Watykan odpowiedział na zarzuty abp Viganò

Prefekt Kongregacji ds. Biskupów kard. Marc Ouellet opublikował w niedzielę list będący odpowiedzią na zarzuty przedstawione w sierpniu przez byłego nuncjusza apostolskiego w USA abp Carla Marię Viganò dotyczące domniemanego tolerowania skandali pedofilskich i homoseksualnych w Kościele przez papieża Franciszka. List ogłoszony „za zgodą papieża” stanowczo odrzuca twierdzenia abp Viganò.

Kard. Quellet napisał, że „po sprawdzeniu archiwów” nie znaleziono żadnych dokumentów, które świadczyłyby, że kard. Theodore McCarrick z USA został w czasie pontyfikatu Benedykta XVI objęty sankcjami dyscyplinarnymi zobowiązującymi go do zachowania milczenia i życia w odosobnieniu pod groźbą kar kanonicznych. Przypomnijmy, że abp. Viganò zarzucał Franciszkowi, że uchylił te sankcje pomimo posiadania wiedzy o niemoralnych zachowaniach McCarricka i uczynił go swoim doradcą. Według kard. Quelleta w tamtym czasie nie było wystarczających dowodów winy McCarricka i był on jedynie „zachęcany, by nie podróżował i nie pojawiał się publicznie, aby nie prowokować kolejnych plotek, które krążyły na jego temat”. W związku z tym, argumentuje Quellet, Franciszek nie mógł uchylić „sankcji” wobec amerykańskiego kardynała, ponieważ ich nie było.

Prefekt Kongregacji ds. Biskupów zdaje się także umniejszać wagę świadectwa abp Viganò o tym, że podczas długiej rozmowy w 2013 roku przekazał on Franciszkowi obszerne informacje na temat skandali dotyczących kard. McCarricka, które ten miał zignorować promując później zdeprawowanego purpurata. „Powiedziałeś, że 23. czerwca 2013 dostarczyłeś papieżowi Franciszkowi informacje o McCarricku na audiencji, którą ci udzielił, tak jak wielu innym papieskim przedstawicielom, z którymi spotkał się po raz pierwszy tego dnia”.- napisał prefekt. „Mogę sobie tylko wyobrazić skalę ustnych i pisemnych informacji, które zostały przekazane Ojcu Świętemu przy tej okazji o tak wielu osobach i sytuacjach. Zdecydowanie wątpię, czy Papież tak bardzo interesował się McCarrickiem, jak byś chciał, żebyśmy wierzyli, biorąc pod uwagę fakt, że był on wówczas 82-letnim arcybiskupem emerytem, który pozostawał bez stanowiska od 7 lat”. – dodawał.

Jako wyjaśnienie promowania McCarricka na wysokie funkcje kościelne (był on arcybiskupem Waszyngtonu i otrzymał nominację kardynalską) kard. Quellet wskazał „błędy w procesie selekcji” kandydatów. Według niego papieże podejmując te decyzje kierowali się dostępnymi wówczas informacjami a McCarrick potrafił umiejętnie odrzucać wątpliwości wobec niego wysuwane.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Znaczną część listu kard.Quelleta zajmują słowa potępienia wobec stanowiska abp Viganò. Prefekt Kongregacji ds. Biskupów nazywa je „niezrozumiałym i wyjątkowo nagannym”.

„Nie potrafię zrozumieć, jak mogłeś dać się przekonać takiemu potwornemu oskarżeniu, które nie ma podstaw. Franciszek nie miał nic wspólnego z nominacjami McCarricka w Nowym Jorku, Metuchen, Newark i Waszyngtonie. Odebrał mu godność kardynalską, gdy tylko pojawiły się wiarygodne oskarżenia o nadużycie seksualne wobec osoby małoletniej.” – cytuje jego słowa portal Polonia Christiana.

Kard.Quellet wezwał Viganò do pokuty tak, aby nie skończył „swojego kapłańskiego życia w otwartym i skandalicznym buncie”.

„Jak możesz odprawiać Eucharystię i wypowiadać jego [Franciszka – red.] imię w kanonie mszalnym?” – pytał Quellet.

List watykańskiego prefekta kończy się stwierdzeniem, że świadectwo emerytowanego nuncjusza jest „montażem politycznym pozbawionym realnych podstaw” i „jeśli Bóg da ta rażąca niesprawiedliwość zostanie szybko naprawiona”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe zeznana abp Viganò

Kresy.pl / pch24.pl / ncregister.com

Watykan odpowiedział na zarzuty abp Viganò
Oceń ten artykuł

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz