Film dokumentalny pt. „Ucraina, le verità nascoste” (Ukraina, ukryta prawda), w którym trzech Gruzinów podających się za snajperów z Majdanu odkrywa kulisy masakry w centrum Kijowa, jest już dostępny w całości na kanale YouTube.

Jak informowaliśmy w czwartek, włoska telewizja Canale 5 pokazała w nocy ze środy na czwartek film dokumentalny włoskiego dziennikarza Giana Micalessiniego pt. „Ucraina, le verità nascoste” (Ukraina, ukryta prawda), w którym znalazły się zeznania trzech Gruzinów twierdzących, że należeli do grupy snajperów masakrujących protestujących i milicję na kijowskim Majdanie 20. lutego 2014 roku.



Szczegółowy opis treści filmu został umieszczony w czwartek na stronie internetowej Gli occhi della guerra. Sam film jest dostępny na kanale YouTube (w języku włoskim). Na początku autor filmu przypomina wydarzenia na Majdanie w lutym 2014 roku – masakrę około 80 zwolenników ówczesnej opozycji oraz 13 milicjantów dokonaną przez snajperów. Micalessini przywołuje także podsłuchaną wypowiedź estońskiego ministra spraw zagranicznych Estonii Urmasa Paeta z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton, w której Paet powołując się na lekarkę Majdanu Olgę Bohomolec mówił o tym, iż „jest mocne przekonanie, że za snajperami stał nie Janukowycz lecz ktoś z nowej koalicji”.

Następnie akcja filmu przenosi się do Skopje, stolicy Macedonii, gdzie latem 2017 roku włoski dokumentalista rozmawia z dwoma Gruzinami – Kobą Nergadze i Kwarateskelią Zalogy. Obaj podają się za byłych współpracowników Micheila Saakaszwilego. Na dowód tego Nergadze pokazał nawet swoją legitymację świadczącą o tym, że należał do ochrony byłego prezydenta Gruzji. Natomiast Zalogy twierdzi, że należał do partii Saakaszwilego.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Postanowiłem przyjechać do Skopje, aby powiedzieć ci wszystko, co wiemy o tym, co się stało… Ja i mój przyjaciel postanowiliśmy razem, że musimy rzucić trochę światła na te fakty – mówi w filmie Nergadze.

Autor filmu spotkał się także kilka miesięcy wcześniej z innym Gruzinem – Aleksandrem Rewaziszwilim, byłym strzelcem wyborowym gruzińskiej armii. Wszyscy trzej Gruzini twierdzą, że pod koniec 2013 roku zostali najęci przez Mamukę Mamulaszwilego, doradcę Saakaszwilego ds. wojskowych. Podczas ukraińskiego Majdanu mieli wykorzystywać swoje doświadczenie zdobyte podczas „Rewolucji Róż”, która odbyła się w Gruzji w 2003 roku.

Mamuka najpierw spytał mnie, czy naprawdę jestem strzelcem wyborowym – wspomina w filmie Rewaziszwili – natychmiast powiedział mi, że potrzebuje mnie w Kijowie, by wybrać kilka miejsc.

Wszyscy trzej Gruzini otrzymali fałszywe paszporty i zaliczki pieniężne, i dołączyli do różnych grup opozycji na kijowskim Majdanie między listopadem 2013 a styczniem 2014 roku. Zalogy pamięta, że otrzymał 1 tys. dolarów zaliczki. Obiecano mu, że później otrzyma jeszcze 5 tysięcy. Jak wynika z filmu Micalessiniego, gruzińscy ochotnicy w Kijowie dowiedzieli się bliżej, czego się od nich oczekuje.

Naszym zadaniem było prowokowanie policji do ataków na tłum. Do połowy lutego [2014] jednak nie mieliśmy zbyt dużo broni. Używaliśmy co najwyżej koktajli Mołotowa, tarczy i pałek. – wspomina Rewaziszwili.

Pewnego dnia około 15. lutego Mamulaszwili osobiście odwiedził nasz namiot. Był z nim jeszcze jeden człowiek w mundurze. Przedstawił go i powiedział, że jest on instruktorem, amerykańskim żołnierzem – mówi Rewaziszwili. Jak twierdzi autor filmu, żołnierzem tym był Brian Christopher Boyenger, były oficer 101. Dywizji Powietrznodesantowej, który po Majdanie walczył w Donbasie w szeregach Legionu Gruzińskiego, w którym dowódcą był Mamulaszwili.

Byliśmy zawsze w kontakcie z tym Brianem. On był człowiekiem Mamulaszwilego. On wydawał nam rozkazy, mieliśmy słuchać jego poleceń – twierdzi Nergadze.

Według autora filmu broń po raz pierwszy trafiła w ręce Gruzinów, a także ochotników z Litwy, 18. lutego 2014 roku, kiedy dostarczył im ją jeden z liderów ówczesnej opozycji Serhij Paszynski (późniejszy szef ukraińskiego parlamentu [EDIT: informacja błędna. Paszynski został po Majdanie tymczasowym p.o. szefa administracji prezydenta, 28.11.2017]) wraz kilkoma innymi ludźmi, w tym z Wołodymyrem Parasiukiem (obecnym deputowanym ukraińskiego parlamentu). W tym czasie Gruzini i Litwini mieszkali już w Hotelu Ukraina położonym tuż przy Majdanie.

W każdym worku był pistolet Makarowa, AKM-y, strzelby. I były paczki z nabojami. Kiedy to zobaczyłem, z początku nie rozumiałem…. Kiedy przyszedł Mamulaszwili, spytałem go „o co chodzi, po co ta broń? Czy wszystko jest w porządku?” „Koba, sprawy się komplikują, musimy zacząć strzelać”, odpowiedział. „nie możemy iść do przedterminowych wyborów prezydenckich…” „Ale do kogo mamy strzelać? I gdzie?” – spytałem. Odpowiedział, że nie jest ważne gdzie, musimy strzelać gdziekolwiek… na tyle aby siać chaos. – mówi w filmie Nergadze. Według Gruzinów Paszynski rozdawał broń także w budynku Konserwatorium Muzycznego, także położonym tuż przy Majdanie.

W międzyczasie także w Hotelu Ukraina przywódcy opozycji podkreślali możliwość użycia broni – twierdzi Nergadze. – Wyjaśnili nam, że musimy strzelać, aby tworzyć chaos i zamieszanie. Nie możemy się zatrzymać. Nieważne, czy strzelamy w drzewo, barykadę czy rzucamy koktajlem Mołotowa. Ważne, aby siać chaos. – wspomina Nergadze.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Zalogy pamięta, że strzelanina zaczęła się 20. lutego rano: Świtało, gdy usłyszałem odgłosy wystrzałów… to nie były serie tylko pojedyncze strzały… dobiegające z sąsiedniego pokoju. W tym samym momencie Litwini otwarli okno. Jeden z nich raz wystrzelił, podczas gdy inni zamknęli okno. W sumie strzelali trzy albo cztery razy. – mówi Zalogy.

Rewaziszwili twierdzi, że strzelał z budynku Konserwatorium. Każdy zaczął strzelać po 2-3 strzały naraz. Nie mieliśmy wielkiego wyboru. Kazano nam strzelać do Berkutu i do demonstrantów, bez znaczenia. Byłem całkowicie zszokowany. To trwało 15, może 20 minut. Byłem zdezorientowany, poruszony, pod wpływem stresu, niczego nie rozumiejąc. Potem nagle po 15-20 minutach strzały ustały i wszyscy odłożyli broń. – twierdzi Rewaziszwili.

Jak pokazano na filmie, kiedy znoszono zabitych i rannych do holu Hotelu Ukraina, w tym samym czasie hotel opuścili snajperzy.

Ktoś krzyczał, że są snajperzy, wiedziałem o czym mówią. Moją jedyną myślą było zniknąć zanim się o mnie dowiedzą. W przeciwnym wypadku rozszarpaliby mnie. W tamtym czasie nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale teraz rozumiem. Zostaliśmy wykorzystani. Wykorzystani i wyrzuceni. – mówi w filmie Rewaziszwili.

[EDIT: Film „Ucraina, le verità nascoste” jest także dostępny z angielskimi napisami: część I oraz część II, 20.11.2017]

Jak pisaliśmy w czwartek, Gruzini podający się w filmie za snajperów z Majdanu twierdzą, że do tej pory nie otrzymali nawet „minimalnej nagrody” i dlatego zdecydowali się przerwać milczenie.

Przypomnijmy, że doniesienia o treści filmu skomentował na swojej stronie facebookowej dr Iwan Kaczanowski, politolog z Uniwersytetu w Ottawie prowadzący prywatne śledztwo ws. wydarzeń na Majdanie. W jego opinii ustalenia włoskiego dokumentalisty są zbieżne z dotychczas dostępnymi dowodami na obecność wśród grona snajperów osób o kaukaskim pochodzeniu. Kaczanowski przypomniał, że o gruzińskich snajperach wspominali m.in. emerytowany gruziński generał, a także odsunięty od władzy premier Ukrainy Mykoła Azarow. Naukowiec z Ottawy wspomniał także, że na podsłuchanych radiowych rozmowach snajperów, którzy strzelali na Majdanie, słychać osobę mówiącą z kaukaskim akcentem.

Dr Kaczanowski jest autorem tezy, że sprawcami masakr demonstrantów i milicjantów na kijowskim Majdanie w lutym 2014 roku byli snajperzy związani z obozem ówczesnej opozycji a wydarzenia te były operacją typu „false flag”.

PRZECZYTAJ: Dr Kaczanowski: pomajdanowe władze kryją prawdziwych sprawców masakry na Majdanie [+VIDEO]

Kresy.pl / occhidellaguerra.it

Reklama

a

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz