Konsorcjum budujące gazociąg Nord Stream 2 zwróciło się do niemieckiego regulatora, Federalnej Agencji ds. Sieci, o wyłączenie inwestycji spod znowelizowanej dyrektywy gazowej UE – podaje „Deutsche Welle”.

Niemiecki serwis „Deutsche Welle” podał w czwartek, że tego samego biuro prasowe Federalnej Agencji ds. Sieci (Bundesnetzagentur) poinformowało, że wniosek w tej sprawie ze strony konsorcjum budującego Nord Stream 2 wpłynął 10 stycznia br. Musi zostać rozpatrzony do 24 maja 2020 roku. Potwierdza to zatem informacje, podane wcześniej przez niemiecki dziennik „Bild”.

Rzecznik spółki Jens Mueller podkreślił, że wniosek o derogację jest zgodny z niemiecką ustawą o gospodarce energetycznej i dotyczy „niemieckiego odcinka gazociągu”. W związku z tym DW pyta, dlaczego konsorcjum Nord Stream 2 „liczy na uzyskanie derogacji spod dyrektywy gazowej, mimo że nie spełnia kluczowego warunku?”. Mueller oświadczył też, że celem wspomnianej niemieckiej ustawy jest zapewnienie „możliwie niezawodnego, przystępnego cenowo, korzystnego dla konsumentów, wydajnego i nieszkodliwego dla środowiska naturalnego zaopatrzenia w energię elektryczną i gaz”. Uważa, że Nord Stream 2 „bezpośrednio prowadzi do tego celu”, twierdząc, że zostało to potwierdzone „przez niezależnych ekspertów”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Przypomnijmy, że w listopadzie ub. roku pisaliśmy, że według „Bilda” Niemcy zamierzają obejść dyrektywę gazową Unii Europejskiej, mającą na celu podporządkowanie budowanego gazociągu Nord Stream 2 prawu europejskiemu, ograniczając tym możliwe dążenia monopolistyczne rosyjskiego Gazpromu.

Znowelizowana w 2019 roku dyrektywa przyznaje UE część wpływów ws. rurociągu, uniemożliwiając rosyjskiemu koncernowi bycie jednocześnie właścicielem gazociągu oraz sprzedającym tłoczony nim gaz. „Bild” zwraca zarazem uwagę, że eksploatacja Nord Stream 2 w warunkach rosyjskich byłaby niemal niemożliwa, ponieważ rosyjskie prawo daje Gazpromowi monopol na eksport gazu ziemnego poza granicę Rosji. Nowe unijne prawo przewiduje zatem rozdział między operatorem a użytkownikiem. Co ważne, wyjątki mają być możliwe wyłącznie w przypadku tych rurociągów, które ukończono przed 23 maja br. Te regulacje mogą wpłynąć na rentowność Nord Stream 2, stąd rosyjski Gazprom od początku protestował w tej sprawie.

Niemiecki rząd zaproponował jednak poprawkę do ustawy ratyfikującej nowelizację dyrektywy gazowej UE, usuwającą z niej kluczowy zapis. W rządowym projekcie nowelizacji znalazł się zapis o terminie 23 maja 2019 roku jako tym dotyczącym wyjątków od zastosowania nowego prawa. Zapis ten został jednak usunięty w wersji ustawy, którą w formie poprawki zaproponowała rządząca koalicja „chadeków” i socjaldemokratów. Zaznaczono jednak, że takie działanie Niemiec może spotkać się z reakcją Komisji Europejskiej, gdyż realizacja niemieckiej poprawki byłaby wyraźnym naruszeniem dyrektywy UE. „Bild” podał, że w Brukseli poprawkę uznano za „nieakceptowalną”.

Budowa Nord Stream 2 cały czas trwa, gazociąg gotowy jest w około 90 procentach. Minister energetyki Rosji Aleksandr Nowak spodziewa się, że druga nitka Gazociągu Północnego (Nord Stream 2) zostanie oddana do użytku do końca 2020 roku. Oznacza to roczne opóźnienie ukończenia tej inwestycji. Ma to związek m.in. z wycofaniem się z budowy Nord Stream 2 szwajcarsko-holenderskiej firmy Allseas, w wyniku przyjęcia przez USA przepisów umożliwiających nałożenie sankcji na firmy, które uczestniczą w inwestycji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Jak podaje „DW”, w Niemczech spekuluje się, że Nord Stream prawdopodobnie liczy na to „elastyczne” zinterpretowanie przez niemieckiego regulatora warunku mówiącego o ukończeniu inwestycji przed 23 maja 2019 roku, biorąc pod uwagę, że do tego czasu zainwestowano ogromne środki, a sama budowa gazociągu była już wówczas bardzo zaawansowana (w ponad 50 procentach), szczególnie na wodach niemieckich.

Co ważne, w uzasadnieniu do niemieckiej ustawy o gospodarce energetycznej zastrzeżono, że stwierdzając, czy gazociąg został ukończony przed określonym w dokumencie terminem, należy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności dotyczące konkretnej inwestycji. Jednak ani przepisy niemieckie, ani unijne, nie precyzują takich warunków i będzie musiała to zrobić Federalna Agencja ds. Sieci przy rozpatrywaniu wniosku o wyłączenie Nord Stream 2 spod dyrektywy gazowej. „DW” zaznacza, że w budzącej tak duże kontrowersje sprawie „trudno jednak oczekiwać”, by Niemcy pozwolili by sobie na taką interpretację unijnych przepisów.

Przeczytaj także: Wizyta Merkel w Moskwie. Niemcy i Rosja za ukończeniem budowy Nord Stream 2

dw.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz