Redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” porównał podejście premiera Węgier Viktora Orbana i „polskich elit” do wojny na Ukrainie w kontekście poglądów Viktora Orbana.

Paweł Lisicki wziął udział w panelu dyskusyjnym zorganizowanym w Warszawie 15 sierpnia z okazji Wielkiego Pikniku Patriotycznego i 7. urodzin internetowej telewizji „wRealu24”. Szef „Do Rzeczy” w jednej ze swoich wypowiedzi zestawił podejście premiera Węgier Viktora Orbana do wojny na Ukrainie z postawą „polskich elit”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5444.39 PLN    (24.74%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„W Polsce retoryka jest mniej więcej taka: Zachód walczy z potwornym imperium, które nie chce niczego innego tylko podbijać resztę świata. Rosja jest nazywana przez niektórych polskich polityków +ruską czernią+, +sowietami+, +ruską dziczą+ itd. Najkrócej możemy powiedzieć, że totalna barbaria naciera na Zachód, a bohaterska Ukraina wspierana bezinteresownie przez Amerykę broni się. Polska jest oczywiście po mocy dobra, bo my musimy być po stronie mocy dobra i robimy, co tylko się da, żeby tę straszliwą szarańczę, czerń, dzicz itd. powstrzymać” – mówił Lisicki cytowany przez portal Dorzeczy.pl.

Szef „Do Rzeczy” powiedział, że przeżył „największy wstrząs”, gdy usłyszał niedawne przemówienie Viktora Orbana do uczestników uniwersytetu letniego i obozu dla młodzieży węgierskiej w Baile Tusnad w Rumunii, w którym węgierski premier przedstawił swoją ocenę wydarzeń na Ukrainie. Lisicki stwierdził, że była to pierwsza „realna analiza rzeczywistości”, którą usłyszał z ust ważnego polityka od początku konfliktu. „Czegoś podobnego nie usłyszałem z ust polskiego prezydenta, premiera, szefa partii [rządzącej], szefa opozycji, różnych ośrodków, think-tanków, różnych generałów, którzy pojawiają się w różnych mediach…”.

Lisicki wyznał, że słuchając polskich przedstawicieli politycznych ma wrażenie, że ma do czynienia z „propagandystami albo z ludźmi, którzy kompletnie nie rozumieją świata, w którym żyją, albo z ludźmi, którzy wykorzystują tę historię wyłącznie po to, aby zabłysnąć…”. Nazwał to „radykalnym zerwaniem ze zdrowym rozsądkiem i zdolnością oceniania rzeczywistości taką jaka ona jest”.

Taki brak rozsądku publicysta przypisał także większości Polaków. „Popatrzmy na badania opinii społecznej. Większość Polaków chce dalej wojny, uważa że nie wolno się cofnąć ani o krok, że jesteśmy po dobrej stronie mocy, że Rosja się zaraz rozpadnie” – mówił oceniając, że większość polskiego społeczeństwa jest w czymś w rodzaju „amoku” lub „histerii”.

PRZECZYTAJ: Orban: wojna na Ukrainie wstrząsnęła współpracą polsko-węgierską; Polacy czują, że też w niej walczą

Lisicki przybliżył poglądy Orbana na wojnę na Ukrainie, zgodnie z którymi część odpowiedzialności za wojnę spada na USA, które dozbrajały Ukrainę i „czyniły z niej kogoś, kogo by można nazwać de facto członkiem NATO”. Według publicysty Orban uważa też, że jakiekolwiek porozumienie w sprawie Ukrainy musi zakładać zmianę polityki przez USA. Podkreślał, że „przeciąganie tego konfliktu jest radykalnie niebezpiecznie” dla Polski i Węgier.

„On powiedział [na spotkaniu w Rumunii – red.] nie tylko rzeczy, które w Polsce nie są wypowiadane, ale jeśli byłyby wypowiadane przez kogokolwiek, to ktoś taki natychmiast zostałby uznany za +ruskiego agenta+, natychmiast wsadziliby go do +paki+, albo ABW by przyszło. Nie ma dla takich poglądów miejsca w Polsce a tam są to poglądy dominujące wygłaszane przez premiera państwa” – mówił Lisicki podkreślając, że partia Orbana odniosła w tym roku zdecydowane wyborcze zwycięstwo.

PRZECZYTAJ: Morawiecki: Drogi Polski i Węgier rozeszły się

Naczelny „Do Rzeczy” ocenił, że „zdrowy rozsądek podpowiada, żeby za wszelką cenę, jak najszybciej wygaszać takie konflikty”. Według niego zdrowy rozsądek „reprezentowany przez Orbana, a w Polsce jest uważany za przejaw zdrady” powinien zakładać dążenie do kompromisu, czyli do jakiejś formy porozumienia Rosji z Ukrainą, a szerzej z USA.

Wciąż referując poglądy Orbana Lisicki przekonywał, że rozsądny polityk powinien doprowadzić do formy porozumienia, gdzie każda ze stron ustąpi. „Im dłużej trwa konflikt, tym bardziej traci Ukraina, ale też, tym bardziej ryzykują inne państwa. Bo konflikt – jak powiedziałem – może się wyrywać spod kontroli” – mówił publicysta. Odnotował również, że Orban wskazał na amerykańskie koncerny zbrojeniowe i paliwowe jako beneficjentów obecnej sytuacji, co również jest w Polsce tematem tabu.

„Starałem się zastanowić, w imieniu kogo mówi Orban. Kogo on reprezentuje? On nie tylko wielokrotnie podkreślał, ale to wynikało z jego analizy – on reprezentuje Węgrów. A jak patrzę, kogo reprezentują polskie elity? Zastanawiam się, czy oni nie reprezentują jakiegoś widma państwa polsko-ukraińskiego, którego nie ma. To jest podstawowa różnica. To jest coś kosmicznego, że ten totalnie utopijny projekt spotyka się z tak szerokim poparciem społeczeństwa. Tak jakby ono zapomniało, że po to ma polityków, żeby bronili ich, a nie jakiejś wydumanego, nieistniejącego tworu” – mówił Lisicki cytowany przez Dorzeczy.pl.

Całość cytowanego wystąpienia Pawła Lisickiego od 48. minuty poniższego nagrania.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Duda: Wierzę, że między Polską a Ukrainą w przyszłości nie będzie granicy [+VIDEO]

Kresy.pl / dorzeczy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz