Setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości była hucznie świętowana w wielu miejscowościach Wileńszczyzny zamieszkanych przez Polaków.

Centralne uroczystości z okazji Narodowego Dnia Niepodległości Polski na Wileńszczyźnie odbyły się w Wilnie. Najliczniej miejscowi Polacy zgromadzili się na Cmentarzu na Rossie przy Mauzoleum serca i matki Józefa Piłsudskiego. O godzinie 11 na Rossę przybyły setki rodaków. Było ich tak wielu, że rzesza delegacji wylała się poza mury cmentarza wojskowego na którym znajduje się Mauzoleum, a kolejni przybywający ustawiali się w należnym porządku wzdłuż cmentarza aż do pobliskiego parkingu. Znaczną część stanowili reprezentanci społeczności polskich szkół z Wilna i rejonu wileńskiego, nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Każda z nich przybyła z wieńcem lub wiązanką kwiatów, które były składane u płyty Mauzoleum w rytm dźwięku werbli.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pierwsze tego dnia obchody były organizowane przez Związek Polaków na Litwie. Przewodził im prezes Zarządu Głównego Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz, pojawili się czołowi działacze Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin. Samorząd Miasta Wilna reprezentowała wicemer Edyta Tamošiūnaitė z AWPL-ZChR oraz przewodniczący frakcji radnych AWPL-ZChR w radzie miejskiej Zbigniew Maciejewski. Obecny był także prezes Trockiego Oddziału Rejonowego ZPL Jarosław Narkiewicz, wicemerowie samorządu rejonu wileńskiego Teresa Dziemieszko i Robert Komarowski, prezes Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” Józef Kwiatkowski, wiceprezes miejskiego wileńskiego oddział ZPL Krystyna Zimińska. Pojawili się także działacze ZPL z rejonu solecznickiego, a także działacze Klubu Przewodników Wileńskich.

Na rozpoczęcie obchodów święta odrodzenia Polski głos zabrał prezes Mackiewicz. Rozpoczął swoje przemówienie od określania narodu polskiego „dużym, wspaniałym i bohaterskim”. 11 listopada nazwał „świętem wolnych ludzi”. „Przed stu lat Polacy wykorzystali w pełni możliwości jaki złożyły się po zakończeniu pierwszej wojny światowej” – przypominał prezes Związku Polaków na Litwie – „Poczucie narodowej tożsamości, ogromny patriotyzm, siła wspólnoty i umiejętności naszych przywódców przyniosły zwycięstwo”. Jak mówił Mackiewicz – „dziś w setną rocznicę tego wydarzenia, oddajemy hołd tym, którzy własnym życiem zapłacili za miłość do ojczyzny”. Mówiąc o tych bohaterach wskazywał ich jako przykład jedności i oddania i apelował „abyśmy byli godni ich czynów, potrafili docenić i zachować dla przyszłych pokoleń wszystko co otrzymaliśmy w spadku po nich – naszą polskość”. Mackiewicz zaznaczył jednak, że „historia narodu nie kończy się wraz z odzyskaniem niepodległości państwowej, szczególnie takiego narodu, którego jedna trzecia część na co dzień mieszka poza granicami kraju macierzystego”. Prezes ZPL wezwał do codziennej pracy nad pielęgnowaniem polskości i cytując Jana Pawła II apelował o „trwanie na tej ziemi”.

„Tu są groby moich ojców i dziadów, a gdzie groby tam ojczyzna” – powiedział naszemu reporterowi pan Longin Materewicz z Wilna podkreślając, że corocznie pojawia się 11 listopada na Cmentarzu na Rossie. „Polska jest dużym krajem, nas Polaków na Litwie jest niewielu. Pod patronatem takiego dużego państwa możemy czuć się bezpiecznie” – stwierdził Materewicz nie omieszkał przy tym wspomnieć, że sam jest wychowankiem polskiej Szkoły im. Władysława Syrokomli. „Chodzi o to co w środku. Ja czułam, że muszą tu przyjść i przyszłam” – prostej odpowiedzi udzieliła na pytanie naszego dzinnikarza Katarzyna Dendrowicz, druhna przewodniczka Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie. 9-letnia Elżbieta Gil z polskiej szkoły w Kiwiszkach z rejonu wileńskiego zaznaczyła, że świętuje 11 listopada na Rossie po raz pierwszy ale jest to dla niej „wielki zaszczyt”. Na poczekaniu wykonuje też piosenkę jaką w szkolę przygotowano na akademię z okazji dnia niepodległości Polski, która odbyła się jeszcze 9 listopada. Refren brzmiał „co to jest niepodległość, o tym wiem już na pewno, każde dziecko dziś woła, to polska szkoła”. Do małej Elżbiety spontanicznie przyłączają się jej szkolne koleżanki tak, że po chwili na Rossie słychać już małych chórek. Uroczystości uświetnia gremialne odśpiewanie przez zebranych polskiego hymnu narodowego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po złożeniu wieńców wielu miejscowych Polaków pozostało na Rossie oczekując przybycia uczestników Sztafety Niepodległości już po raz 24 organizowanej na Wileńszczyźnie przez ks. Dariusza Stańczyka. Choć ks. Stańczyk od kilku lat pełni posługę w rosyjskim Tobolsku, corocznie powraca na ziemię wileńską by poprowadzić bieg wraz z założonym przez siebie hufcem harcerskim. Tradycją Sztafety Niepodległości było, że wyruszała ona z Zułowa, miejscowości gdzie znajdował się rodzinny majątek Piłsudskich. Jednak tym razem biegła z Kowna, stolicy przedwojennej Litwy, przez co organizatorzy chcieli podkreślić, że stulecie niepodległości obchodziły w tym roku oba sąsiadujące państwa. Biegacze powitani zostali przez zebranych na cmentarzu głośnymi oklaskami. Wśród biegnących nie brakowało uczestników z Polski – harcerzy z Legnicy, młodych ludzi z Pieszyc, Bielawy, Jugowa, Dzierżoniowa, Głowna, Łodzi i innych miejscowości. Przyjechali także motocykliści z Rajdu Katyńskiego. Ks. Stańczyk ogłosił, że przyszłoroczna Sztafeta Niepodległości wyruszy ze Lwowa.

Ks. Stańczyk mówił przy płycie Mauzoleum serca i matki marszałka Piłsudskiego o „historii cierpienia” jaka stała się udziałem narodu polskiego. Kapłan zachęcił zebranych do skandowania okrzyków Kocham Polskę co zostało podchwycone. „Warto oddawać siebie” – mówił kapłan – „poprzez romantyczne myślenie o ojczyźnie”. Życzył zebranym „żebyśmy nigdy nie wstydzili się samych siebie, że Polskę mało kochamy, że Polskę łatwo zdradzamy”. Po przemówieniu ks. Stańczyka, w samo południe czasu miejscowego, zaśpiewano jeszcze raz, jak się okazało nie ostatni, Mazurek Dąbrowskiego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

O 13 odbyły się uroczystości organizowane przez ambasador RP w Wilnie Urszulę Doroszewską. Także wówczas, po przemówieniu przedstawicielki dyplomatycznej zaintonowano polski hymn narodowy. Towarzyszył mu blask rac odpalony nad dużym biało-czerwonym banerem z napisem „Wileńszczyzna”, która odwiedziła już wiele stadionów Europy. „Ten dzień jest ważny dla każdego Polaka, tym bardziej, że jest to setna rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę” – mówił o swoich motywach uczestnictwa w obchodach Konrad Michalkiewicz z Wilna – „Po prostu musimy tutaj być. Musimy pokazać swoją tożsamość, że tu jesteśmy, celebrować”. Jak ocenił świąteczna atmosfera jest odczuwalna wśród Polaków w całym Wilnie, przyczepiających biało-czerwone proporczyki na samochodach, bądź zamieszczających narodowe wpisy i grafiki na swoich profilach na portalach społecznościowych.

Uroczystości na Rossie nie były jedynymi tego dnia. O godzinie 14.30 na Placu Ratuszowym sto par, zarówno z polskiego jak i litewskiego zespołu, odtańczyło poloneza. Poza Wilnem lokalne uroczystości odbywały się w wielu miejscowościach Wileńszczyzny w tym takich miasteczkach jak Soleczniki, gdzie przed koncertem w miejscowym Centrum Kultury mer Zdzisław Palewicz dokonał uroczystego podniesienia biało-czerwonej flagi i Ejszyszki, w których obchody organizowała przede wszystkim społeczność miejscowego polskiego Gimnazjum. W Jaszunach swój Marsz Niepodległości zorganizował Ruch Młodzieży Polskiej.

kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Wolyn1943 :

    Przed laty miałem przyjemność i zaszczyt bywać w Wilnie 11 listopada. Nigdzie indziej nie było mi dane tak naładować akumulatorów polskim patriotyzmem, jak w tych listopadowych dniach na Rossie. Serdecznie pozdrawiam Rodaków z Ziemi Wileńskiej, którzy codziennie zdają egzamin ze swej polskości i nadal, mimo przeszkód i kłód jakie Im rzucają z Macierzy – wiernie, semper fidelis przy Polsce trwają!

  2. Avatar
    arczi :

    Po zdjęciach w różnych portalach widać, że ambasador RP w Wilnie Doroszewska jest trochę traktowana hmmmm, jak piąte koło u wozu, przez jednych i drugich. Było to widać zwłaszcza przy okazji honorowania Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Wilnie i Mejszagole, ale także podczas obchodów 11 listopada. I nie ma co się dziwić, bo jej nieprofesjonalna postawa i skandaliczne działania jakich się podejmuje, spowodowała utratę zaufania. Doroszewska doprowadziła do tego, że funkcja ambasadora na Litwie jest na bardzo niskim poziomie i nie ma poważania.

  3. Avatar
    arczi :

    Nie mogę pojąć dlaczego ambasador Doroszewska tak szkodzi Polakom wileńskim. Przecież tradycją była zawsze impreza na Rossie w godzinach 11 bądź 12. W tym roku nawoływała na godzinę 13, w której właśnie rozpoczynała się uroczysta inauguracyjna msza święta na Opiekach MB Ostrobramskiej w języku polskim, celebrowana przez arcybiskupa wileńskiego w intencji diecezji wileńskiej.
    Może ambasador szkodzi, bo jest albo totalnie zmanipulowana, albo zwyczajnie niekompetentna. Ale to, że szkodzi Polakom wileńskim i polskiej sprawie, jest jednym wielkim skandalem. 
    Ona zupełnie się nie sprawdza jako ambasador Polski na Litwie, nie dorasta do tej roli. Zupełnie jak kiedyś niesławnej pamięci Widacki.
    Dla dobra polskiej sprawy powinna być jak najszybciej odwołana.

  4. Avatar
    W_Litwin :

    znalezione na innym portalu. Ciekawy wpis.
    „W Kurierze Wileńskim u partyjnego liberała Klonowskiego pracuje niejaka Ilona Lewandowska, która często psioczy na Związek Polaków na Litwie, jak też wyraża swe subiektywne, negatywne sądy o Polakach na Litwie. Ostatnio jeden z portali podał ciekawostkę, że ona jest agentem służb specjalnych i pracuje tam w randze kapitana. Przez nieuczciwych zwierzchników służby bezpieczeństwa, zwolenników teorii Giedroycia, miała otrzymać zadanie zwalczania polskich organizacji na Litwie. Jest to żenujące i obrzydliwe. „