Według prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, w I kwartale br. odnotowywana jest rekordowa liczba lekarzy, pobierających dokumenty potrzebne do zatrudnienia się za granicą.

W opublikowanej w poniedziałek rozmowie z PAP, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) prof. Andrzej Matyja powiedział, że odnotowywana jest rekordowa liczba lekarzy, którzy chcą wyjechać z Polski. Tylko w pierwszym kwartale tego roku lekarze pobrali w okręgowych izbach lekarskich blisko 200 zaświadczeń potrzebnych do otrzymania zatrudnienia za granicą. Według prof. Matyi, to rekord.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

– Nigdy w historii nie było takiej liczby w ciągu kwartału – powiedział prezes NRL, dodając, że taka sytuacja, gdy coraz więcej lekarzy myśli o opuszczeniu kraju, nie dziwi go. W rozmowie zwracał uwagę na niewydolność polskiego systemu ochrony zdrowia. Według niego, wymaga to szybkiej reakcji ze strony rządu i zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, szczególnie na kształcenie nowych medyków, poprawę warunków ich pracy i podwyżki.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Prof. Matyja ostrzegł, że bez wyraźnej poprawy sytuacji, po zakończeniu pandemii nie będzie miał kto leczyć polskich pacjentów. Zaznaczył, że wówczas pomocy będą wymagać liczni pacjenci, cierpiący na choroby inne niż Covid-19. Przytoczył też oficjalne szacunki, według których w Polsce już brakuje co najmniej 20 tys., a może nawet 50 tys. lekarzy.

Prezes NRL skrytykował zarazem propozycje nowych regulacji płac dla lekarzy jako stanowczo za niskie oraz pomysły, żeby funkcję lekarza lub pielęgniarki miał pełnić „asystent” czy „opiekun”. Uważa to za próbę „załatania dziury pokoleniowej” bez ponoszenia wysokich kosztów kształcenia zasadniczego personelu medycznego. Jak podano, od początku pandemii koronawirusa w Polsce zmarło prawie 400 pracowników ochrony zdrowia, w tym około 150 lekarzy i dentystów.

Prof. Matyja poruszył temat ściągania personelu medycznego z zagranicy, głównie z Ukrainy, na co wyraźnie ukierunkowują się obecne władze. W ocenie prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, medycy spoza Unii Europejskiej nie zastąpią szybko polskiej kadry. Jak wynika z danych NRL, w ostatnim czasie do izb lekarskich wpłynęło 39 wniosków od lekarzy spoza UE o prawo wykonywania zawodu w Polsce. Byli to głównie medycy z Ukrainy i Białorusi. Jak na razie NRL ponad połowę rozpatrzyła pozytywnie. Cztery zostały odrzucone z powodu braku wymaganej dokumentacji, a procedowanie pozostałych jest w toku.

– Każde ręce są potrzebne do pracy. My nie blokujemy obcokrajowcom prawa do wykonywania zawodu (…) – mówi profesor. – My działamy zgodnie z ustawą, w której zapisane jest, że mamy sprawować piecze nad prawidłowym wykonywaniem zawodu.

Szef NRL zwrócił też uwagę na bardzo liczne różnice między wymaganiami wobec lekarzy w Polsce i poza krajami członkowskimi UE:

-W Polsce lekarz z pięcioletnią przerwą w wykonywaniu zawodu musi przejść odpowiednie szkolenie. Lekarz poza UE musi mieć szkolenie po 10 latach przerwy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Uważa, że wykonywanie zawodu przez osoby niespełniające polskich kryteriów może zaszkodzić nie tylko pacjentom, ale też samym lekarzom cudzoziemcom, gdyż mogliby oni nieświadomie ponosić odpowiedzialność karną za błędy powodujące zagrożenie życia chorego. Uważa, że rząd powinien prowadzić aktywny dialog z samorządami lekarskimi.

Według ubiegłorocznego raportu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, po pandemii 15 proc. lekarzy zamierza odejść z polskiego rynku pracy. Z tej grupy ponad połowa (9 proc.) zamierza wyemigrować. 6 proc. deklaruje, że odejdzie z zawodu. Tylko nieco lepiej wygląda sytuacja w kontekście pielęgniarek. Co dziesiąta deklaruje, że po pandemii odejdzie, jednak tylko 3,8 chce wyjechać z kraju, natomiast 6,3 rozważa odejście z zawodu.

Jak pisaliśmy w marcu br., „Dziennik Gazeta Prawna” informował, że samorząd lekarski od tygodni blokował wówczas medykom spoza UE, głównie z Ukrainy, możliwość podjęcia pracy w Polsce w ramach tzw. szybkiej ścieżki. Resort zdrowia skierował sprawę do Sądu Najwyższego.

Czytaj więcej: „DGP”: rząd próbuje stłumić bunt lekarzy blokujących przyjmowanie medyków m.in. z Ukrainy

Dodajmy, że rząd pracuje nad zmianami w przepisach ułatwiającymi zatrudnianie cudzoziemców w Polsce. Mają one one objąć przyspieszenie procedury wydawania pozwolenia na pracę i wydłużenie okresu pierwszej zgody na pracę z pół roku na trzy lata.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, przyjęta w październiku ub. roku przez Sejm tzw. ustawa covidowa ułatwia zatrudnianie w Polsce lekarzy spoza Unii Europejskiej, przede wszystkim z Ukrainy, a także Białorusi czy Rosji. Dzięki niej, mają być dopuszczani do wykonywania zawodu bez pełnej nostryfikacji dyplomów i na podstawie oświadczenia o wystarczającej znajomości języka polskiego. Nowe zapisy krytycznie ocenia środowisko lekarzy, m.in. Naczelna Izba Lekarska, podczas gdy proimigracyjne agencje zatrudnienia uważają, że ułatwienia są za małe.

Czytaj także: Polscy lekarze zaniepokojeni możliwością zatrudniania imigrantów bez sprawdzania kwalifikacji

Wcześniej zwracaliśmy uwagę, że agencje zatrudnienia twierdzą, iż mogą ściągnąć do Polski tysiące medyków ze Wschodu, w tym specjalistów, m.in. z Ukrainy, jeśli zgodnie z ich oczekiwaniami znikną bariery utrudniające ich zatrudnianie. Nadzieje wiązali właśnie z projektem tzw. ustawy covidowej. To pokazuje, że pandemia koronawirusa staje się pretekstem do intensyfikacji migracji ze Wschodu, szczególnie z krajów poradzieckich oraz Azji Wschodniej.

Pod koniec ub. roku ukraińskie media podawały, że po ułatwieniu zatrudniania medyków ze Wschodu przez rząd PiS polskie agencje zatrudnienia rozpoczęły „polowanie” na ukraińskich lekarzy i pielęgniarki oferując im zarobki co najmniej 10 razy wyższe niż na Ukrainie. Portal Obozrevatel twierdził wręcz, że Ukrainie grozi ogołocenie z personelu medycznego.

Rząd PiS prowadzący jedną z najbardziej liberalnych polityk imigracyjnych w Europie od lat planuje rozciągnięcie jej także na sektor medyczny. W czerwcu 2020 roku pisaliśmy o doniesieniach medialnych na temat planów rządu.

Czytaj również: Winnicki: nie może być tak, że lekarze z zagranicy mają ułatwioną pracę w Polsce bardziej niż lekarze z Polski

Rmf24.pl / PAP / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz