Były prezydent Armenii, a obecnie lider głównej siły opozycji Robert Koczarian uważa, że to z winy błędnej polityki obecnego premier Nikola Paszyniana w Górskim Karabachu upadła nieuznawana republika tamtejszych Ormian.
W wywiadzie dla rosyjskiej telewizji Koczarian, który sam wywodzi się z Górskiego Karabachu, uznał podpisanie przez Paszyniana deklaracji praskiej z 2022 roku, w której oficjalnie uznał region za część terytorium Azerbejdżanu za wielki błąd, zrelacjonował w poniedziałek portal News.am. Polityk sam pochodzi z tego regionu.
W czasie rozkładu Związku Radzieckiego autonomiczny do tej pory Nagorno-Karabaski Obwód Autonomiczny proklamował niepodległość wobec Azerskiej SRR. Miejscowi Ormianie przy wsparciu rodaków obronili swoją Republikę Arcachu przez Azerbejdżanem na początku lat 90 XX wieku, choć żadne państwo świata, łącznie z Armenią, nie dokonało jej formalnego uznania.
Jesienna kampania wojenna Azerbejdżanu z 2020 roku doprowadziła do zajęcia całego “pasa buforowego” wokół Arcachu i jednej trzeciej jej rdzeniowego terytorium. Pozostałe dwie trzecie, na skutek rosyjskiej mediacji, pozostały pod władzą Ormian wraz mającym ich bronić kontyngentem rosyjskich sił rozjemczych.
Jednak, gdy Rosjanie rozpoczęli inwazję na Ukrainę, wojska Azerbejdżanu przeprowadziły ostatnią ofensywę na Górski Karabach w 2023 roku całkowicie likwidując nieuznawaną republikę Ormian i doprowadzając do ich gremialnej ucieczki ze spornego regionu.
Paszynian uznał upadek republiki. Wielu jego przeciwników oskarża go o nie zaangażowanie się dostatecznie w obronę Arcachu. On sam coraz bardziej obcesowo krytykuje zwolenników nieuznawanej republiki karabaskich Ormian, kwestionując sens jej obrony, jako przeszkody dla budowy “Armenii przyszłości”.
W takie właśnie krytyczne tony uderzył w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji Koczarian. „Skoro Azerbejdżan planował przejąć cały Karabach, to dlaczego Baku zbudowało lotnisko w Füzuli i zainwestowało w nie tyle pieniędzy? Baku zbudowało drogę z Füzuli do Szuszy, tunele, wiadukty itd., zanim Karabach został poddany. Skoro byli pewni sukcesu, to po co inwestować tyle pieniędzy?” – powiedział lider opozycyjnego bloku, opisując sytuację z lat 2020-2030.
Według byłego prezydenta, Armenia działała w tym okresie lekkomyślnie. Przypomniał, że był to okres, w którym Rosja doświadczała pewnych niepowodzeń na froncie ukraińskim. „Myślę, że władze Armenii były przekonane, a raczej wierzyły, że wszystko się wali, Rosja pogrąża się w nieprzezwyciężalnych problemach i że to idealny moment na zerwanie tych porozumień” – wyjaśnił Koczarian.
Polityk negatywnie oceniał sytuację uchodźców z Górskiego Karabachu w Armenii – „Życie w Armenii jest teraz dla nich trudne; wdrażane są dla nich pewne programy, przyznawane są pewne środki, ale są one ewidentnie niewystarczające. Myślę, że władze robią wszystko, aby uniemożliwić im pozostanie tutaj na dłużej; niektórzy wyjechali, inni jeszcze nie. Podpis jednej osoby, całkowite niezrozumienie sytuacji geopolitycznej, był zarówno błędną kalkulacją, jak i działaniem celowym, i mamy tę tragedię”.
Stąd też Koczarian dał surową ocenę obecnego premier kraju – “Człowiek, który swoją polityką doprowadził do trzech wojen, oddając ponad 200 kilometrów kwadratowych suwerennego terytorium Armenii i prowokując wojnę w Karabachu, mówi, że wraz z moim przybyciem wybuchnie wojna”.
7 czerwca w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Koczarian stoi na czele opozycyjnego bloku “Armenia”. W latach 1998-2008 Koczarian był już prezydentem kaukaskiego państwa. Wcześniej, a latach 1994-1997 był pierwszym prezydentem nieuznawanej Republiki Arcachu.
news.am/kresy.pl































