Jurij Butusow, znany ukraiński, promajdanowy dziennikarz i analityk ds. wojskowości ujawnił, że rankiem w dniu masakry na Majdanie, specjalny uzbrojony oddział majdanowców otworzył ogień do Berkutu, zmuszając ich do odwrotu – co później doprowadziło do masakry na Majdanie.

W piątek redaktor naczelny ukraińskiego portalu Censor.net i analityk ds. wojskowości, Jurij Butusow, poinformował o śmierci Andreja Iwanowa, pochodzącego z Melitopola ochotnika walczącego w Donbasie. Przedstawiając życiorys zmarłego Butusow ujawnił, że był on jednym ze strzelców Majdanu, którzy rankiem w dniu Masakry na Majdanie strzelali do Berkutu.



Według dziennikarza, Iwanow pracował wcześniej w Rosji przy budowie gazociągu, ale gdy w Kijowie zaczął się EuroMajdan, dołączył do niego jako ochotnik.

– Mieszkał na drugim piętrze Domu Związków Zawodowych, począwszy od stycznia brał udział we wszystkich starciach, na [ulicy] Hruszewskiego, na Majdanie, odniósł kontuzję od granatu błyskowo-hukowego – pisał Butusow. Następnie ujawnił, że Iwanow należał do specjalnego, uzbrojonego oddziału majdanowców, który rankiem 20 lutego zaczął strzelać do funkcjonariuszy Berkutu, powodując ich odwrót z Majdanu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Nigdy nie mówił o tym w mediach (sic!) – ale Andrej był w grupie 28 bohaterów, którzy 20 lutego 2014 roku znajdowali się na drugim piętrze Konserwatorium [Muzycznego- red.]. Mieli sześć karabinów myśliwskich i trochę broni małokalibrowej. Razem z Zinowijem Parasiukiem [dowódca plutonu w batalionie/pułku Dnipro-1, ojciec Wołodymyra – red.] i Wołodymyrem Parasiukiem [obecnie deputowanym – red.], Iwanem Bubenczykiem [strzelec z Majdanu, który w wywiadach przyznawał, że strzelał do berkutowców twierdząc, że paru z nich zabił – red.]. Ta grupa miała odwagę otworzyć ogień do Berkutu 20 lutego na Majdanie. W rezultacie ostrzału „Berkut” zaczął uciekać. Historia Ukrainy potoczyła się nową drogą – napisał Butusow.

Przypomnijmy, że po szybkim odwrocie berkutowców z Majdanu, protestujący nawoływani ze sceny Majdanu i liderów ruszyli za nimi w górę ulicy Instytuckiej. Tam znaleźli się pod ostrym ostrzałem prowadzonym, co wykazał m.in. dr Iwan Kaczanowski oraz ekspertyzy biegłych, z Hotelu Ukraina, a także Pałacu Październikowego i budynków, które tego dnia były pod kontrolą Majdanu lub został szybko zajęte przez demonstrantów.

Przeczytaj: Uczestnik Majdanu potwierdza: mieliśmy broń, snajperzy strzelali do protestujących

Czytaj również: BBC ujawnia świadectwo snajpera, który strzelał do milicjantów na Majdanie

W 2015 roku Parasiuk, który w czasie Majdanu był dowódcą sotni, w rozmowie z Frankfurter Allgemeine Zeitung potwierdził, że podczas wydarzeń na Majdanie jego ludzie strzelali do milicji. Stał się znany, gdy 21. lutego 2014 roku na emocjonalnym zgromadzeniu opozycji na Majdanie, mającym upamiętnić zabitych przejął mikrofon na scenie, by ostro potępić porozumienie pokojowe parlamentarnych opozycjonistów z Wiktorem Janukowyczem. Parasiuk powiedział Janukowyczowi, że jeśli do 10 rano następnego dnia nie zrezygnuje z urzędu, jego uzbrojeni ludzie przyjdą i wezmą szturmem rezydencję prezydencką. Tłum w odpowiedzi wiwatował, zaś Parasiukowi przypisywano od tamtej pory skłonienie Janukowycza do ucieczki ze swej rezydencji jeszcze tej samej nocy, umożliwiając tym proeuropejskiej opozycji sięgnięcie po władzę. Później walczył w Donbasie. Na fali popularności zdobytej w trakcie Majdanu Parasiuk dostał się do ukraińskiego parlamentu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Iwanow znalazł się później jako ochotnik w Donbasie, walcząc w szeregach batalionu Donbas. W lutym 2015 roku, w trakcie ofensywy pod Szyrokino, stracił lewą dłoń i został poważnie ranny. Trafił do USA, gdzie otrzymał protezę. – Został inwalidą wojennym, ale mało kto wiedział o jego działaniach w czasie rewolucji – pisał Butusow. Dodał, że Iwanow brał później udział w licznych akcjach protestacyjnych. M.in. w akcji blokady towarowej Donbasu, prowadzonej przez neobanderowców i weteranów z Donbasu, głównie tych związanych z oddziałami odwołującymi się do banderyzmu.

Według Butusowa, gdy Iwan Bubenczyk został aresztowany pod zarzutem zabójstwa członków Berkutu, Iwanow przyjechał pod sąd, chcąc zaświadczyć, że on również strzelał do berkutowców.

– Uspokoiłem go. Andrej chciał wystąpić przed sądem i powiedzieć, że to on strzelał do Berkutu, że jego też powinni wsadzić do więzienia – pisze analityk.

 

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jurij Butusow jest znanym na Ukrainie dziennikarzem, a także analitykiem ds. wojskowości, często przedstawianym jako ekspert i autor analiz dotyczących m.in. działań wojskowych w Donbasie. W takim charakterze był cytowany także przez media w Polsce, jak również zapraszany na konferencje. Podobnie jak jego portal Censor.net, jest znany ze zdecydowanie promajdanowych poglądów, a także z pozytywnego stosunku do banderyzmu. On sam jest powiązany z pomajdanowymi władzami, przede wszystkim z Frontem Ludowym, choć zwracano też uwagę na pewne powiązania z Prawym Sektorem.

Słowa Butusowa skomentował ukraiński politolog z Uniwersytetu w Ottawie, dr Iwan Kaczanowski, autor prac naukowych nt. Masakry na Majdanie.

– Redaktor propagandowego serwisu Frontu Ludowego [ukraińskiej partii politycznej – red.] zidentyfikował kolejnego snajpera Majdanu (…) i napisał, że razem z 27 innymi członkami specjalnego, uzbrojonego oddziału Majdanu dowodzonego przez Parasiuka, z trzeciego (właśc. drugiego – red.) piętra Konserwatorium Muzycznego strzelał do Berkutu – napisał na facebooku dr Kaczanowski. Zaznaczył, że jest to zbieżne z jego studium naukowym ws. masakry na Majdanie, w którym wykazał, że zaczęli ją strzelcy Majdanu, głównie z oddziału powiązanego z neobanderowskim Prawym Sektorem, stacjonującego w Konserwatorium Muzycznym. Rankiem 20 lutego 2014 roku zaczęli oni strzelać funkcjonariuszy jednostki policyjnej Berkut i MSW, zabijając 3 z nich i raniąc ponad 30 innych, zmuszając te oddziały do odwrotu.

Przeczytaj: Najem: na Majdanie byli ludzie, którzy mieli wiedzę o nadchodzącej masakrze

– Moje studium (…) wykazało też, że członkowie tej uzbrojonej jednostki Majdanu wciągnęli protestujących na Majdanie w strefę masakry i byli w Hotelu Ukraina w tym samym czasie, gdy strzelcy z tego hotelu masakrowali demonstrantów – dodał Kaczanowski. Przypomniał też o relacjach pięciu byłych gruzińskich wojskowych, że kilku innych „snajperów Majdanu z Gruzji” został zabitych lub zginęło w dziwnych okolicznościach w Donbasie i w Kijowie.

Przeczytaj: „Strzelaliśmy na Majdanie”. Relacja trzech Gruzinów [+VIDEO]

Czytaj także: Domniemany gruziński snajper z Majdanu: obok mnie strzelali Paszynski i Parasiuk

Zobacz również: „Gruziński najemnik z Majdanu”: zajściami w Odessie w 2014 roku kierował Parubij [+VIDEO]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Iwan Bubenczyk, który publicznie przyznał, że w dniu Masakry na Majdanie strzelał do funkcjonariuszy Berkutu i zabił dwóch z nich, został w maju br. zwolniony za poręczeniem dwóch neobanderowskich deputowanych z Bloku Petra Poroszenki, Ołeha Petrenki i Andrija Denysenki. Obaj wcześniej złożyli swoje podpisy pod złożonym w Werchownej Radzie projektem ustawy nadającym czerwono-czarnej fladze OUN-UPA „godność narodową”, czyli status równy fladze państwowej i wprowadzającym kary za jej publiczne znieważanie.

Wcześniej Bubenczykowi stawiano mu zarzut zabójstwa, co zmieniono po tym, jak w wyniku interwencji prokuratora generalnego, Jurija Łucenki odsunięto od sprawy dotychczasowych prokuratorów i zastąpiono ich innymi. Działania te zostały oprotestowane przez śledczych.

Niedługo po zatrzymaniu, za Bubenczykiem wstawił się szef Ukraińskiego IPN, Wołodymyr Wjatrowycz, który zaprotestował przeciwko ściganiu majdanowca. „Bubenczyk był jednym z tych, którzy zmienili historię Majdanu. Werdykt sądu nad nim może zmienić los naszego kraju”. – napisał na Facebooku Wjatrowycz.

Sam Bubenczyk nie uważał siebie za winnego. Twierdził, że „jako obrońca narodu niszczył wroga”. W takim też tonie utrzymany jest początek postu Wjatrowycza. „20. lutego 2014 nad ranem Iwan Bubenczyk strzelał do berkutowców i zabił kilku z nich. To było po tym, jak oni zabili kilkudziesięciu majdanowców i przed tym, jak przygotowywali się do zabicia jeszcze setki [w rzeczywistości po tym zdarzeniu zabito ok. 50 zwolenników ówczesnej opozycji – red.]. Teraz go aresztowano” – pisał Wjatrowycz.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Dr Kaczanowski: pomajdanowe władze kryją prawdziwych sprawców masakry na Majdanie

W wywiadzie dla portalu Kresy.pl z 2016 roku, dr Kaczanowski twierdził, że zabójstwa na Majdanie zostały dokonane „pod fałszywą flagą” przez grupę snajperów związanych z ówczesną opozycją:

– Przeprowadziłem własne studium dotyczące tej masakry. Pokazuje ono, że był to zupełnie inny przypadek masowego zabijania. Że była to operacja typu „false flag”, pod fałszywą flagą, przeprowadzona przez część przywódców Majdanu, ze stronnictw oligarchicznych i skrajnie prawicowych. Jej celem było zabicie ludzi stojących po tej samej stronie, którzy nie byli świadomi tego, że zginęli zastrzeleni przez własnych strzelców. Miało to na celu umożliwienie przejęcia władzy.

Czytaj również: „Kto kazał strzelać?” – kolejni Gruzini opowiadają o masakrze na Majdanie [+VIDEO]

facebook.com/ censor.net / Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Beresteczko1651 :

    Ukry nie wytrzymają, są za głupi, żeby utrzymać w tajemnicy swoją zbrodniczą działalność nie tylko na tzw. majdanie, w Odessie, Donbasie ale i na Wołyniu czy w Małopolsce Wschodniej. Będą się chwalić swoją morderczą działalnością, będą wprost gloryfikować ludobójców, katów i zbrodniarzy także za zbrodnie na Polakach bo to leży w ich naturze a natury nie można zmienić. Teraz jeszcze zachowują pozory ale jak poczują trochę wiatru w żagle pójdą na całość, tylko na to czekają.