Zatrzymanie Bogusłajewa. SBU: dostarczał uzbrojenie Rosjanom

Wjaczesław Bohusłajew (Wiaczesław Bogusłajew), honorowy prezes strategicznie ważnego ukraińskiego koncernu Motor Sicz, produkującego silniki lotnicze, został zatrzymany. Jest podejrzany o nielegalną dostawę sprzętu wojskowego dla rosyjskich samolotów bojowych – poinformowała w niedzielę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy.

W sobotę wieczorem ukraińskie media podały, że Wjaczesław Bohusłajew (Wiaczesław Bogusłajew) został zatrzymany. W niedzielę zatrzymanie Bohusłajewa potwierdziła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. „Aresztowanie odbyło się w ramach postępowania karnego dotyczącego nielegalnego dostarczania przez Motor Sicz sprzętu wojskowego dla rosyjskich samolotów szturmowych” – przekazała SBU w oświadczeniu.

Zobacz także: Macierewicz: ukraińska Motor-Sicz weźmie udział w modernizacji polskich śmigłowców

„Z materiałów śledztwa wynika, że w malwersacje zaangażowane było kierownictwo zakładu znajdującego się w Zaporożu. Pracownicy mieli działać w zmowie z przedstawicielami bliskiej Kremlowi rosyjskiej korporacji Rostec, która jest jednym z głównych producentów broni dla Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej” – napisano w komunikacie.

„Sprawcy ustanowili transnarodowe kanały nielegalnego dostarczania hurtowych partii ukraińskich silników lotniczych do kraju agresora” – podała SBU.

Wjaczesław Bohusłajew (Wiaczesław Bogusłajew) to oligarcha i były, wieloletni dyrektor zakładów „Motor Sicz”, obecnie honorowy prezes i szef zarządu tego przedsiębiorstwa-wielkiego producenta silników lotniczych. Motor-Sicz to jedno z największych na świecie przedsiębiorstw produkujących silniki lotnicze – przede wszystkim do śmigłowców.

Już w 2015 roku zwracaliśmy uwagę, że pomimo trwającego na Ukrainie konfliktu, do Rosji praktycznie przez cały czas docierały elementy uzbrojenia produkowane przez ukraińskie firmy zbrojeniowe.

W 2011 roku Motor-Sicz podpisał 5-letni kontrakt z rosyjskim Rostec na dostawę silników do śmigłowców Mi-8, mających w założeniu być wykorzystywanymi w celach komercyjnych. Zobowiązano się dostarczać 250-270 silników rocznie. Wartość kontraktu wynosiła, według różnych źródeł, od 1,2 mld do 1,5 mld dolarów.

Już wcześniej współpraca ukraińskich producentów broni i sprzętu wojskowego z rosyjskimi odbiorcami układała się bardzo dobrze. Dotyczyło to również Motor-Sicz. Jeszcze w październiku 2010 roku ogłoszono otwarcie zakładu Motor-Sicz w obwodzie moskiewskim. Miał on świadczyć usługi serwisowe dla rosyjskiego ministerstwa obrony. Inwestycja wyniosła 5 mln dolarów, a sam zakład miał zostać uruchomiony w 1. kwartale 2011 roku.

Później, pomimo upadku Wiktora Janukowycza i zmiany władzy, współpraca ukraińskiego przedsiębiorstwa z Rosją wcale nie zamarła. W marcu 2015 roku serwis IHS Janes, powołując się na rosyjski dziennik Izwiestija, informował o wspólnym przedsięwzięciu (joint venture) ukraińskich Motor-Sicz i Iwczenko-Progress oraz rosyjskiego United Engine Corporation (ODK). Dotyczyło ono współpracy przy produkcji takich silników jak turboodrzutowy Klimow YV3-117 czy turbowentylatorowe D-436 i AI-222. Pierwszym zastępcą dyrektora został Anatolij Sitnow z Motor-Sicz, który też poinformował o złożeniu odpowiednich dokumentów rejestracyjnych w rosyjskim ministerstwie sprawiedliwości.

29 marca 2015 roku ukraińskie przedsiębiorstwo państwowe Ukrobronprom ogłosiło zakaz eksportu broni i sprzętu wojskowego do Rosji. Wcześniej, w atmosferze skandalu odwołano nową prezes (zaledwie po tygodniu urzędowania) Wałentynę Drozd, która oficjalnie „nieefektywnie reagowała na działania Rosji na Krymie”. To znaczy: zezwalała na kontynuację wysyłania broni Moskwie. Chodziło m.in. o urządzenia radiolokalizacycjne, celowniki oraz środki naprowadzania dla rosyjskich czołgów i samolotów.

ssu.gov.ua / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. r2d2
    r2d2 :

    Obecnie Ukraińcy pozbywają się Ruskiej agentury pozostawionej w spadku po ZSRR która następnie dla niepoznaki przemianowała się na Rosję (czyżby ZSRR było złe?). Właściwie wszystkie sąsiadujące z Rosją (wcześniej ZSRR) państwa które na swoim terytorium posiadają ruskie mniejszości są zagrożone. Moim zdaniem ruscy mieszkający np. na Litwie powinni zdeklarować czy popierają Putina i ruską agresję na Ukrainę i podpisać stosowny dokument potwierdzający takie oświadczenie, dowiedzieli byśmy się wtedy ilu trzeba deportować do Rosji.