Rozmowy prowadzone po wizycie gen. Kyryły Budanowa w Warszawie nie doprowadziły dotąd do przełomu w sporze o nadanie ukraińskiej jednostce imienia „bohaterów UPA”. Po polskiej stronie oczekiwano rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Karolem Nawrockim – informuje Wirtualna Polska. Według ustaleń portalu szanse na rozwiązanie konfliktu są coraz mniejsze.

W planach znajdowała się rozmowa telefoniczna Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim, inicjowana przez stronę ukraińską. Temat patronów jednostki miał nie być w niej poruszany. Strona polska proponowała natomiast, aby prezydent Ukrainy zgodził się na otwarcie „znacznej liczby miejsc”, w których polskie ekipy mogłyby rozpocząć ekshumacje ofiar ludobójstwa wołyńskiego.

W deklaracji historycznej miała pojawić się propozycja powołania wspólnej komisji polsko-ukraińskiej zajmującej się najbardziej bolesnymi nazwami po obu stronach. Było to nawiązanie do pomysłu przedstawionego przy odmrażaniu ekshumacji w nieistniejącej już miejscowości Puźniki, gdzie UPA dokonała mordów na Polakach.

Polskie ministerstwo kultury i pełnomocnik do spraw relacji z Ukrainą Paweł Kowal proponowali wówczas oddzielenie kwestii ekshumacji i pochówków od kwestii upamiętnienia. Najpierw miały odbyć się prace ekshumacyjne i pochówek pomordowanych, a dopiero później rozmowy o treści tablic upamiętniających ludobójstwo. Takie rozwiązanie pozwalało stronie polskiej uniknąć powrotu do ukraińskich żądań odbudowy pomników UPA w miejscach takich jak Monasterz na Podkarpaciu.

Warszawa czekała na ruch Kijowa

Powołanie dwustronnej komisji na podstawie wspólnej deklaracji miało dać czas na deeskalację sporu. Podczas rozmów w Warszawie Budanow miał zabiegać przede wszystkim właśnie o czas.

Po stronie polskiej taki czas został dany. Kapituła Orderu Orła Białego, która miała zaopiniować wniosek o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego, zebrała się 8 czerwca, ale jej konkluzja nie została ogłoszona. Karol Nawrocki chciał mieć „możliwość namysłu”.

Problemem pozostał brak rozmowy ze strony Wołodymyra Zełenskiego. Prezydent Ukrainy nie zadzwonił do Karola Nawrockiego, co po stronie polskiej obniżyło poziom zaufania do ukraińskiej głowy państwa. Po wyjeździe Budanowa z Warszawy sprawy po stronie ukraińskiej miały stanąć w miejscu.

We wtorek kanałami dyplomatycznymi przekazano do otoczenia Budanowa, że po polskiej stronie panuje konsternacja. Wcześniej rzecznik prezydenta Nawrockiego Rafał Leśkiewicz dawał do zrozumienia, że czas się kończy.

„Pan prezydent się z niczego nie wycofał [z pomysłu odebrania Orderu Orła Białego Zełenskiemu – red.], tylko obecnie czekamy na reakcję strony ukraińskiej, która to nawarzyła piwa, mówiąc kolokwialnie, tą bardzo negatywną decyzją o nadaniu jednostce wojskowej imienia tzw. bohaterów UPA” — stwierdził wiceszef Kancelarii Prezydenta Adam Andruszkiewicz.

Jeden z rozmówców portalu przekonywał, że od początku dialogu deeskalacyjnego Polacy zakładali możliwość gry na czas ze strony Budanowa i pozorowania gotowości do kompromisu. „Ty kłamałeś, ja kłamałem. Wygrał lepszy” — przekazało źródło.

Możliwe decyzje wobec Zełenskiego

Jeżeli Zełenski nie wykona telefonu do Nawrockiego, prezydent ma wkrótce zdecydować o odebraniu mu odznaczenia. W następnych krokach może dojść również do ochłodzenia polskiego poparcia dla rozmów Ukrainy z Unią Europejską.

Po stronie ukraińskiej wariant eskalacyjny miał być obecnie uznawany za najbardziej prawdopodobny. We wtorek, wylatując na szczyt G7 w Evian, Zełenski ponownie skorzystał z lotniska w Kiszyniowie zamiast w Rzeszowie. Do mołdawskiej stolicy przebazowano również samolot wożący drużynę piłkarską Szachtara Donieck.

Prezydent Ukrainy ma uznawać swoją pozycję za silną. Przed szczytem G7 we Francji odbyły się spotkania ukraińskiego i europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Rozwój współpracy w tym obszarze wzmacnia znaczenie zaplecza wojskowego i produkcyjnego na Ukrainie oraz w państwach europejskich.

Wstrzymane MiG-i i ukraińskie oczekiwania

W tym samym czasie polski wiceminister obrony Cezary Tomczyk ogłosił w rozmowie z Radiem Zet decyzję o wstrzymaniu przekazania na Ukrainę myśliwców MiG-29. Powodem miało być zwlekanie strony ukraińskiej z przekazywaniem technologii dronowych.

„Nie przekazaliśmy Ukrainie MiG-ów. […] Trwa dialog między Polską a Ukrainą” — stwierdził wiceminister obrony Cezary Tomczyk w Radiu Zet.

Tomczyk podkreślił, że „Polacy jasno powiedzieli”, iż Polska w ramach budowania zdolności dronowych chciałaby skorzystać ze zdolności Ukrainy. „Oczywiście przekażemy sprzęt Ukrainie, jeżeli ta sprawa zostanie dopięta” — mówił wiceminister.

Po stronie ukraińskiej MiG-i nie mają już być dla Zełenskiego istotnym argumentem. Ukraina w ostatnich dniach pozyskała od Szwecji 16 myśliwców JAS 39 Gripen C/D. Maszyny mają zostać wyposażone w pociski powietrze-powietrze i posłużyć do odpierania rosyjskiego lotnictwa, które atakuje pozycje ukraińskie w rejonie Konstantynówki, Drużkiwki i Kramatorska przy użyciu kierowanych bomb szybujących FAB i KAB.

Konferencja w Gdańsku

Zełenski może również wykorzystać konferencję odbudowy w Gdańsku, zaplanowaną na 25–26 czerwca. Rozmówcy w rządzie Donalda Tuska przekonują, że sama obecność prezydenta Ukrainy może zostać przedstawiona jako „ustępstwo wobec Polski”. W Warszawie takie rozwiązanie jest traktowane jako kompromis pozorny, a realnym gestem byłoby zrealizowanie agendy omawianej z Budanowem.

Jedna z osób zaangażowanych w rozmowy ocenia, że przyjazd Zełenskiego do Gdańska, a następnie odebranie mu Orderu Orła Białego, mogłoby zostać przedstawione przez Kijów jako niestabilne zachowanie polskich władz.

„W zasadzie z każdej perspektywy narażamy się na straty. Konferencja w Gdańsku nie przyniesie przełomowych kontraktów. Nie da też zysków w sondażach. Jest głównie pomyślana jako impreza dla Ukraińców. Nie wiadomo nawet, czy będą na niej unijni przywódcy na wysokim szczeblu. Potwierdzona jest szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Tylko co z tego? Jakie korzyści ma Polska, jeśli Zełenski nie ustąpi nawet na milimetr?” — komentuje dla WP źródło w rządzie Donalda Tuska.

O tym, że Zełenski pojawi się w Gdańsku, poinformował PAP Mykyta Poturajew, parlamentarzysta z ugrupowania Zełenskiego.

Według ukraińskich źródeł, szanse na zbudowanie kompromisu są nikłe. Jak stwierdził rozmówca portalu LIGA.net z otoczenia Budanowa –Kijów nie zamierza zmieniać nazwy jednostki wojskowej uhonorowanej jako „Bohaterowie UPA”, co zaprzecza doniesieniom polskich mediów o możliwym kompromisie po rozmowach z delegacją Ukrainy w Warszawie.

Po wizycie Budanowa w Polsce Wirtualna Polska podała, że strona ukraińska miała rozważać kompromisowy wariant zmiany nazwy jednostki.

Kresy.pl/Wirtualna Polska

Tagi: , ,
forma płatności