Według byłego rosyjskiego premiera i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, obecnie wiceszefa Rady Bezpieczeństwa FR, Rosja jest przygotowana na ewentualną konieczność odłączenia się od globalnego internetu. Przyznaje jednak, że byłaby to „broń obosieczna”.

W poniedziałek wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, były rosyjski premier i były prezydent Dmitrij Miedwiediew powiedział w rozmowie z agencją Interfax, że Rosja jest „prawnie i technologicznie” gotowa, żeby w razie potrzeby odłączyć się od globalnej sieci internetowej. Dodał jednak, że jak na razie nic nie wskazuje na to, żeby taka potrzeba miała miejsce.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6663.39 PLN    (30.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Technologicznie wszystko jest na to przygotowane – powiedział Miedwiediew. – Na poziomie legislacyjnym wszystkie decyzje są już podjęte, ale (…) to niełatwe i bardzo byśmy tego nie chcieli. Ja wciąż, mówiąc otwarcie, nie widzę żadnych oznak tego, ponieważ z oczywistych względów to broń obosieczna.

Były premier przyznał też, że Rosja ma plan na wypadek, gdyby USA zdecydowały się wyłączyć w Rosji internet i Moskwa wie, jak działać w takiej sytuacji. Zaznaczył też, że „kluczowe prawa do kontroli” sieci internetowej znajdują się w Stanach Zjednoczonych i „potencjalnie” może dojść do takiej sytuacji, jeśli za oceanem „ktoś straci głowę”. Wspomniał w tym kontekście wcześniejsze rozmowy na temat możliwego odłączenia Rosji od sieci bankowości SWIFT, przez co Moskwa „została zmuszona” do stworzenia własnego systemu transmisji informacji i wiadomości, gdyby doszło do takiej sytuacji.

Przeczytaj: Miedwiediew o dążeniu do „suwerennego internetu” w Rosji

-To samo potencjalnie może się stać również z internetem, a wtedy nie będziemy mieć dostępu do głównych węzłów tej sieci – powiedział. Dlatego uważa, że Rosjanie nie mogła pozostawić swojego segmentu sieci internetowej „bez kontroli” i przyjęła odpowiednie w tym celu prawo, by móc kontrolować ten segment autonomicznie.

Miedwiediew zaznaczył przy tym, że w tym względzie, nawet jeśli to prawo zaczęłoby działać, „trzeba być realistą”. – To stworzy wielkie problemy. Żeby go [Runet, rosyjski internet – red.] przekierować, potrzeba czasu. Ale co do zasady, autonomiczność pracy rosyjskiego segmentu sieci może zostać przywrócona lub stworzona – oświadczył.

Miedwiediew wypowiedział się też na temat serwisów społecznościowych. Powiedział, że obecnie wszystkie tego rodzaju sieci w Rosji działają. – Nikogo nie blokowaliśmy i nie spowalnialiśmy. [Ale] Jeśli sieci społecznościowe będą zachowywać się nieprzyjaźnie, jeśli nie będą chciałby publikować rosyjskich informacji, jeśli zajmą jakieś jawnie nieprzyjazne stanowisko względem kraju [Rosji – red.], to mamy możliwość, by wpłynąć na nie – twierdzi wiceszef Rady Bezpieczeństwa FR. Wyjaśnił, że może to obejmować np. okresowe spowolnienie ruchu lub zawieszenie działalności. – Jednak zawieszenie to bardzo twarde, radykalne, a spowolnienie ruchu to potencjalnie środek roboczy. Po prostu nie chciałbym, żeby do tego doprowadzić i wierzę, że teraz myślą o tym także i w innych krajach.

Według serwisu „The Moscow Times”, wypowiedzi Miedwiediewa padają w kontekście ostatnich dużych demonstracji w wielu rosyjskich miastach, wywołanych aresztowaniem opozycjonisty i krytyka Kremla, Aleksieja Nawalnego oraz publikacją filmu o tzw. pałacu Putina. W ubiegłym tygodniu Roskomnadzor zagroził, że nałoży grzywnę na siedem firm obsługujących media społecznościowe za nieusuwanie nagrań wideo, które zdaniem tego federalnego urzędu promują protesty. „The Moscow Times” przypomina też opinie ekspertów, którzy mają wątpliwości, czy Rosja faktycznie jest zdolna do odcięcia się od światowej sieci internetowej.

Przypomnijmy, że 23 grudnia 2019 roku w Rosji z powodzeniem przetestowano alternatywę dla globalnego internetu, tzw. Runet. Cały rosyjski ruch sieciowy był kierowany do punktów wyznaczonych przez Roskomnadzor (Federalny Urząd Nadzoru Komunikacji, Technologii Informacyjnych i Mediów) w celu przetestowania wewnętrznego internetu o nazwie Runet. Kraj ma stworzyć w pełni niezależną sieć już w 2021 roku. Stworzenie „suwerennego internetu” ma kosztować Rosję 30 mld rubli (1,766 mld złotych).

Podczas ćwiczeń przepracowano kilka scenariuszy. Jeden z nich miał sprawdzić integralność i bezpieczeństwo rosyjskiego internetu wobec zewnętrznych negatywnych wpływów. Kolejny dotyczył bezpieczeństwa abonentów telefonii komórkowej – ochrony danych osobowych, możliwości przechwytywania połączeń, SMS-ów i ujawniania informacji o lokalizacji. Zbadano również podatność na ataki urządzeń podłączonych do tzw. Internetu Rzeczy (ang. Internet of Things), w tym takich zainstalowanych w obiektach infrastruktury krytycznej.

Wcześniej, w kwietniu 2019 roku Duma Państwowa Rosyjskiej Federacji przyjęła projekt ustawy o tzw. suwerennym internecie. Zaczęła ona obowiązywać 1 listopada tego samego roku. Głównym zadaniem nowego prawa jest zapewnienie niezawodnego działania rosyjskiego segmentu internetu w sytuacjach awaryjnych lub w razie wrogich działań zewnętrznych. Przeciwnicy tych regulacji mówią o izolacji i cenzurze.

Elementem systemu są węzły sieci kontrolowane przez państwowy Roskomnadzor, odpowiedzialne za filtrowanie treści i blokowanie materiałów niezgodnych z rosyjskim prawem. Do tej pory robili to operatorzy internetowi w zależności od możliwości. Teraz Roskomnadzor przekaże operatorom sprzęt, przez który urząd będzie kierował ruchem w sposób scentralizowany. Ruch międzynarodowy będzie mógł odbywać się tylko przez węzły spełniające kryteria opracowane przez FSB. Stąd też pojawiają się zarzuty o zapędy cenzorskie, zwiększenie kontroli nad internetem i odcinanie rosyjskiego internetu od świata.

Z kolei w grudniu ub. roku prezydent Rosji, Władimir Putin podpisał ustawę wymierzoną w cenzurę internetowych korporacji. Zakazuje ona cenzury ze strony zagranicznych platform internetowych. Według mediów rosyjskich, nowe prawo wymierzone jest w praktyki stosowane przez takie korporacje jak Twitter, Facebook czy YouTube. Zgodnie z przepisami ustawy Roskomnadzor będzie mogła blokować w całości lub części serwisy internetowe ograniczające na terytorium Federacji Rosyjskiej istotne informacje ze względu na narodowość, język, pochodzenie, status majątkowy i służbowy, zawód, miejsce zamieszkania i pracy, stosunek do wyznania i/lub w związku z wprowadzonymi przez obce państwa sankcjami politycznymi lub gospodarczymi wobec Rosji lub Rosjan. Roskomnadzor może też nałożyć blokadę za „dyskryminację materiałów rosyjskich mediów”. Blokadę będzie inicjować rosyjska prokuratura generalna w porozumieniu z MSZ.

Interfax / themoscowtimes.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz