Scott Morrison zadeklarował, że choć ma spokojniejsze podejście do napięć amerykańsko-chińskich niż jego poprzednik na stanowisku premiera Australii to jednak nie wyklucza wojny między supermocarstwami.

Morrison wystąpił w środę na Forum Bezpieczeństwa w Aspen w USA. Na pośrednictwem połączenia skomentował artykuł autorstwa swojego poprzednika Kevina Rudda opublikowany przez prestiżowy amerykańskich periodyk poświęcony stosunkom międzynarodowym „Foreign Affairs”, w którym Rudd określił ryzyko zbrojnego konfliktu między USA a Chinami jako „szczególnie wysokie”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Morrison powiedział, że jego rząd wyraża swoje podejście do relacji amerykańsko-chińskich „inaczej i na pewno nie tak dramatycznie”. Jednocześnie jednak, rozważając perspektywę ewentualnego konfliktu zbrojnego między supermocarstwami powiedział – „uznaliśmy to, co było wcześniej niewyobrażalne i nie było nawet uważane za możliwe lub prawdopodobne”.

Premier Australii w czasie swojego wystąpienia przyznał „krytyczny priorytet” zawiązaniu sojuszu „podobnie usposobionych” narodów Indo-Pacyfiku – jak przytoczył portal telewizji Al Jazeera, co może wskazywać, że Morrsinon jest skłonny do współdziałania z USA.

Morrison ocenia, że „Indo-Pacyfik jest dziś epicentrum strategicznej rywalizacji. Napięcia związane z roszczeniami terytorialnymi rosną”. Jednocześnie jednak odrzucił wnioski, że rywalizacja ta ma charakter nowej „zimnej wojny” zaznaczając, że „uwarunkowania są raczej inne”. Mówił o „specjalnej odpowiedzialności” Waszyngtonu i Pekinu za bezpieczeństwo międzynarodowe.

Czytaj także: Chiny zrealizowały swoje groźby – wprowadziły cła zaporowe na zboże z Australii

aljazeera.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz