Zestrzelony Bayraktar w rękach Rosjan. Eksperci widzą zagrożenie dla Polski

Rosyjscy specjaliści ds. walki radiolelektronicznej mogą na bazie zestrzelonego i przejętego drona Bayraktar TB2 opracować skuteczne środki przeciwdziałania. Zdaniem ekspertów, może to mieć konsekwencje dla Polski, która kupuje te systemy bezzałogowe.

Niedawno rosyjscy wojskowi pochwalili się przechwyceniem tureckiego drona Bayraktar TB2. W mediach społecznościowych zamieszczono zdjęcie rozbitej maszyny w specjalnym studio. Jak podano, bezzałogowiec trafił w ręce rosyjskich specjalistów ds. walki radiolelektronicznej. Na tej podstawie, w oparciu o analizę sprzętu, mają oni opracować skuteczne środki przeciwdziałania tym pojazdom latającym.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3397.49 PLN    (15.44%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Nie podano, skąd miał pochodzić przejęty dron. W mediach rosyjskich twierdzono, że mógł zostać stosunkowo niedawno zestrzelony w rejonie Armenii. Inne wskazują z kolei na Libię, a także na Donbas we wschodniej części Ukrainy. O zestrzeleniu przy użyciu rakiety przeciwlotniczej mają świadczyć małe dziury w kadłubie. Z kolei strona turecka miała wyrazić duże niezadowolenie z powodu przejęcia drona ich produkcji.

 

Sprawa zwróciła też uwagę niektórych mediów w Polsce, z uwagi na fakt, iż MON zamierza pozyskać cztery zestawy systemu Bayraktar TB2, łącznie 24 bezzałogowce z uzbrojeniem przeciwpancernym, radarami i pakietem szkoleniowym za około 1,7 mld zł. Jak zaznaczono, dzięki przejęciu tureckiego drona Rosjanie będą mogli poddać analizie elementy systemu łączności, nawigacji i bezpieczeństwa lotu.

Portal O2.pl cytuje, niewymienionego z nazwiska, byłego oficera Sił Powietrznych. Twierdzi on, że Rosjanie są w stanie zakłócać systemy sterowania i rozpoznania, a dzięki poznaniu elektroniki Bayraktara TB2 „będą to mogli robić nieco łatwiej” jeśli pojazd znajdzie się w zasięgu oddziaływania ich stacji WRE (walki radioelektrocznicznej).

Wojskowy wyjaśnił, że dzięki swoim urządzeniom, Rosjanie zakłócają systemy łączności i nawigacji/autopilota. Dlatego wojskowe nadajniki/odbiorniki GPS mają dodatkowy moduł deszyfrujący do odbioru sygnału.

Remigiusz Wilk dyrektor komunikacji Grupy WB, zajmującej się m.in. produkcją dronów, zwraca uwagę na to, jak ważne jest panowanie nad elementami systemów łączności i sterowania – również w przypadku maszyn zagranicznych.

W przypadku bezzałogowca mowa o wprowadzeniu polskiego „radiolinku”, czyli łącza radiowego bezzałogowca. Zakup sprzętu rozpracowanego niesie ze sobą ryzyko. Może się zdarzyć, że przeciwnik będzie potrafił zakłócić jego działanie. W skrajnych przypadkach przejmie kontrolę nad systemem. Przeciwnik jest bardzo zaawansowany, jeżeli chodzi o walkę elektroniczną” – powiedział Wilk w rozmowie z O2.pl. Jego zdaniem, przed takim niebezpieczeństwem mogą chronić tylko własne i sprawdzone rozwiązania.

Na inna kwestię zwrócił natomiast uwagę były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, płk Maciej Matysiak, obecnie ekspert Fundacji Stratpoints. Zaznaczył, że nowoczesna broń wymaga nowoczesnego i kompatybilnego systemu kierowania i zarządzania nią, zaś zakupy czynione „na szybko” wzbudzają pod tym względem wątpliwości.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

(…) jakie jest miejsce Bayraktara w polskich siłach zbrojnych? Czy jest kompatybilny z polskimi systemami? Bez wpięcia ich w system nie da się w pełni wykorzystać możliwości sprzętu, czy będzie to Bayraktar, czy F-35” – powiedział płk Matysiak.

Przeczytaj: Ukraińska armia utajnia dane o użyciu Bayraktarów i Javelinów w Donbasie

Przypomnijmy, że niedawno rosyjskie media podały, iż ukraińskie drony Bayraktar TB2 nie mogą zbliżyć się do linii kontaktowej w Donbasie bliżej niż na 5-10 km, bo ich sterowanie jest zakłócane przez systemy walki elektronicznej po stronie separatystów. Podobne sytuacje miały rzekomo mieć miejsce również na południu Ukrainy. Strona ukraińska nie odniosła się oficjalnie do sprawy.

Dodajmy, że wcześniej dowódca Operacji Sił Połączonych, generał Aleksandr Pawluk oficjalnie twierdził, że Bayraktary nieprzerwanie operują w Donbasie, prowadząc zwiad i rozpoznanie oraz wzbudzając „paniczne nastroje” u przeciwnika. Zaznaczył przy tym,  że drony są używane tylko nad terytorium kontrolowanym przez Ukrainę nie latają za linię kontaktową. Jednocześnie, gen. Pawluk przyznał wówczas, że po pojawieniu się ukraińskich dronów Bayraktar TB2 w strefie działań bojowych, Rosja zaczęła wzmacniać systemy walki radioelektronicznej i obrony powietrznej separatystów swoimi specjalistami i sprzętem.

Jak informowaliśmy, szef resortu obrony Mariusz Błaszczak poinformował pod koniec maja o podpisaniu umowy na zakup 24 tureckich dronów Bayraktar TB2. Zamówienie przewiduje dostawy dronów wraz z uzbrojeniem. Do końca 2024 roku zrealizowana zostanie całość zamówienia. Pierwsza partia trafi do Polski do końca 2022 roku. Jeden zestaw (6 statków) będzie kosztował 67 mln dolarów.

Czytaj także: Członek partii rządzącej Turcją twierdzi, że to Stany Zjednoczone skłoniły Polskę do zakupu dronów Bayraktar TB2

o2.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    W zestrzeleniu dużego drona rakietą o zasięgu wielu kilometrów nie ma żadnej sensacji ,systemy WRE nie musiały tu nic zrobić.Bardzo możliwe ,że ukraińcy śledzą dyslokację rosyjskich wojsk ,a rosjanie wykorzystali sprzyjającą okazję gdy znalazł się nad kontrolowanym przez nich okolicą.Łączność tych dronów jest zgodna z standartami NATO i wpięcie ich w polską sieć nie stanowi problemu.A co do przejęcia urządzeń kodujących ,jest to wątpliwe ,przysłowiowy przełącznik „chrom-nikiel” w wersji elektronicznej kończy zabawę.