Przywódcy Wielkiej Brytanii, USA, Niemiec, Francji i Włoch zwracają uwagę na konieczność stworzenia jednolitego frontu w obliczu rosyjskich gróźb i wrogości – poinformował rzecznik premiera Wielkiej Brytanii. Wezwali Rosję do deeskalacji napięcia.

Rzecznik brytyjskiego premiera poinformował późnym wieczorem w poniedziałek, że Boris Johnson odbył rozmowy nt. sytuacji wokół Ukrainy z prezydentem USA Joe Bidenem, premierem Włoch Mario Draghim, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerz Niemiec Angelą Merkel. „Przywódcy wezwali Rosję do deeskalacji napięcia oraz potwierdzili swoje niezłomne poparcie dla integralności terytorialnej Ukrainy” – przekazał, cytowany przez PAP.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

535.18 PLN    (2.43%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Rozmowa szefów państw była elementem konsultacji prezydenta USA Joe Bidena z europejskimi sojusznikami przed wirtualnym szczytem z Władimirem Putinem, który odbędzie się we wtorek.

„Przywódcy przedyskutowali wspólne obawy na temat koncentracji wojsk Rosji przy granicy z Ukrainą i coraz ostrzejszej retoryki Rosji. Wezwali Rosję do deeskalacji napięć i zgodzili się, że dyplomacja, zwłaszcza w formacie normandzkim, jest jedyną drogą rozwiązania konfliktu w Donbasie poprzez implementację porozumień mińskich” – podkreślono z kolei w komunikacie Białego Domu. Zaznaczono, że przywódcy wyrazili swoje poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, zobowiązali się także do dalszych konsultacji i koordynacji działań z sojusznikami z NATO i UE.

Szef dyplomacji USA Antony Blinken rozmawiał wcześniej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Miał zgodzić się z Zełenskim w kwestii „potrzeby pokojowego dyplomatycznego rozwiązania konfliktu w Donbasie i pełnego przywrócenia ukraińskiej suwerenności nad jej granicami, w tym nad Krymem”.

Zełenski napisał na Twitterze, że uzgodnił pozycję USA i Ukrainy przed rozmową Biden-Putin. Wyraził też wdzięczność za wsparcie USA. „Nic o Ukrainie bez Ukrainy” – napisał.

W sobotę podawaliśmy, że zdaniem amerykańskiego wywiadu, Rosja planuje wielofrontową inwazję na Ukrainę z udziałem aż 175 000 żołnierzy już na początku 2022 roku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zobacz także: Mer ukraińskiego miasta: w Donbasie walczą USA i Rosja

W ubiegłym tygodniu sekretarz stanu USA Antony Blinken wezwał Ukraińców do zachowania „zimnej krwi”.

Pod koniec listopada br. minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba oświadczył, że u jej granic znajduje się ponad 100 tys. rosyjskich żołnierzy. „Rosja rozlokowała liczne wojskowe ugrupowania w regionach w pobliżu granicy państwowej Ukrainy. Obejmują one czołgi, artylerię, siły powietrzne i morskie. Znajduje się tam ponad 40 batalionowych grup taktycznych, w skład których wchodzi 115 tys. wojskowych” – powiedział Kuleba.

21 listopada br. naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow w rozmowie z portalem Military Times oświadczył, że informacje ukraińskiego wywiadu wskazują, że na początku 2022 roku Rosja planuje zaatakować Ukrainę „z kilku kierunków”.

Zobacz także: Gen. Skrzypczak powiedział kiedy Rosja zaatakuje Ukrainę

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak podawaliśmy, 30 października o koncentracji sił rosyjskich u granic Ukrainy napisał „Washington Post”, powołując się na zdjęcia satelitarne i filmy z ostatnich dni w mediach społecznościowych pokazujące rosyjskie pociągi wojskowe i konwoje przewożące duże ilości sprzętu wojskowego w południowej i zachodniej Rosji. Ukraińskie ministerstwo obrony oficjalnie podało jednak, że nie odnotowano” dodatkowych przerzutów rosyjskich jednostek, broni i sprzętu wojskowego na granicę państwową z Ukrainą”.

Zobacz także: Ukraiński generał: Ukraina jest gotowa na eskalację w Donbasie

Jednak 1 listopada kolejne tego rodzaju doniesienia opublikował portal Politico, zamieszczając nowe zdjęcia, mające świadczyć o koncentrowaniu przez Rosję żołnierzy i ciężkiego sprzętu, w tym czołgów i pojazdów opancerzonych, przy granicy z Ukrainą. Podawano, że są to m.in. jednostki 4. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej z 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Rosja zaprzeczyła tego rodzaju informacjom.

W ubiegłą niedzielę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że oskarżenia o to, że Rosja zamierza kogokolwiek atakować, są „całkowicie bezpodstawne”. „Rosja to pokojowy kraj, który chce utrzymywać dobre relacje ze swoimi sąsiadami” – dodał. Wyraził opinię, że w zachodnich mediach panuje „niedopuszczalna antyrosyjska histeria”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Podawaliśmy, że minister spraw zagranicznych Rosji powiedział, że to USA odpowiadają za wzrost napięć u jej granic. „To, że Stany Zjednoczone obłożyły nas ze wszystkich stron swoimi bazami wojskowymi – to już fakty, które są chyba znane każdemu uczniowi, tym niemniej nadal pompuje się tę histerię” – w ten sposób Siergiej Ławrow skomentował dyskusje zachodnich polityków i wojskowych na temat koncentracji rosyjskich oddziałów u granic Ukrainy.

Zobacz także: Władze USA rozważają odłączenie Rosji od systemu SWIFT

pap / wydarzenia.interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz