiS zapowiada ułatwienia w zatrudnianiu cudzoziemców. Wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin zapowiedział wprowadzenie ułatwień w zatrudnianiu cudzoziemców w branżach, w których brakuje rąk do pracy. Według Gowina polska gospodarka „niewątpliwie” będzie potrzebowała więcej pracowników, aby powrócić na ścieżkę dynamicznego rozwoju. W związku z tym resort rozwoju, pracy i technologii pracuje nad mechanizmami, który pozwolą na aktywizację zawodową Polaków oraz ułatwieniami w zatrudnianiu cudzoziemców w niektórych branżach. Wicepremier zapowiedział zaproponowanie przez jego ugrupowanie mechanizmu podatkowego zachęcającego osoby w wieku emerytalnym do kontynuacji pracy. Polityk dodawał, że „ręce a przede wszystkim mózgi, umysły” należy „importować” z krajów, które są „bliskie kulturowo”.

W pierwszej połowie marca br. ministerstwo rozwoju, pracy i technologii informowało, że pracuje nad stworzeniem nowej ustawy o zatrudnianiu cudzoziemców. Celem nowej ustawy będzie m.in zapewnienie krótszych czasów na uzyskanie stosownych zezwoleń. W myśl nowych przepisów całe postępowanie w zakresie legalizacji pracy cudzoziemca ma odbywać się elektronicznie. Całkowicie zniesiona ma zostać tzw. procedura oświadczeniowa, której efektem jest wydanie przez powiatowy urząd pracy oświadczenia uprawniającego cudzoziemców do wykonywania pracy w Polsce przez 6 miesięcy. Rząd planuje od razu wydawać cudzoziemcom zezwolenie na pracę, które byłoby ważne przez trzy lata.

Przeczytaj: Wizja Gowina: Polska wielu narodów oraz współczujący, zielony i proeuropejski konserwatyzm

Kresy.pl / biznes.interia.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz