Armenia gotowa do negocjacji [+MAPA]

Przedstawicielka rządu Armenii wyraziła zdziwienie żądaniem Azerbejdżanu akceptacji bazowych zasad uregulowania konfliktu w Górskim Karabachu.

Agencja informacyjna Interfax zacytowała w niedzielę wypowiedź rzeczniczki premiera Armenii Mane Geworkian – „Premier Armenii niejednokrotnie oświadczał o gotowości i niezbędności pokojowego uregulowania konfliktu w Górskim Karabachu na zasadzie wzajemnego kompromisu”. Geworkian przytoczyła wcześniejszą wypowiedź premiera swojego państwa Nikoła Paszyniana, który w wywiadzie dla Interfaxu twierdził, że to przywódca Azerbejdżanu Ilham Alijew odmawia rozmów pokojowych.

„Premier Armenii oświadczył, że kiedy Armani oświadcza, że ten czy inny kompromis jest dla niej do przyjęcia, który, wydawało się, do tej pory był do przyjęcia dla Azerbejdżanu, dla niego ten kompromis od razu staje się niedopuszczalnym. On [Paszynian] powiedział, że w ten moment kiedy Armenia wyraża gotowość do kompromisu, Azerbejdżan żąda więcej” – stwierdziła Geworkian.

Uznała ona, że „wypowiedź prezydenta Azerbejdżanu, że Armenia powinna zadeklarować, iż przestrzega podstawowych zasad uregulowania [konfliktu w Górskim Karabachu] wypracowanych przez Stany Zjednoczone, Rosję i Francję, jest zaskakujące, ponieważ Armenia zawsze [przestrzegała] i obecnie przestrzega tych zasad”. Geworkian podsumowała w ten sposób dzisiejszy wywiad Alijewa dla amerykańskiej telewizji Fox News, w którym powiedział on właśnie, że rozmowy są możliwe, w sytuacji gdy Erywań zaaprobuje „bazowe zasady” ustalone przez Grupę Mińską do spraw rozwiązania konfliktu w Górskim Karabachu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Tymczasem sytuacja na froncie układa się dla Ormian coraz bardziej niekorzystnie. Oddziały azerbejdżańskie posunęły się bardzo daleko na zachód wzdłuż granicznej rzeki Araks, sięgając międzynarodowo uznawanej granicy Armenii i mogą wkrótce stworzyć zagrożenie dla tak zwanego korytarza laczyńskiego czyli drogi łączącej Górski Karabach z Armenią. Drugi, północny szlak transportowy już wcześniej znalazł się w zasięgu azerbejdżańskiej artylerii. Istnieje więc zagrożenie blokady nieuznawanej ormiańskiej republiki w regionie. Jednak dotychczasowe postępy Azerbajdżan objęły jak do tej pory doliny, nie udało im się natomiast wkroczyć w górzyste partie Arcachu właściwego. Ich pozycje i linie zaopatrzenia są niebezpiecznie wyciągnięte.

Republika Górskiego Karabachu powstała w wyniku powstania zamieszkujących region Ormian przeciw władzom Azerskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Górski Karabach utrzymuje natomiast ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Od czasu rozejmu z 1994 r. konflikt stał się konfliktem niskiej intensywności. Karabaski proces pokojowy toczy się w ramach Mińskiej Grupy OBWE w skład której poza zwaśnionymi stronami, wchodzą przedstawiciele Białorusi, Niemiec, Włoch, Holandii, Szwecji, Portugalii, Turcji, Szwecji, Finlandii, którym przewodniczą reprezentanci Francji, USA i Rosji.

27 września konflikt eskalował do postaci pełnowymiarowej wojny. W sobotę szefowi rosyjskiej dyplomacji udało się doprowadzić do ogłoszenia zawieszenia broni w spornym regionie, choć jest ono w praktyce naruszane. Turcja oficjalnie wspiera Azerbejdżan politycznie i zbrojąc jego armię w drony odgrywające dużą rolę na karabaskim froncie. Nieoficjalnie Turcja werbuje też i wysyła do Azerbejdżanu setki syryjskich islamistów mających walczyć z Ormianami.

interfax.ru/twitter.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz