Prawnik Poroszenki: mój klient jest świadkiem, a nie podejrzanym

Prawnik byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki odniósł się do informacji szefa ukraińskiego Państwowego Biura Śledczego, według którego prowadzonych jest 11 śledztw dotyczących tego polityka. Twierdzi, że jego klient ma jedynie status świadka, i to tylko w 2 postępowaniach.

Jak informowaliśmy wcześniej, szef ukraińskiego Państwowego Biura Śledczego (DBR) Roman Truba ujawnił we wtorek, że obecnie jego instytucja prowadzi 11 śledztw dotyczących byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Jego zdaniem, były prezydent „obrał dziwną taktykę informacyjnej obrony”, wskazał też na sprzeczności w słowach Poroszenki dotyczących terminu przesłuchań. Truba nie podał, jakich spraw dotyczą postępowania związane z Poroszenką, lecz ukraińskie media przypuszczają, że sprawy mogą dotyczyć m.in. tzw. afery Rotterdam, korupcji w energetyce, okoliczności zmiany właścicieli stoczni „Kuznia na Rybalśkomu” czy należącego do Poroszenki kanału telewizyjnego „Priamyj”.

Na słowa Truby zareagował prawnik Poroszenki, Ihor Hołowań. Jego zdaniem szef DBR sugerował, że Poroszenko ma w prowadzonych postępowaniach status podejrzanego. Prawnik zapewniał, że to nieprawda i oświadczył, że były prezydent ma status świadka w dwóch śledztwach prowadzonych przez Państwowe Biuro Śledcze, co oznacza, że żadne zarzuty nie zostały mu postawione.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Ale jak dokładniej Petro Poroszenko miał być świadomy tych postępowań, gdy podwładni pana Truby nie dostarczają prawnikom żadnych stosowanych informacji, odwołując się do faktu, że nie mamy statusu obrońców. Nic w tym zatem dziwnego, że nasz klient nie ma statusu podejrzanego nawet w jednym postępowaniu, a co dopiero w 11 – napisał Hołowań na swoim blogu w serwisie „Ukraińska Prawda”. Dodał, że według posiadanych przez niego informacji, Poroszenko jest świadkiem tylko w dwóch sprawach. – Chyba nikt nie mógłby powiedzieć, że śledztwo toczy się przeciwko świadkowi.

Jak podaje kanał TSN, Poroszenkę wezwano na przesłuchanie 17. lipca, lecz polityk, tłumacząc się prowadzoną kampanią wyborczą, nie zjawił się na nim. Dotyczyło ono „Kuzni na Rybalśkomu”. W maju były wiceszef administracji prezydenta za czasów Wiktora Janukowycza, Andrij Portnow powiedział, że Poroszenko jest w tym kontekście zamieszany w przestępstwa gospodarcze. W sprawie tej przesłuchano innych świadków, m.in. oligarchę Serhija Tihipko. Poroszenko spóźnił się również na drugie przesłuchanie w tej sprawie, 25. lipca, i nie doszło ono do skutku – były prezydent poprosił, by przesunąć przesłuchanie na inny termin. Gdy odjeżdżał spod siedziby DBR, na jego limuzynę wskoczył były żołnierz pułku Azow i doszło do bójki z ochroną byłego prezydenta.

19. lipca śledczy Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) i Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP) przeprowadzili przeszukania w pomieszczeniach spółki „Bohdan Motors”, w tym w klubie sportowym „5 element”, wiązanych z Poroszenką i jego współpracownikiem Ihorem Kononenką. Postępowanie dotyczy straty majątku państwowego w szczególnie dużych rozmiarach w wyniku działań urzędników ministerstwa obrony Ukrainy i Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, którzy w latach 2015–2018 mieli dokonać bezprawnie specjalnego zamówienia na ciężarówki i ambulanse, i nabyli je po zawyżonych cenach.

Wraz z opuszczeniem fotela prezydenta Ukrainy Poroszenko stracił immunitet prezydencki, nie pozwalający na wytoczenie przeciw niemu żadnej sprawy karnej.

Jak pisaliśmy, Poroszenko opuścił Ukrainę i udał się do Turcji. Wcześniej zrobili to także członkowie jego rodziny. Co warte zauważenia, Poroszenko zrezygnował z przysługującej mu obstawy funkcjonariuszy ukraińskich służb.

Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz