Związek Ukraińców w Polsce zaprezentował w Sejmie raport przygotowany za pieniądze założonej przez George’a Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego. Opisuje w nim przykłady „mowy nienawiści” przeciwko Ukraińcom, pisząc m.in. o filmie „Wołyń”, niszczeniu i rozbieraniu obiektów ku czci UPA czy ostrym krytykowaniu banderowców.

W środę w Sejmie na posiedzeniu komisji mniejszości narodowych i etnicznych, szef Związku Ukraińców w Polsce zaprezentował wydany przez tę organizację raport pt. „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce – analiza dyskursu”, pod redakcją szefa ZUwP, Piotra Tymy. Został on zrealizowany dzięki grantowi założonej przez George’a Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego na rzecz „przeciwdziałania dyskryminacji”. O przyznaniu Związkowi grantu na monitorowanie wpisów w internecie pod kątem „mowy nienawiści” wobec Ukraińców informowaliśmy rok temu.

Przeczytaj: Za pieniądze Sorosa będą ścigać „mowę nienawiści” wobec Ukraińców

Czytaj również: 420 tys. zł dotacji od rządu PiS dla ukraińskiej gazety, która nazwała Piłsudskiego międzynarodowym terrorystą

– Szczególną uwagę w Raporcie poświęcono nowemu zjawisku budowania w ostatnich trzech latach w społeczeństwie polskim atmosfery zagrożenia ze strony Ukrainy oraz ze strony migrantów/pracowników z tego kraju przybywających do Polski – czytamy we wprowadzeniu. Autorzy raportu przyznają też, że o „negatywnych zjawiskach odnoszących się do sytuacji obywateli RP należących do mniejszości ukraińskiej oraz migrantów z Ukrainy informowano również ambasadora Kanady w RP, Konsulat USA w Krakowie, deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, ambasadora Ukrainy w RP”.

W dokumencie napisano, że „od kilku lat” widoczne jest zjawisko wpływu narracji „antyukraińskich środowisk oraz części tzw. organizacji kresowych (w tym radykalnych) (…) nie tylko na postrzeganie i ocenę podziemia ukraińskiego z lat czterdziestych XX w., ale również współczesnej Ukrainy”.

Przeczytaj: Miasto na Ukrainie będzie wywieszać flagi OUN-UPA w odpowiedzi na „zakaz banderyzmu”

– Wspomniane środowiska starają się nie tylko odwoływać do kwestii pamięci i obecności polskiej na tzw. kresach, ale również modelować współczesny interes państwa polskiego – napisano. W dalszej części krytyczne, nieentuzjastyczne przedstawianie ostatniego Majdanu zostało uznane za część „wojny hybrydowej” zainicjowanej przez Rosję, zarzucając m.in. „wyolbrzymianie znaczenia” elementów odwołujących się do ideologii banderowskiej.

Przeczytaj: Swoboda: Nie byłoby Majdanu, gdyby nie Bandera

Czytaj również: Poroszenko: wyczyny UPA na zawsze będą przykładem dla Ukraińców

“Atak na procesję”

Dużo miejsca w różnych miejscach raportu poświęcono „atakowi” na „procesję religijną organizowaną przez Ukraińską Cerkiew Greckokatolicką” w Przemyślu, 26 czerwca 2016 roku [PRZECZYTAJ: Szef RN Podkarpacie: to nie procesja – to kpina z Pana Boga i Polaków ]. Napisano m.in.: że „członkowie Młodzieży Wszechpolskiej wmieszali się w tłum uczestników i zamierzali eksponować czerwono-czarną flagę; ich celem była dyskredytacja uroczystości religijnej i sprowokowanie ataków na jej uczestników (flaga została przez nich schowana po interwencji funkcjonariusza policji)”. Sprawę tę wcześniej wyjaśniał działacz MW z Podkarpacia, Bartosz Bochnia, wskazując, że Tyma publicznie kłamał w tej sprawie.

PRZECZYTAJ: Medale UPA z wizerunkiem Szuchewycza na marszu Ukraińców w Przemyślu [+FOTO]

ZOBACZ: Ukraińska telewizja: „Antyukraińska histeria w Polsce nabiera obrotów” [+VIDEO]

Zobacz także: Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]

W raporcie napisano również, że „inna grupa w tym czasie zaatakowała czoło procesji, doszło do profanacji chorągwi religijnych”. Z kolei zmianę tablic na grobach zbrodniarzy z UPA, odpowiedzialnych m.in. za atak na Birczę (o czym w raporcie nie wspomniano), nazwano „profanacją”, stwierdzając, że napisy wskazujące na zbrodniczy charakter UPA są „obraźliwe” i „znieważające”. Przypomnijmy, że napisy umieszczone na grobach upowców brzmiały: „W tym miejscu zostały pogrzebane szczątki banderowskich bandytów bestialskich katów oprawców niewinnych polskich kobiet i dzieci”.

Przeczytaj: Kto naciskał na pochówek napastników z UPA w Birczy?

“Groby UPA”

W raporcie  wyraźnie podkreśla się również „niszczenie lub profanowanie” obiektów ku czci UPA w Polsce, nazywając je „grobami”, mimo, iż w większości przypadków nie jest to zgodne z prawdą. Dotyczy to m.in. pomnika w Werchratej. ZUwP krytykuje brak publicznego potępienia tego rodzaju działań – w tym ze strony Kościoła Rzymskokatolickiego.

PRZECZYTAJ: Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

– Za przemyślaną i konsekwentnie realizowaną próbę wzbudzenia negatywnych emocji wobec Ukrainy i ogółu Ukraińców przebywających w Polsce oraz element wojny hybrydowej należy również uznać akcję niszczenia grobów i pomników ukraińskich zlokalizowanych na terenie Polski południowo-wschodniej – czytamy w dokumencie.

Poniżej przedstawiamy przykładowy fragment raportu, dotyczący niszczenia obiektów ku czci UPA:

Luty–marzec 2015 r., Wierzbica (pow. tomaszowski) — na terenie miejscowego cmentarza na znajdującym się tam pomniku upamiętniającym poległych żołnierzy UPA nieznany sprawca naniósł czerwoną farbą napis „Śmierć UPA”, symbol Polski Walczącej oraz uszkodził pomnik. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Hrubieszowie zostało umorzone z uwagi na brak znamion czynu zabronionego: — co do art. 256 § 1 kk i art. 257 kk uznano, iż naniesienie czerwoną farbą napisu o treści „Śmierć UPA” nie stanowi nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym ani znieważania grupy z powodu jej przynależności narodowej, „a jedynie i wyłącznie zachowania te […] ukierunkowane zostały przeciwko gloryfikowaniu antypolskiej organizacji jaką była Ukraińska Powstańcza Armia…”.

Raport zaznacza też, że co najmniej od maja 2016 roku Związek informował przedstawicieli KPRP, MSW i Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP o „zagrożeniu ze strony skrajnych polskich środowisk nacjonalistycznych”.

Autorzy raportu opisali również Marsz Orląt Przemyskich i Lwowskich jako ukazujący „narastanie zjawiska ‘sterowanej’ i motywowanej ideologicznie nienawiści wobec Ukraińców”. Jako takie skrytykowano m.in. hasło „Od kołyski aż po grób — polski Przemyśl, polski Lwów”. Zarzucono też przemyskim działaczom patriotycznym, że rozpowszechniają nieprawdziwe informacje ws. pojedynczego okrzyku „śmierć Ukraińcom”, który został wykrzyczany w 2016 roku podczas przechodzenia marszu w okolicach biura ZUwP. Przypomniano też, że podczas analogicznego marszu w 2014 roku skandowano „znajdzie się kij na banderowski ryj”, co uznano za „nienawistne okrzyki” pod adresem ogółu Ukraińców.

Przeczytaj: Ukraińcy w polskim sądzie: Bandera to bohater, nie odpowiada za rzeź wołyńską

Podobnie potraktowano również kwestie związane z napływem do Przemyśla Ukraińców, firm ukraińskich oraz obecnością takich, których właścicielami są Ukraińcy. W tym kontekście wspomniano o akcji społecznej wzywającej do niekupowania w sklepach sieci należących do Aleksandra Baczyka, Konsula Honorowego Ukrainy w Przemyślu, wcześniej tajnego współpracownika SB. Jak również o „decyzji MON” ws. usunięcia z Grobu Nieznanego Żołnierza Birczy:

– Temat „bohaterów z Birczy” (którzy, jak dowodzą dokumenty, dopuścili się m.in. zbrodni wojennych) jest stale obecny w retoryce antyukraińskich działaczy, lokalnych mediów i samorządu (np. struktur PSL), [faktycznie, żadne dokumenty tego nie dowodzą. ZOBACZ: Mord żołnierzy LWP na „partyzantach z UPA”? Eksperci krytycznie o tezach Karbowiaka  – red.]. Te działania odwołują się zarówno do stereotypu Ukraińców z okresu PRL, jak i podsycają atmosferę zagrożenia ze strony współczesnej Ukrainy.

Film “Wołyń” odhumanizowywał Ukraińców

W raporcie krytycznie opisano również debaty ws. uchwał Sejmu RP w rocznicę ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, a także „tendencyjny” sposób, w jaki były one przedstawiane przez wiele mediów. Skrytykowano pojawianie się w mediach, a także w publikacjach i dyskusjach naukowych „nienawistnej” i „antynaukowej retoryki” . Osobną uwagę poświęcono też filmowi „Wołyń”:

– Kolejnym elementem, który kreował wśród Polaków odhumanizowany obraz Ukraińców jako narodu, była realizacja  i premiera w 2016 r. filmu Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. Pojawienie się filmu (obejrzanego przez ok. półtora miliona widzów) nasyconego scenami okrucieństwa i przemocy ze strony Ukraińców, stymulowało wzrost wrogich komentarzy i zachowań. Większość z nich w sposób tendencyjny i jednostronny odwoływała się do kwestii polskich ofiar na Wołyniu w 1943, w Galicji Wschodniej w 1944 r. oraz na terenach powojennej Polski w latach 1944–1947. W kilku przypadkach można dowieść, że film stał się uzasadnieniem do zaistnienia w przestrzeni publicznej, ale też w relacjach międzyludzkich, przejawów agresji. Film był mocno promowany przez skrajne środowiska antyukraińskie. Część wypowiadających się przyjmowała obraz filmowy jako absolutna prawdę. Zdarzało się, że krytyczne oceny filmu były określane jako antypolskie.

Ponadto, raport porusza kwestię masowego napływu do Polski pracowników z Ukrainy, krytykując wypowiedzi przestrzegające przez negatywnymi skutkami tego procesu. Zdaniem autorów, one „kreują i wzmacniają negatywny obraz Ukraińca”. Jako element zagrożenia wskazano także krytyczne uwagi pod adresem ZUwP, według których organizacja ta prowadzi „antypolskie profilowanie migrantów” z Ukrainy. W krytycznym tonie opisano także inicjatywy i wypowiedzi przedstawicieli Kukiz’15 oraz środowisk narodowych w kwestii podejścia do problemu masowej imigracji Ukraińców do Polski. Skrytykowano także wypowiedzi czołowych polityków PiS nt. „miliona uchodźców z Ukrainy”.

W innym miejscu podkreślono jednak, że w obronie Ukraińców występują politycy PO i Nowoczesnej. Doceniono m.in. ich sprzeciw wobec decyzji MSWiA ws. odmowy przyznania środowiskom ukraińskim środków na organizację obchodów rocznicy Operacji „Wisła”. Wycofanie się instytucji państwa polskiego z udziału w tych wydarzeniach nazwano „działaniem noszącym znamiona dyskryminacji”. Odnośnie zgodnej z prawem akcji demontażu nielegalnego obiektu ku czci UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu napisano, że był to przejaw „braku woli instytucji państwa polskiego do (…)  stanowczego przeciwdziałania praktykom dyskryminacyjnym”. O obiekcie tym napisano, że według ukraińskich organizacji i “kombatantów”, jest to “miejsce pochówku poległych członków UPA”. Co ciekawe, w innym miejscu określono ten obiekt mianem „pomnika upamiętniającego ukraińskie ofiary represji komunistycznych”. Jednocześnie autorzy twierdzą, że każde upamiętnienie jest pomnikiem w rozumieniu ustawy, więc nawet nielegalnie postawionego obiektu, jak np. w Hruszowicach, nie można zburzyć bez sankcji karnych.

– Dowodem na brak woli politycznej rozwiązania w relacjach z mniejszością oraz państwem ukraińskim kwestii pomników i grobów jest fakt, iż żaden ze zniszczonych czy sprofanowanych obiektów, oprócz grobów na cmentarzu w Przemyślu/Pikulicach nie został wyremontowany – napisano w dokumencie.

Należy podkreślić, że osobną uwagę poświęcono kwestii młodych Ukraińców, którzy eksponowali w Przemyślu flagę OUN-UPA. Uznano, że wobec tych ukraińskich studentów, z których część miała Kartę Polaka, rozpętano „kampanię nienawiści”:

– Za kolejny element budowania wrogości do obywateli Ukrainy należy też uznać rozpętanie negatywnej kampanii informacyjnej przeciwko studentom z Ukrainy, którzy studiowali w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Przemyślu. Po opublikowaniu na portalach społecznościowych zdjęcia, na którym ww. studenci trzymali czerwono-czarną flagę (uznawaną w Polsce za symbol OUN [sic!]), zostali oni oskarżeni o szerzenie nacjonalizmu [sic!], ukarani przez uczelnię. Studentów z Ukrainy pozbawiano też Karty Polaka.

W przypisie dolnym napisano natomiast, że „warto dodać, że flaga czerwono-czarna nie była w Polsce symbolem, który podlega penalizacji” (sic!).

W raporcie napisano też, że „z analizy publicznych wystąpień i artykułów można stwierdzić, iż w 2016 r. znacząco wzrosła rola i znaczenie w działaniach instytucji publicznych osób o zbliżonych [tj. „skrajnie antyukraińskich” – red.] poglądach. W tym kontekście wymieniono z nazwiska dr hab. Włodzimierza Osadczego, prof. KUL, jako „jaskrawy przykład tego typu kariery”. Jednocześnie powołano się na jeden z artykułów byłego redaktora portalu Kresy.pl, Marcina Skalskiego, niezgodnie z prawdą uznając go za obecnego członka redakcji.

“Fala nienawiści”

– Praktyka ostatnich trzech lat pokazuje, że środowiska migrantów/pracowników z Ukrainy oraz mniejszości ukraińskiej w Polsce mogą się stać przedmiotem coraz częstszych aktów agresji i praktyk dyskryminacyjnych – czytamy w podsumowaniu. – W naszej ocenie władze RP w dostatecznym stopniu nie monitorują ani nie przeciwdziałają zjawiskom, na które wskazujemy w Raporcie. Istnieje uzasadniona obawa, że mogą się one w Polsce pojawić na skalę masową, zarówno jako wynik działań prowokacyjnych i wojny hybrydowej, jak też wspieranych przez instytucje życia publicznego działań stygmatyzujących Ukraińców. W naszej ocenie liczba publicznych głosów sugerujących potrzebę prowadzenia przez władze RP polityki usankcjonowanej dyskryminacji nie może nie wywoływać poważnego zaniepokojenia. Odwoływanie się w publicznym przekazie na temat przeszłości do języka emocji, brak reakcji na przykłady łamania prawa, udział w działaniach dyskryminacyjnych organów samorządu, instytucji rządowych jest, w naszej ocenie, zaprzeczeniem demokratycznej tradycji Rzeczypospolitej. Stoi również w sprzeczności z europejskimi zobowiązaniami w kwestii ochrony praw osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych przyjętymi przez RP po 1989 r. Tego typu praktyki w sposób bezpośredni godzą również w podstawowe prawa człowieka oraz w wizerunek RP na arenie międzynarodowej. (…) W naszym przekonaniu tylko zdecydowane działania, reagowanie na wszelkie pozaprawne czyny i wystąpienia oraz współdziałanie instytucji państwa z organizacjami pozarządowymi mogą powstrzymać narastającą falę nienawiści.

Do raportu dołączono także załączniki, dotyczące „przestępstw  i wystąpień skierowanych przeciwko migrantom z Ukrainy i mniejszości ukraińskiej oraz praktyk dyskryminacyjnych” czy „zagrożeń w Przemyślu”.  Ponadto, szczegółowo opisano szereg działań prawnych podjętych z inicjatywy Związku Ukraińców w sprawach uznawanych przez niego m.in. za mowę nienawiści wobec Ukraińców czy profanowanie grobów/miejsc pamięci. W treści raportu przyznano, że ZUwP składał do prokuratury doniesienia m.in. w związku komentarzami pod artykułami na portalu Kresy.pl. Zaznaczono też, że o niektórych przypadkach działań uznanych za antyukraińskie informowano ABW. Jednocześnie, skrytykowano działania polskich służb, które zdaniem strony ukraińskiej zbyt często odmawiają wszczęcia postępowania lub dochodzenia, a do tego umarzają wiele z tych, które zainicjowano. Według raportów, może to skutkować przyzwoleniem społecznym na „mowę nienawiści” względem Ukraińców. Krytycznie oceniono też to, że polskie służby nie traktują stosowania terminu „banderowiec” w kategoriach „nawoływania do nienawiści” czy „znieważania z powodu przynależności narodowościowej”, odnosząc je do członków UPA i osób odwołujących się do ideologii banderowskiej. Poniżej przykłady:

– w sprawie wpisów/komentarzy na stronie internetowej www.kresy.pl pod artykułem pt. „Za pieniądze Sorosa będą ścigać mowę nienawiści wobec Ukraińców”, m.in. o treści: „Bezczelność motłochu w naszym kraju sięga zenitu”, „…na każdym kroku wyniszczają Polskę i starają się zastraszyć Polaków […] dzicz…”, „Cwane i przebiegłe upadlińskie szmaty przesiąknięte chorym dekalogiem ukraińskich nacjonalistów…”, „Podstępne ukraińskie, banderowskie bydło… nic się nie zmieniło. Są podstępni, nieludzcy i bezszczelni”. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego (sygn. akt PR 4 Ds.162.2017), a Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Południe w Warszawie (sygn. akt III Kp 561/17) utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie (sygn. akt III Kp 561/17). ZUwP zwrócił się do RPO z wnioskiem o wniesienie kasacji i oczekuje na zajęcie stanowiska przez RPO w tej sprawie. (…) Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania karnego argumentując, iż wpisy te nie stanowią nawoływania do nienawiści, a jedynie „są to wypowiedzi nacechowane wprawdzie silnymi emocjami, ale wyrażające szeroko rozumianą dezaprobatę i potępienie działań tzw. banderowców i członków UPA” (sygn. akt PR 4 Ds.162.2017). Nie wskazano, jaki związek z Banderą miał artykuł, pod którym zamieszczono te wpisy, sam Soros czy ściganie mowy nienawiści. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Południe w Warszawie utrzymał w mocy postanowienie podzielając stanowisko prokuratora, a nadto wskazał, iż wpisy nie odnoszą się do narodowości.

W raporcie znalazł się również fragment wskazujący, że ZUwP najwyraźniej podjął działania ws. jednego z artykułów Kresy.pl nt. szefa Związku, negacjonisty wołyńskiego Piotra Tymy:

W artykule opublikowanym na portalu internetowym www.kresy.pl (27.04.2017) pod tytułem „Lider Związku Ukraińców Polsce grozi drugim Wołyniem” autor artykułu Karol Kaźmierczak sformułował pod adresem Piotra Tymy (prezesa ZUwP) zarzut o treści: „Lider Związku Ukraińców w Polsce grozi drugim Wołyniem”. Sprawa jest przedmiotem dalszych działań prawnych.

Przeczytaj: Żałosny atak szefa Związku Ukraińców w Polsce na Kresy.pl

Czytaj także: Lider Związku Ukraińców w Polsce promuje grupę podważającą polskość Przemyśla

Rok temu Tyma zamieścił na swoim profilu na Facebooku link do wydarzenia, organizowanego przez ślązakowski Ruch Autonomii Śląska „Marsz Pamięci o Zgodzie”. – Upamiętniamy w ten sposób więźniów sowieckich i polskich komunistycznych obozów koncentracyjnych, deportowanych do ZSRR i innych cywilnych ofiar Tragedii Górnośląskiej – piszą organizatorzy.

Przeczytaj: Śląski historyk dla Kresów.pl: ślązakowcy i banderowcy to środowiska pokrewne sobie ideowo

KRESY.PL

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
forma płatności