Prof. Paź: prezydent przyjął postawę Piłata

Prezydent nie chcąc narażać się lobby poszczególnych krajów przyjął postawę Piłata, podpisując ustawę o IPN, ale na wszelki wypadek wysyłając ją do TK – mówi portalowi Kresy.pl prof. Bogusław Paź. „Obawiam się, że złym duchem tej decyzji byli doradcy prezydenta. Wśród nich są osoby o charakterze ukraińskich lobbystów, fanatycznie nastawionych względem Ukrainy”.

W rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Bogusław Paź (UWr) powiedział, że wysłanie nowelizacji ustawy o IPN, wcześniej przyjętej przez Sejm i Senat, do Trybunału Konstytucyjnego było asekuranctwem ze strony prezydenta.



– Zarówno na poziomie legislacyjnym w Sejmie, jak i w Senacie, nad ustawą pracowały całe zespoły prawników. Po drugie, każdy element tej ustawy był objaśniany przez osoby, które ją zgłosiły. Praktycznie każda fraza została objaśniona. Ponadto, w toku procesu legislacyjnego, ani prezydent, ani strony oficjalnie zainteresowane, czyli środowiska żydowskie, ukraińskie czy amerykańskie, o czym mówi sam rząd, nie zgłaszały zastrzeżeń albo czyniły to w ograniczonym stopniu – mówi prof. Paź.

Przeczytaj: Rzymkowski: zastrzeżenia prezydenta odn. ukraińskich nacjonalistów i Małopolski Wschodniej są zaskakujące

– W związku z tym, postawa pana prezydenta, na którego nota bene głosowałem, jest rozczarowująca. Nie ma bowiem powodów, by kwestionować zgodności tej ustawy z konstytucją.  Natomiast jeśli były, to należało zgłaszać je wcześniej, w czasie procesu legislacyjnego. Z tego co mi wiadomo, Kancelaria Prezydenta żadnych takich uwag nie zgłaszała. W innym przypadku musieliby je uwzględnić twórcy ustawy. Stąd pytanie, co się stało? Czym się różni ta uchwalona ustawa od tego, co jest teraz? Moim zdaniem to pytanie retoryczne, bo odpowiedź jest jasna. Prezydent nie chcąc narażać się lobby poszczególnych krajów, przyjął postawę Piłata podpisując ustawę, ale na wszelki wypadek wysyłając ją do TK.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prof. Paź, który zapoznał się z wnioskiem KPRP, podpisanym przez prezydenta zaznacza, że jest zdumiony zawartą tam argumentacją. – Chodzi m.in. o zastrzeżenia do nazwy historycznej „Małopolska Wschodnia”. To jest nazwa funkcjonująca w międzywojniu, która zastąpiła nadaną przez zaborców austriackich nazwę Galicja. Trudno, by w polskim prawodawstwie z tego okresu stosować nazewnictwo nadane przez zaborców.

Przeczytaj: Wjatrowycz: brak zgody na wznowienie ekshumacji to wina Polski, ustawa o IPN zmieniła warunki

Profesor dodaje,  że widział tam również „kuriozalne uwagi” dotyczące semantyki słowa „przypisywać”, we frazie „przypisywanie narodowi polskiemu”. – Według pana prezydenta, słowo „przypisywać” ma „ocenny”, tj. jak rozumiem wartościujący charakter , co powoduje problemy w interpretacji. Podczas gdy to słowo można oceniać w zależności od kontekstu, co się przypisuje komu. Można komuś przypisywać co pozytywnego, jak i negatywnego. Samo słowo nie ma ani wydźwięku pozytywnego, ani negatywnego.

Prof. Paź podkreśla pewną niepokojącą kwestię. – Wśród uwag pana prezydenta zawarte są wszystkie argumenty, które zgłaszają na Ukrainie ukraińscy nacjonaliści, włącznie z Wołodymyrem Wjatrowyczem. To dla mnie zdumiewające, bo czytając wniosek prezydenta przeżyłem swoiste „deja vu” – widziałem argumentację przejętą bezpośrednio od ukraińskich nacjonalistów, od banderowców. Mówiąc szczerze, ta sytuacja jest zdumiewająca. Przecież pan prezydent składając przysięgę mówił, że będzie stał na straży honoru i godności Polski i Polaków.

Prof. Paź powiedział, ze nie rozumie również zastrzeżeń odn. wskazania na konkretnych sprawców w zbrodni, czyli na ukraińskich nacjonalistów. – Mówi się o sowietach, hitlerowcach, a był jeszcze trzeci agresor – ukraińscy nacjonaliści, którzy dopuścili się ludobójstwa. Pominięcie ich oznaczałoby, że to dokonane przez nich ludobójstwo, a pion śledczy IPN od lat kwalifikuje działalność OUN-UPA i Waffen SS jako ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, należałoby uznać, że wprawdzie było to ludobójstwo, ale ono nie podlega ściganiu, podobnie jak ci, którzy je kwestionują czy nawiązują do ideologii ludobójczych banderowców. To nie ma żadnego sensu!

Profesor Paź zwraca też uwagę, że nowy stan prawny de facto praktycznie – również od strony jurydycznej – niczego nie zmienia, bowiem IPN w swej działalności kierował się dotąd przepisami dekretu z dnia 31 sierpnia 1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego (tzw. „dekret sierpniowy”), (Dz.U. z 1946 r. Nr 69, poz. 377), który w art. 4 § 1 penalizuje branie udziału w organizacji przestępczej, powołanej lub uznanej przez zrzeszenie polityczne, które działało w interesie państwa niemieckiego lub z nim sprzymierzonego. – Taką właśnie organizacją przestępczą, powołaną przez zrzeszenie polityczne, działające w interesie państwa niemieckiego była UPA, powołana do życia przez OUN-B – zaznacza.

Przeczytaj: Wjatrowycz: brak zgody na wznowienie ekshumacji to wina Polski, ustawa o IPN zmieniła warunki

– Obawiam się, że złym duchem tej decyzji byli doradcy prezydenta. Wśród nich są osoby o charakterze ukraińskich lobbystów, fanatycznie nastawionych względem Ukrainy. W myśl zasady, że przy każdych okolicznościach i na każdych warunkach Polska ma się starać, by Ukraina była zadowolona. To jest dla mnie perspektywa trudna do zaakcentowania. Zwłaszcza, że dotyczy to państwa polskiego.

Zdaniem profesora, wiele osób ze środowiska kresowego popiera tę ustawę, ale postawa prezydenta jest dla nich zaskakująca i trudna do zaakceptowania. – Pan prezydent sam dawno powinien przygotować taką ustawę. Od lat zabiegają o to obywatele. A trakcie kampanii Andrzej Duda mówił, że będzie zabiegał o pamięć historyczną i upamiętnienie Polaków pomordowanych na Kresach.

Andrzej Duda w czwartek zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o IPN. Skoncentrował się m.in. na zapisach, które umożliwiają penalizację kłamstwa wołyńskiego i propagowania banderyzmu w Polsce. Jego wątpliwości wzbudziły sformułowania „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”, które uznał za niedookreślone. Wcześniej te same zapisy krytykowała strona ukraińska.

Czytaj również: Duda wyraził smutek i głębokie rozczarowanie wynikiem rozmów wicepremierów Polski i Ukrainy

Zdaniem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, prezydent Andrzej Duda, będący „wiernym naśladowcą mitu Giedroycia”, świadomie i konsekwentnie ustępuje ws. pamięci o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pod presją ze strony Ukrainy i swoich doradców.

Z kolei w rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Włodzimierz Osadczy powiedział, że wątpliwości prezydenta odnośnie określeń „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”, wyrażone we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o IPN, są niezrozumiałe. Jego zdaniem to efekt presji ze strony Ukrainy, a prawdopodobnie również USA.

Kresy.pl

Tagi: , , , , , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. RAFALXJXJXJ
    RAFALXJXJXJ :

    Panie profesorze gwoli ścisłości , było więcej niz dwóch najeżdżców ,mianowicie Słowacja ks.Tiso i Litwa .
    „78 lat temu, 28 października 1939 r., na mocy układu pomiędzy Józefem Stalinem i rządem Republiki Litwy Wilno i część Wileńszczyzny, zajęte przez Armię Czerwoną po 17 września 1939 r., przekazano Litwie. Od tego czasu do aneksji Litwy przez ZSRS w czerwcu 1940 r. tereny te znajdowały się pod faktyczną okupacją litewską, bez wypowiedzenia wojny Państwu Polskiemu. W 1940 r. Wilno zostało stolicą Litewskiej SRS.
    Wojna Obronna 1939 r. kojarzy się przede wszystkim z agresją hitlerowskich Niemiec i stalinowskiego ZSRS na Polskę. W istocie agresorów było więcej. Mniej znanym faktem jest udział w napaści sojusznika III Rzeszy – Słowacji, powstałej po rozpadzie Czechosłowacji w marcu 1939 r. Jeszcze inną sprawą jest udział w napaści formacji zbrojnych Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), która co prawda nie reprezentowała żadnego istniejącego wówczas państwa, ale działała bardzo aktywnie – chodziło tu zarówno o ataki grup dywersyjnych działających na tyłach wojsk polskich, jak i ukraińskie oddziały o de facto wojskowym charakterze, które wkroczyły do Polski ze Słowacji, na której terenie szkoliły się od dłuższego czasu.’ – za Maciejem Orzeszko
    Do tego dochodzz zydowscy socjaliści i komuniści witający niemców i sowietów bramami powitalnymi i stzrelajac do Polaków wycofujących sie na lini frontu.