Dr hab. Andrzej Zapałowski w rozmowie z Kresami.pl skomentował zatrzymanie przez Ukraińców na granicy prof. Partacza, a także sytuację dot. polskiego szkolnictwa na Ukrainie, zagrożonego przez nową ustawę o oświacie. „Państwo ukraińskie chce poprzez szantaż narzucić polskim badaczom swoją wizję historyczną. Jeżeli państwo polskie, polski MSZ nie zrobi z tym porządku, to znaczy, że po prostu ulega ukraińskiemu szantażowi ”.

Jak informowaliśmy, profesor Czesław Partacz, autor m.in. kilku monografii o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA na Kresach, został dziś zatrzymany na granicy polsko-ukraińskiej. Ponadto, otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę do maja 2020 roku. Ukraińscy pogranicznicy nie wyjaśnili mu przyczyn zatrzymania, a jedynie przedstawili dokument podpisany przez oficera SBU dokument powołujący się na paragrafy prawa przygranicznego. Uczony stwierdził, że na czarnej liście SBU znalazł się z powodu jego działalności naukowej, zaś donos złożyli na niego przedstawiciele mniejszości ukraińskiej w Polsce.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Prezydent Przemyśla z zakazem wjazdu na Ukrainę

– Powiem wprost: skandalem jest to, że Ukraińcy zakazują wjazdu profesorowi belwederskiemu, który jest badaczem m.in. stosunków polsko-ukraińskich i ma olbrzymi dorobek w tym zakresie. To okazuje jedno: że państwo ukraińskie chce poprzez szantaż narzucić polskim badaczom swoją wizję historyczną – mówi Kresom.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa i geopolityki.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

– Po drugie, państwo ukraińskie, będące w fazie upadku ekonomicznego, narzuca swojemu niby-partnerowi strategicznemu kierunki badań, które mogą realizować pracownicy naukowi. To jest generalnie skandalem. To rzecz niespotykana, nawet w stosunkach polsko-rosyjskich. Nigdy nie słyszałem, żeby Rosja zakazała wjazdu jakiemuś badaczowi, który krytycznie czy wręcz bardzo krytycznie wypowiada się na tematy rosyjskie – zaznacza profesor Zapałowski.

– Jeżeli państwo polskie, polski MSZ nie zrobi z tym porządku, to znaczy, że nasze państwo po prostu ulega szantażowi i intelektualnemu terroryzmowi ze strony ukraińskiej – uważa ekspert.

Czytaj również: Zdzisław Koguciuk dla Kresów.pl: zabroniono mi odwiedzania grobów rodziny zamordowanej przez OUN-UPA

Przeczytaj: Znany opiekun miejsc pamięci nie wpuszczony na Ukrainę

Prof. Zapałowski odniósł się również do nowej ukraińskiej ustawy do oświacie, ws. której zdecydowanie protestują Węgry i Rumunia, a także inne kraje, m.in. Mołdawia. M.in., wczoraj szef węgierskiej dyplomacji skrytykował nową ukraińską ustawę o oświacie podczas wystąpienia na forum ONZ. Peter Szijjarto oświadczył, że narusza ona prawa mniejszości narodowych. Zaapelował do komisarza NZ ds. praw człowieka o zajęcie się kontrowersyjną ustawą.

W tym kontekście, dr hab. A. Zapałowski zwraca uwagę na istotną kwestię:

– Węgrów jest na Ukrainie ponad 150 tys., Rumunów – również ponad 150 tys., a Polaków – niecałe 150 tysięcy. Przy czym Węgrzy i Rumunii mają po kilkaset szkół i placówek edukacyjnych mniejszości narodowych. My mamy zaledwie kilka. To pokazuje, że przez ostatnie 20 lat polskie rządy nie robiły po prostu nic. Można wręcz powiedzieć, że przymykały oko na cichą depolonizację społeczeństwa polskiego, które broniło polskości na wschodzie.

Jeżeli MSZ, nawet w przypadku tych kilku szkół, nie podejmuje radykalnych działań, to jest to kolejna bardzo widoczna rzecz – że polska dyplomacja ulega ciągłemu szantażowi środowisk ukraińskich w Polsce, o nastawieniu nacjonalistycznym. A jest ich bardzo dużo, w tym część to działacze Związku Ukraińców w Polsce. Z drugiej strony, polskie MSZ ulega dyplomacji ukraińskiej – uważa ekspert.

-Tu widać wyraźnie, że Polska wysłała do Kijowa ambasadora, który jest nijaki, „bezpłciowy”, który nie ma żadnego kręgosłupa i który nie działa na rzecz interesów państwa polskiego na Ukrainie. Jedynie uwiarygadnia politykę ukraińską, jako ambasador Polski w tym kraju. To jest po prostu kompromitacja.

Wcześniej informowaliśmy, że prezydent Rumunii Klaus Iohannis odwołał swoją wizytę na Ukrainie z powodu uderzającej w szkolnictwo mniejszości narodowych ustawy o oświacie forsowanej przez Kijów. O swojej decyzji osobiście poinformował Petra Poroszenkę. Zaznaczył, że ukraiński prezydent opuścił spotkanie „dosyć zmartwiony”.

Zaznaczmy, że dzień wcześniej na posiedzeniu połączonych izb rumuński parlament jednogłośnie przyjął deklarację w obronie praw mniejszości narodowych na Ukrainie do nauczania w ojczystym języku. Wezwano także prezydenta i rząd Rumunii do podjęcia działań na forum międzynarodowym w celu zapewnienia ochrony tożsamości językowej, kulturowej i religijnej Rumunów na Ukrainie.

Przypomnijmy, że dwa dni temu, także jednogłośnie, ukraińską ustawę oświatową potępił parlament Węgier. Tydzień temu ustawę skrytykowała także Rosja uznając ją za wymierzoną głównie w ludność rosyjskojęzyczną. Na tle Węgier, Rumunii i Rosji pasywnością wyróżnia się reakcja polskiego MSZ. Przebywający we wtorek w Kijowie wiceszef MSZ Bartosz Cichocki powiedział, że „rozumie sytuację”, ale także „przestrzega” Ukraińców przed popadnięciem w konflikt z zobowiązaniami międzynarodowymi.

Kresy.pl

Reklama



8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

      • Rayski
        Rayski :

        @tagore: To smutna prawda a smutna dlatego, że polskie MSZ nie może się wykazać stanowczością wobec uKrainy „broniącej całej Europy przed zakusami imperialnej Rosji”. Abstrahując już od neandertalskich działań Putina, musi nastąpić naprawdę duże trzęsienie na szczytach czy to polityki czy też gospodarki w postaci jakiegoś ignorującego nas porozumienia ukraińsko-niemieckiego by nasi rządzący podjęli asertywne kroki adekwatne do działań każdego z naszych sąsiadów.

  1. jaro7 :

    I dalej nie będzie NIC robić w sprawie Polaków i na UPAinie i na Żmudzi.Od początku maja taki cel.Polacy na Kresach im przeszkadzają a taki sk….n jak Żurawski vel Banderowski potrafi ich nawet obrażać bez konsekwencji,takowych nie poniósł żyd Wildstain który gloryfikował bandytów z UPA.Jak się ma takie ZERA za polityków ,takich renegatów ,zaprzańców to trudno liczyć na działania propolskie.

  2. sternik1 :

    Nie ma w tym nic, co mogłoby zaskoczyć obserwujących politykę wschodnią obecnego rządu RP od początku kadencji. Tzn. ja byłem zaskoczony (niemile) na początku, wierząc że haniebna polityka względem ukrów zostanie znacząco skorygowana. Gładko wyrzucający z siebie okrągłe zdania „nasz prezydent” dawał ku temu spore nadzieje .Do czasu..gdy tylko przystąpił do czynów takich jak „pożyczka” kilku mld. złotych ” biednym przyjaciołom”,czy odmowa objęcia patronatem obchodów 11 lipca itd. Obecny rząd nie chcąc być w niczym gorszy dzielnie mu sekunduje „w nawiązywaniu i umacnianiu przyjaznych stosunków z najważniejszym strategicznym sąsiadem” vide banderofil piekło ZAWSZE „zdziwiony” (i nic poza tym) nawet najbardziej wrogą reakcją bandersynów do Polski. Przykładów można by mnożyć, rzecz jednak w tym że bez zmiany rządu, a przede wszystkim wyrugowaniu pro banderowców z obecnego składu (i zajmujących ,co gorsza eksponowane stanowiska) sytuacja się nie zmieni.

  3. greg :

    Bo to już jest szczyt chamstwa, nieodpowiedialności i skundlenia, by polscy naukowcy (historycy) za przedstawianie swoich prac i mówienie PRAWDY, byli narażani na upokorzenie ze strony ukraińskiej, z wyłącznej winy skundlałych ludzi, którzy dorwali się w Polsce do władzy i i mając wszelkie narzędzia (pomoc, której banderowskim ukraińskim władzom udzielają; możliwość torpedowania wszelkich inicjatyw m/nar. benderii i całkowite nie popieranie kraju na arenie m/nar; zaprzestanie pomocy i współpracy gospodarczej; nałożenie kontr-sankcji; weto przedakcesyjne, odesłanie z Polski 1,5 mln Ukraińców itp. itd.), nie potrafili od bezczelnych i kłamliwych władz ukraińskich wyegzekwować poszanowania dla PRAWDY historycznej. Gardzę takim frajerstwem! To służalcze, tchórzliwe, porzucające polską narrację i rację stanu i wspierające wrogie Polsce siły frajerstwo, nikogo nie reprezentuje oprócz swojej impotencji, tchórzostwa, banderofilii i zaprzaństwa! To nic innego jak zdrada interesów i racji Narodu! Nie bójcie się dyplomatołki. Banderowskio-oligarchiczne ukraińskie władze są zdane na naszą łaskę i odwrotu już dawno nie mają – więc nie musicie podkulać tak ogonów! A oni rozumieją i darzą szacunkiem, tylko tych, których stać na wyraźne i jednoznaczne gesty.