Kolejny wzrost napięcia na granicy Etiopii i Sudanu. Milicja etiopskiej grupy plemiennej Amharów porwała na granicy sudańskiego oficera.

Portal saudyjskiej gazety „Arab News” podaje za źródłem sudańskim informację o tym, że władze w Chartumie zamknęły w sobotę granicę z Etiopią. Podjęły taką decyzję po „zniknięciu” kapitana sudańskiej armii Bahii Din Jusufa na odcinku granicznym. Według „Arab News” sudański oficer zniknął w piątek na terenie granicznym w czasie pościgu za bojówkarzami z sąsiedniej Etiopii, którzy uprowadzili troje sudańskich dzieci w wieku 10-15 lat.

Według profilu Morad News zamieszczającego informacje z regionu na Twitterze, Din Jusuf jest przetrzymywany w miejscowości Szahedi w regionie Amhara i został dotkliwie pobity przez bojówkarzy. Jak napisano w środę Din Jusuf jest w stanie krytycznym.

Incydent może jeszcze bardziej pogorszyć stosunki między Etiopią a Sudanem. Od zeszłego roku dochodzi do potyczek między sudańską armią, a etiopskimi milicjami bądź nawet wojskiem w rejonie żyznych pól Al-Faszka. Terytorium formalnie kontrolowane jest przez Chartum, ale masowo przenikają na nie rolnicy i hodowcy zwierząt z Etiopii, co pociąga za sobą rajdy milicji z tego kraju przyznających sobie prawo do ochrony ziomków.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Portal „Sudan Tribune” doniósł o kolejnych starciach między bojówkarzami z Etiopii i armią Sudanu w rejonie miejscowości Basanda jakie trwały 24 lipca. Portal określił etiopską milicję jako „ciężko uzbrojoną”. Do walki z nią Chartum skierował 2. dywizję piechoty. W sobotnich walkach zginął sudański oficer Adam Ibrahim.

Napięcie narasta nie tylko na granicy Etiopii z Sudanem. Sąsiadująca z tą pierwszą od północy Erytrea ma według Morad News koncentrować siły na granicy, ale inne media nie potwierdzają tej informacji.

W Etiopii narasta jednak dekompozycja państwa. Kolejne grupy etniczne mobilizują młodzież w ramach własnych milicji plemiennych. We wtorek milicja grupy Afarów zaatakowała miasto Gedamaytu w regionie Somali. Ali Bedel, rzecznik władz tego regionu stwierdził, że Afarowie „zmasakrowali setki cywilów”. Cytująca go agencja informacyjna Reutera podała też we wtorek informacje o rabunkach jakich miały dopuścić się grupy Afarów. „Wielu [mieszkańców] przemieściło się i miasto jest niemal kompletnie złupione” – podsumował Bedel. O walkach w Gedamaytu poinformowali również przedstawiciele ONZ.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zarówno Reuters jak i Morad News podają wiadomości o blokadach dróg i linii kolejowej prowadzących do sąsiadującego z Etiopią Dżibuti, które jest bramą morską pozbawionej wybrzeża Etiopii. Według Morad News we wtorek trwały nasilone walki między Afarami a etiopskimi Somalami w rejonie Garba-Isse i Sitti. Liczba ofiar idzie w setki.

Nie wygasa największy konflikt wewnętrzny w Etiopii, konflikt między władzami centralnymi a Tigrajskim Ludowym Frontem Wyzwolenia (TPLF), który rozpoczął się w listopadzie zeszłego roku. Po odzyskaniu kontroli nad większą częścią regionu Tigraju, oddziały TPLF przeszły do ofensywy i wkroczyły na obszar regionu Amhara. Przez stolicę Etiopii Addis Adebę paradowały setki rekrutów kierowanych do ośrodków szkoleniowych, którzy mają zasilić szeregi armii federalnej. W konflikt w Tigraju zaangażowane były, po stronie sił rządowych, oddziały sąsiedniej Erytrei.

arabnews.com/twitter.com/MoradNews/reuters.com/sudantribune.com/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz