Zdaniem prof. Włodzimierza Osadczego wątpliwości prezydenta odnośnie określeń „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”, wyrażone we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o IPN, są niezrozumiałe. Jego zdaniem to efekt presji ze strony Ukrainy, a prawdopodobnie również USA.
Informacja o tym, że określenia „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia” wywołały u prezydenta wątpliwości, jest dla mnie dziwna i niezrozumiała – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl historyk z KUL, prof. Włodzimierz Osadczy.
Przypomnijmy, że prezydent Andrzej Duda zaskarżając wczoraj do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o IPN skoncentrował się m.in. na zapisach, które umożliwiają penalizację kłamstwa wołyńskiego i propagowania banderyzmu w Polsce. Jego wątpliwości wzbudziły sformułowania „ukraińscy nacjonaliści” i „Małopolska Wschodnia”, które uznał za niedookreślone. Wcześniej te same zapisy krytykowała strona ukraińska.
Czytaj więcej: Duda zaskarżył do TK zapisy ustawy o IPN dotyczące ukraińskich nacjonalistów i Małopolski Wschodniej
– Tak jak w sytuacji niemieckich nazistów, jak i sowieckich komunistów, gdzie nie ma wątpliwości, że są to określenia bardzo precyzyjne i konkretne w kontekście historycznym, tak jest również w przypadku ukraińskich nacjonalistów, w ramach chronologicznych, które zostały podane w ustawie. Oczywiście chodzi tu o członków ukraińskich formacji nacjonalistycznych. Więc nie wiem, jakie to wątpliwości wywołuje tego rodzaju zapis. To samo dotyczy Małopolski Wschodniej. Wiadomo, że w tradycji administracyjnej II RP, a mówi się o okresie jej funkcjonowania, terminem tym były określane trzy województwa wschodnie: tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie. Więc jest to pojęcie funkcjonujące w języku urzędowym II RP, które moim zdaniem jest jak najbardziej właściwe w kontekście tej ustawy. Chodzi bowiem o Wołyń i Małopolskę Wschodnią. Tak też literatura historyczna przedmiotu określa tereny, na których dokonywano zbrodni ludobójstwa – mówi historyk.
Profesor Osadczy powiedział też, co jego zdaniem wpłynęło na decyzję prezydenta:
– Na pewno jest to wynik presji ze strony Ukrainy, ale też nie wiemy, czy jest ona w tych wydarzeniach politycznych graczem samodzielnym. Podejrzewam, że nie i że głos Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie jest tu wiążący.
W ostatnim czasie krytycznie nt. nowelizacji ustawy o IPN wypowiadali się przedstawiciele środowiska prezydenta, m.in. Zofia Romaszewska (nazywając ją idiotyczną), a także prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, członek Narodowej Rady Rozwoju, który niedawno na antenie Radia Wnet podkreślał, że powinny zostać zmienione przede wszystkim zapisy dotyczące „kwestii ukraińskich”. Również inny doradca prezydenta, prof. Andrzej Zybertowicz wyraźnie sugerował pójście na kompromis z Ukraińcami ws. ludobójstwa na Wołyniu w imię przyszłości i bezpieczeństwa państwa.
Kresy.pl






























