Były białoruski dyplomata Anatol Kotau zniknął po wejściu na prywatny jacht w tureckim Trabzonie. Ustalenia dziennikarzy wskazują, że jednostka została przechwycona w pobliżu Abchazji przez rosyjską straż przybrzeżną, a sam Kotau zabrany z pokładu. Wcześniej białoruski sąd skazał go zaocznie na 12 lat więzienia, a nakazy jego aresztowania wydały Białoruś i Rosja.

21 sierpnia 2025 roku w tureckim Trabzonie były białoruski dyplomata i działacz Anatol Kotau wszedł na pokład prywatnego jachtu płynącego w kierunku Rosji, po czym zniknął bez śladu. Według nowych ustaleń „Deutsche Welle”, Białoruskiego Centrum Śledczego oraz Projektu ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Kotau został zabrany z jachtu przez rosyjską straż przybrzeżną, będącą częścią FSB. Dziennikarze oparli swoje ustalenia na informacjach od źródeł, dokumentach, zdjęciach satelitarnych oraz wyciekach z baz danych.

Były dyplomata i krytyk Łukaszenki

Anatol Kotau przez znaczną część kariery pracował w strukturach państwowych Białorusi. Był dyplomatą w ambasadzie Białorusi w Polsce, a w 2015 roku został sekretarzem generalnym Białoruskiego Komitetu Olimpijskiego. Pełnił także funkcję zastępcy dyrektora komitetu organizacyjnego Igrzysk Europejskich 2019 w Mińsku, które były jednym z prestiżowych projektów władz Aleksandra Łukaszenki.

Może Cię zainteresować:

Tajemnicze zniknięcie osoby numer trzy na białoruskiej opozycji – może być już na Białorusi

Nowe ustalenia na temat zabójstwa Rosjanina w Białej Podlaskiej. Zatrzymany nie działał sam

Po wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku, uznanych przez społeczność międzynarodową za sfałszowane, a także stłumieniu protestów, Kotau zrezygnował z pracy, wyjechał do Polski i zarejestrował się jako uchodźca.

W Warszawie zaangażował się w działania białoruskiej opozycji. Był związany z Fundacją Solidarności Sportowej Białorusi, która zabiegała o odebranie Mińskowi prawa do współorganizowania mistrzostw świata w hokeju na lodzie w 2021 roku.

„Był osobą, która przez wiele lat pracowała w systemie państwowym. Ludzie tacy jak ja są dla reżimu po prostu wrogami, podczas gdy tacy jak on to zdrajcy. A to jest o wiele poważniejsze” — powiedział białoruski prawnik i były kandydat na prezydenta Aleś Michalewicz.

W 2024 roku białoruski sąd skazał Kotaua zaocznie na 12 lat więzienia. Uznano go za winnego spisku mającego na celu przejęcie władzy w sposób niezgodny z konstytucją oraz propagowania działalności ekstremistycznej. Nakazy jego aresztowania wydały Białoruś i Rosja.

„Bez wątpienia była to osoba, którą białoruskie władze chciały sprowadzić z powrotem, legalnie czy nielegalnie” — stwierdził prawnik.

Wyjazd do Turcji i tajemniczy rejs

Przed zaginięciem Kotau powiedział żonie, że jedzie do Turcji w interesach. Jego szef z polskiej agencji eventowej uważał jednak, że wyjazd miał charakter osobisty. Wcześniej, w kwietniu 2025 roku, Kotau był w Dubaju, gdzie odbył co najmniej dwa spotkania. Kolejną podróż do Dubaju planował na lipiec 2025 roku, ale odwołał ją z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego.

„Zazwyczaj nie mówił z wyprzedzeniem, dokąd jedzie ani po co. Ale zawsze wiedzieliśmy, że po tym, jak pojechał gdzieś na spotkanie, pojawiały się jakieś ciekawe wiadomości” — powiedział przyjaciel Kotaua i działacz opozycyjny Rusłan Chazin.

Według kilku osób przed wyjazdem do Turcji Kotau sugerował, że na Białorusi wkrótce może dojść do zmian.

„Po prostu tego nie rozumiałem. Zapytałem: O co ci chodzi?. On jak zwykle się uśmiechnął i powiedział: Cóż, dowiesz się później. I tyle” — mówił Chazin.

21 sierpnia 2025 roku Kotau poleciał ze Stambułu do Trabzonu. Około godziny 18 wszedł na pokład 30-metrowego jachtu „Shells”. Według listy pasażerów jednostka płynęła do Soczi na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego, choć nie wiadomo, czy Kotau znał rzeczywisty cel rejsu.

Po trzech godzinach od wypłynięcia Kotau przestał odpowiadać na wiadomości.

Osoby z otoczenia rejsu

Na pokładzie jachtu znajdowała się kobieta o imieniu Qahira E., figurująca na liście pasażerów jako obywatelka Jordanii. Pochodziła z Azerbejdżanu i mieszkała w Dubaju. Według informacji Białoruskiego Centrum Śledczego ona i Kotau znali się co najmniej od 2023 roku. Kobieta nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy.

Na jachcie byli także dwaj obywatele Rosji. Piotr G. według ujawnionych danych paszportowych był byłym wojskowym i pracował jako specjalista do spraw prywatnej ochrony. O drugim mężczyźnie, Juriju G., zebrano mniej informacji, ale ustalono, że obaj Rosjanie podróżowali razem przed rejsem i po nim. Żaden z nich nie odpowiedział na pytania.

W sprawie pojawia się także Jurij P., białoruski sędzia i instruktor karate powiązany z białoruskimi służbami specjalnymi. Miał on płynąć jachtem ze Stambułu, ale nie było go na pokładzie, gdy jednostka opuściła Trabzon z Kotauem. Jurij P. był związany z firmą Tres International, mającą siedzibę niedaleko Dubaju i przedstawicielstwo w Mińsku. Według ujawnionych dokumentów kilka osób z tej firmy miało powiązania z KGB.

W tle sprawy pojawia się także BTS Global. Z dokumentów wojskowych udostępnionych przez białoruską organizację Raboczy Ruch wynika, że firma zajmuje się również sprzedażą broni. Tres International i BTS Global są zarejestrowane pod tym samym adresem przy ulicy Smoleńskiej w Mińsku.

Przechwycenie w pobliżu Abchazji

Z informacji uzyskanych przez dziennikarzy i z listu władz portu w Soczi wynika, że jacht nigdy nie dopłynął do tego miasta. Źródła zaznajomione ze sprawą przekazały, że jednostka skierowała się w stronę Suchumi, stolicy Abchazji, separatystycznego regionu Gruzji kontrolowanego przez Rosję.

„Abchazja to dobrze znana szara strefa. To świetne miejsce do prowadzenia jakiejkolwiek nielegalnej działalności. Nie musisz niczego rejestrować, jeśli nie chcesz” — powiedział gruziński analityk Mamuka Komachia.

Według ustaleń około godziny 13:30 jacht został przechwycony na wodach, gdzie nie pojawiają się sygnały śledzenia statków. Na pokład weszli funkcjonariusze rosyjskiej straży przybrzeżnej, czyli oddziału FSB. Po przeszukaniu jednostki Anatol Kotau został zabrany z jachtu.

W pobliżu znajduje się port Oczamczyra, gdzie Rosja ma bazę FSB od 2009 roku. Według Gruzińskiej Fundacji Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w porcie stacjonuje do 10 łodzi patrolowych klasy „Sobol” i „Mangust”, uzbrojonych między innymi w karabiny maszynowe oraz pociski ziemia-powietrze. Na zdjęciach satelitarnych widać łódź odpowiadającą jednej z takich jednostek, która opuściła port w Oczamczyrze i skierowała się na zachód mniej więcej godzinę przed domniemanym zabraniem Kotaua.

„To dość dziwne, że białoruscy działacze opozycyjni mieliby odwiedzać Abchazję. To całkiem jasne, że Abchazja bardzo dobrze i ściśle współpracuje z rosyjskimi organami ścigania. To zdecydowanie nie jest bezpieczne miejsce dla takich ludzi” — powiedział Komachia.

Ani rosyjska FSB, ani białoruskie KGB nie odpowiedziały na prośby o komentarz.

Rosjanie zeszli z pokładu, jacht wrócił do Turcji

Około godziny po zabraniu Kotaua z pokładu zeszli także Piotr G. i Jurij G. Z ujawnionych danych paszportowych wynika, że Piotr G. przekroczył granicę portową w Suchumi o 14:42, a Jurij G. cztery minuty później.

Jacht wrócił do Turcji z Qahirą E. i załogą na pokładzie. W styczniu 2026 roku jednostka została przemianowana na „YS Legacy” i zarejestrowana na firmę SSL Yachting Group Ltd. W marcu 2026 roku BTS Global kupiła znak towarowy o tej samej nazwie.

Firma MGA Yachting Ltd., która w sierpniu 2025 roku figurowała jako właściciel jachtu, przekazała, że sprzedała jednostkę pod koniec 2024 roku i nie ma wiedzy o zniknięciu Kotaua.

Możliwa współpraca Białorusi i Rosji

W sprawie pojawia się wątek możliwej współpracy białoruskich i rosyjskich służb. Białoruś, jako państwo silnie zależne od Rosji, mogła korzystać ze wsparcia FSB przy operacji wymierzonej w opozycjonistę przebywającego poza granicami kraju.

„Białoruskie służby wywiadowcze nie są zbyt dobrze rozwinięte, nie mają zbyt dużych umiejętności. Nie mają wystarczająco dużo ludzi, pieniędzy ani innych zasobów, żeby przeprowadzać takie operacje poza regionem” — powiedział starszy pracownik naukowy Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Kłysiński.

Białoruskie i rosyjskie służby bezpieczeństwa współpracują w zakresie wymiany informacji wywiadowczych, bezpieczeństwa granic oraz wspólnych operacji. Współpraca obejmuje także przekazywanie przeciwników politycznych.

„W przypadku bardziej ambitnych operacji, takich jak ta z Kotauem, oczywiście potrzebne było wsparcie Rosji, a przynajmniej FSB” — stwierdził ekspert.

Polska nie prowadzi śledztwa

Rodzina i przyjaciele Kotaua od prawie 10 miesięcy próbują ustalić, co się z nim stało. Władze tureckie odpowiedziały dziennikarzom, że Kotau przyjechał do Turcji i wyjechał z niej 21 sierpnia 2025 roku. Nie odniosły się do pytań o śledztwo.

Polskie władze przekazały, że nie prowadzą postępowania w sprawie zaginięcia.

„Gdyby przestępstwo popełniono w Polsce, jurysdykcję miałaby polska prokuratura” — napisał rzecznik w odpowiedzi przesłanej e-mailem.

Michalewicz nie zgodził się z taką oceną. W jego opinii sprawa miała początek na terytorium Polski.

„System państwowy działa tak, jak działa. Żaden prokurator ani urzędnik nie chce dodatkowej roboty. Gdyby była wola polityczna, wszczęcie postępowania karnego w sprawie zaginięcia Anatola Kotaua byłoby całkiem proste” — powiedział Michalewicz.

Rusłan Chazin ocenił, że Kotau może nadal żyć.

„Gdyby chcieli go wyeliminować, o wiele łatwiej byłoby to zrobić tutaj, w Warszawie, i zainscenizować wypadek. Okoliczności jego zaginięcia i ci, którzy mogli przeprowadzić tę operację […] wskazują na to, że siły, które go schwytały, potrzebowały go żywego i zdrowego” — powiedział Chazin.

Kresy.pl/Deutsche Welle

Tagi: , ,
forma płatności