Andrij Bohdan, szef administracji prezydenta Ukrainy, zrezygnował ze stanowiska – taką informację podały niektóre ukraińskie media, jednak oficjalnie nikt jej nie potwierdza. Rzekomym powodem miały być naciski ze strony USA, które uzależniały możliwość spotkania Trump-Zełenski od odwołania Bohdana. On sam milczy.

W czwartek wieczorem ukraińska stacja 24TV podała, że Andrij Bohdan, szef kancelarii prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i jego bliski współpracownik, złożył rezygnację ze stanowiska. 24TV zamieściła też zdjęcie podania o zwolnienie ze stanowiska w trybie natychmiastowym, rzekomo napisane przez Bohdana – odręcznie i na zwykłej kartce papieru. Agencja Interfax Ukraina powołując się na swoje źródło poinformowała, że jeszcze w czwartek wniosek ws. rezygnacji trafił do prezydenta Zełenskiego.

Portal LIGA.net powołując się na własne źródła podał z kolei, że zwolnienie Bohdana ze stanowiska była warunkiem strony amerykańskiej odnośnie możliwości spotkania ukraińskiego prezydenta z Donaldem Trumpem. Tłem sprawy miało być też prowadzone w Stanach Zjednoczonych śledztwo przeciwko Ihorowi Kołomojskiemu. Ten jeden z największych ukraińskich oligarchów jest powiązany z Zełenskim, a Bohdan był wcześniej jego prawnikiem.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Również dziennikarz i były deputowany ukraińskiego parlamentu Serhij Łeszczenko, początkowo związany z Blokiem Petra Poroszenki, a później z obozem Micheila Saakaszwiliego sugeruje, że rzekoma rezygnacja Bohdana może mieć związek z możliwością spotkania prezydentów USA i Ukrainy. Według Łeszczenki, jeśli Bohdan odszedłby ze stanowiska, to może go zastąpić Iwan Bakanow – obecnie szef SBU, który wcześniej był typowany na stanowisko zajmowane przez Bohdana, tj. szefa kancelarii prezydenta. Były deputowany dodaje, że Bakanow odpowiadał też Amerykanom.

Sprawę opisał też wczoraj portal „Ukraińska Prawda”. Według tego portalu, Bohdan rzekomo miałby przejść do Wyższej Rady Sądownictwa. Z drugiej strony cytuje też źródło w administracji prezydenta, które twierdzi, że cała sprawa to „żart Bohdana”. Lider proprezydenckiej partii Sługa Narodu, Dmytro Razumkow powiedział, że nic na ten temat nie wie.

Sytuację skomentował na Facebooku szef Ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz, znany apologeta Stepana Bandery, OUN i UPA, nawiązując do doniesień o rzekomych naciskach Waszyngtonu na zwolnienie Bohdana. „God bless America?” – napisał Wjatrowycz, załączając link do artykułu na ten temat.

Informację powtarzały kolejne, czołowe ukraińskie media, przy czym zwracano uwagę, że z samym Bohdanem nie udało się skontaktować. Ponadto, doniesieniom ws. jego rzekomej rezygnacji zaprzeczali inni urzędnicy administracji prezydenta Ukrainy. Rusłan Riaboszapka powiedział agencji Unian, że to nieprawdziwe informacje. – Nonsens… możecie śnić dalej – skomentował. Jego zdaniem to jakiś rodzaj medialnej ustawki, którą część mediów rozpowszechnia specjalnie dla jakiejś korzyści.

Jednocześnie, biuro prasowe ukraińskiego prezydenta było tą sytuacją wyraźnie zaskoczone i początkowo nie jej komentowało. Jak tłumaczono, sprawa „jest sprawdzana”. Później rzeczniczka prezydenta Julia Mendel oświadczyła, że doniesienia na temat rzekomej rezygnacji Bohdana to plotki, a takich nie będzie komentować.

Pod koniec lipca oficjalna petycja z żądaniem odwołania Bohdana ze stanowiska, zamieszczona na stronie prezydenta Ukrainy, zebrała ponad 25 tys. podpisów, co oznacza, że Zełenski powinien ją rozpatrzyć. Wcześniej miała już miejsce podobna sytuacja. Wówczas nowy prezydent postanowił, że szef jego kancelarii pozostanie na stanowisku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Stacja Kanał 24, która jako pierwsza podała informacje na temat Bohdana, jest wyraźnie krytycznie nastawiona do nowego prezydenta i należy do osób związanych z merem Lwowa, Andrijem Sadowym i jego partią Samopomoc. Właścicielką holdingu medialnego Luks, do którego należy Kanał 24, jest Kateryna Kit-Sadowa, prywatnie żona mera Lwowa, a dyrektorem TRK Luks jest Roman Andrejko, biznesmen i polityk partii Samopomoc.

Miesiąc temu szef administracji prezydenta Ukrainy Andrij Bohdan opowiedział się za przyznaniem językowi rosyjskiemu statusu języka regionalnego w obwodach donieckim i ługańskim, dopuszczając taką możliwość, jeśli obwody te wrócą pod kontrolę Kijowa. Niedługo potem od wypowiedzi Bohdana odciął się przedstawiciel prezydenta Ukrainy w ukraińskim parlamencie, Rusłan Stefanczuk. W rozmowie na antenie stacji ICTV powiedział, że to wyłącznie wyrażenie prywatnej opinii.

Rzekoma rezygnacja Bohdana ze stanowiska. Fot. Kanał 24.

24tv.ua / pravda.com.ua / Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz